Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

a



ST LEGER
Adam Wyrzyk - trójkoronowany na Służewcu!


Dziś rozegrano trzeci klasyk w sezonie, w którym spotkały się konie trzyletnie ze starszymi.
St. Leger jest tzw.trzecią koroną po Rulera i Derby, rozgrywaną na dystansie 2800 m. W tym roku trójkoronowany jest nie koń, a trener.
Adam Wyrzyk, szkolący swoich podopiecznych w podwarszawskiej Podbieli, wygrał Nagrodę Rulera koniem Bronisław, Derby koniem Caccini, a St. Leger mało liczonym Dusigroszem.
Do jednej z najstarszych gonitw w historii wyścigów, zapisano tylko pięć koni.
Faworytem był biegający na wysokim poziomie, trenowanym we Wrocławiu ogier Newerly.
Trener Walicki zapisał do wyścigu dwóch swoich podopiecznych: Tantala i Masterpowera. Tragiczny wypadek, który wydarzył się rano w stajni Korab kosztował życie Masterpowera, więc do wyścigu przystąpiły tylko 4 konie.
Trzylatki reprezentowały dwa ogiery - Langfuhr i Dusigrosz, które niosły 6 kg mniej od starszych Newerlego i Tantala.
Wydawało się, że w tak nielicznej stawce, nie powinno być niespodzianek, a jedanak...
Dusigrosz poprowadził niespiesznym tempem. Ćwiartki w dystansie przypominały ćwiartki najlepszych arabów, z bardzo szybką ostatnią ćwiartką - 21,5-32,4-34,5-34,0-30,6-29,0. Czas gonitwy: 3'02.0''na torze lekkim w skali 2,4 był gorszy od rekordu toru Intensa na tym dystansie o 8,2 sekundy.
Stare służewieckie powiedzenie mówi, że Rulera wygrywa koń najszybszy, Derby - najszcześliwszy, a St. Leger - najlepszy.
Trudno nazwać Dusigrosza koniem najlepszym, gdyż dotychczas jego wyniki nie były oszałamiające: zajął szóste miejsce w Memoriale Jerzego Jednaszewskiego, ósme w Derby i wygrał jeden wyścig III gr. trzy tygodnie temu.
Jednak w czasie gonitwy Dusigroszowi starczyło sił na utrzymanie pozycji, pokonanie ostatniej ćwiartki w 29 sekund i wygranie pewnie o trzy długości przed faworyzowanym Newerlym. Trzeci, przegrywając o szyję do Newerlego był Tantal, a czwarty ze stratą półtorej długości do Tantala zameldował się francuski Langfuhr.
Dusigrosz jest hodowli francuskiej, własności Pana M. Białego, trenuje go Adam Wyrzyk, a dosiadał jeździec stajenny, Michał Abik.
Całej ekipie, która doprowadziła Dusigrosza do wygranej, gratulujemy.










BADEN-BADEN
VA BANK NADAL NIEPOKONANY!


Dla niektórych sensacyjne, dla innych nie, 12 zwycięstwo w swojej karierze odniósł niepokonany Va Bank. Nie byłoby w tym nic dziwnego, już przyzwyczailiśmy się do sukcesów ogiera, gdyby nie to, że był to start zagranicą w Baden Baden, gdzie zmierzył się z końmi z wyższej półki.
Od początku starty Va Banka są bardzo starannie planowane, koń menażowany jest wzorowo. Irlandzki wierzchowiec kupiony za kilka tysięcy euro nie zaznał goryczy porażki, wygrywając w Polsce najważniejsze wyścigi i będąc koniem trójkoronowanym, miał spróbować swoich sił zagranicą dopiero w wieku 4 lat.
Wybrano dla niego na początek wyścig G3 w Niemczech na 2000 m, Preis der Sparkassen Finanzgruppe.
Va Bank wyruszył w podróż już we wtorek, przenocował w Strzegomiu, po czym w środę popołudniu dojechał do Baden-Baden. Miał dwa dni na regenerację po podróży.
Dziś o godzinie 17.20 na warszawskim Służewcu w dżokejce przy bufecie u Patrycji Siwoni zgromadziliśmy się w kilkadziesiąt osób w oczekiwaniu na gonitwę. Napięcie rosło z minuty na minutę. Nerwy potęgował fakt, że inny koń kopnął Va Banka przed start maszyną. Wreszcie start, Va Bank był prowadzony w środku 9-konnej stawki. Tor wydał się trudny, trochę pod górę, dziwne zakręty, chyba krótsza prosta niż u nas. Na tej prostej finiszowej Va Bank nie miał przejścia, gdy w końcu je znalazł włączył "5 bieg", przez kilka chwil walczył z faworytem Potemkinem, by przed słupem oddalić się od rywala na 1 1/2 długości. Reszta koni została w tyle. Młody dżokej, Martin Seidl wiwatował już przed metą - wiedział, że wygra.
To co działo się w tzw. "dżokejce" trudno opisać. W kuluminacyjnym momencie wrzawa i hałas były porównywalne z hukiem na lotnisku. Po wyścigu większość kibiców miała łzy w oczach. Zabrzmiał nawet Mazurek Dąbrowskiego i emocje jeszcze długo nie opadały.
Wszyscy czuli dumę i radość, przez momernt Va Bank był własnością nas wszystkich.
Nasz koń, w polskim treningu dawno nie świecił triumfu w tak prestiżowym wyścigu.
Należy dodać, że rywali miał bardzo wymagajacych, a GAG najniższy, gdyż u nas inaczej oblicza się handicap koni.
Wielkie gratulacje dla wszystkich - samego Va Banka, trenera Macieja Janikowskiego, właścicieli wierzchowca - panów Zienkiewicza i Abdrakhmanova oraz ekipy, która przyczyniła się do sukcesów tego wspaniałego konia.
Czas gonitwy - 2'04"89.


OAKS 2016
IRON BELLE
ZWYCIĘŻCZYNI URODZONA W PURPURZE


Najważniejszy sprawdzian dla trzyletnich klaczy, wyścig o Nagrodę Liry (Oaks), wygrała trenowana przez Krzysztofa Ziemiańskiego, dosiadana przez dżokeja Martina Srneca, córka derbistki i oaksistki z 2010 roku Infamii oraz niemieckigo derbisty Belenusa, Iron Belle.
Hodowczynią i właścicelką Iron Belle jest Pani Joanna Traka. Oakssitka była drugą faworytką w końskim totalizatorze.
Jej rywalka, Best Line, poprowadziła stawkę 11 klaczy, ale dość szybko zmieniły ją druga podopieczna trenera Ziemiańskiego, Pianoforte i klacz Mura. Best Line trzymała się w ścisłej czołówce na 2-3 miejscu. Niedaleko niej biegła Iron Belle.
Przed wejściem w ostatni zakręt i na końcową prostą, dżokej Tomas Lukasek wyszedł z Best Line na prowadzenie i usiłował uciec czołówce. W połowie prostej jednak Iron Belle wyprzedziła rywalkę, a z końca stawki rozpędziła się trenowana przez Małgorzatę Fabiańską i prowadzona na końcu stawki Francaise, która zajęła drugie miejsce. Na trzecim miejscu uplasowała się trenowana przez Andrzeja Walickiego Silvera, a dopiero czwarta ze stratą 3 długości do zwyciężczyni była Best Line.
Czas gonitwy w wyścigu klaczy na derbowym dystansie był lepszy o 2,1 s na torze elastycznym w skali 3,6 w porównaniu do czasu jaki uzyskał derbista Caccini na torze 3,3.
Dystans: 2400 m. Czas: 2’32.1”(26,3-29,9-31,3-32,6-32,0).
Całej ekipie, która przyczyniła się do zwycięstwa klaczy, gratulujemy.






DERBY BEZ NIESPODZIANKI


Imiennik słynnego włoskiego kompozytora, Giulio Cacciniego, twórcy takich utworów jak Ave Maria i Euridice, gniady ogier francuskiej hodowli Caccini spełnił oczekiwania swoich właścicieli, trenera i publiczności.
Caccini został wyhodowany we Francji i zakupiony na aukcji roczniaków w Deauville. Początkowo był własności Pana Falby, ale ostatecznie odkupili go Andrzej i Ryszard Zielińscy oraz trener Adam Wyrzyk.
Do wyścigu o Nagrodę Iwna prowadzony był tzw. "boczną ścieżką" i nie brał udziału w najważniejszych sprawdzianach dla dwulatków oraz w milerskich wyścigach dla trzylatków na początku sezonu. Wygrał wyścig I gr. o Nagrodę Irandy, a później łatwo Nagrodę Iwna. Do Derby przystępował w roli pewnego faworyta, za jego zwycięstwo totalizator płacił 6.80 zł za 5.
Równym tempem poprowadziła leaderka Cacciniego, klacz Best Line. Kilka długości za nią, w czubie peletonu trzymały się og. Lebowski, og. Tebinio i klacz Invisible Red. Caccini był prowadzony przez dżokeja Thomasa Lukaska na końcu stawki. Na ostatnią prostą konie wbiegły szeroko, Caccini po zewnętrznej, najszerszym kołem. Na około 400 m przed metą ogier zdecydowanie wyprzedził stawkę i wysunął się na prowadzenie. Dzielnie drugiego miejsca broniła Best Line, ale wyprzedziły ją dwa ogiery - Lebowski i Design. Caccini wygrał łatwo o 3 długości przed Lebowskim, a Designa od drugiego na mecie dzieliło 3/4, zaś klacz Best Line straciła tego ostatniego długośc szyi. Piąte miejsce zdobyła klacz Invisible Red, a szóste og. Thorn. Odległości między drugim, a szóstym koniem były minimalne - 3/4 - szyja - szyja - 1/2 - szyja. Czas gonitwy na torze 3,3 można uznać za średni, a ćwiartki za umiarkowane - 2'34,2"(27,4-32,5-32,9-31,9-29,5).
Dla dżokeja Lukaska było to trzecie wygrane Derby na Służewcu po wygranej w 2011 r. na Intensie i w 2014 na klaczy Greek Sphere.
Dla trenera Adama Wyrzyka była to druga wygrana w Derby (2012 Natalie of Budysin), dla Panów Zielińskich - pierwsza.
Wszystkim współtwórcom cukcesu Cacciniego serdecznie gratulujemy.









PRÓBY PRZEDDERBOWE DLA KONI WYRZYKA I ZIEMIAŃSKIEGO

Nagroda Soliny


Nagrodę Soliny, dystansową próbę przed Derby dla klaczy, wygrała pewnie Iron Belle, córka derbistki i oaksistki Infamii z 2010 roku po nieodżałowanym Belenusie. Iron Belle to pierwszy przychówek Infamii. Trenuje ją jak i jej matkę, trener Krzysztof Ziemiański, a do zwycięstwa z wyczuciem i zaufaniem poprowadził czeski dżokej Martin Srnec, który również zwyciężał na Infamii.
Iron Belle w dystansie była prowadzona w środku stawki, ale w połowie prostej zaatakowała prowadzącą koleżankę stajenną Pianoforte oraz drugą w dystansie Best Line i pewnie wygrała o 1 3/4 dł. Trzecie i czwarte miejsce zajęły klacze trenowane we Wrocławiu: Zarra i Kapryśna.
Czas gonitwy był dobry - 2’18,1” przy ćwiartkach 15,0-32,0-32,0-29,2-29,9, ale o 1,5 sekundy gorszy od czasu ogierów w Nagrodzie Iwna.
Zwycięska klacz jest hodowli i własności Pani Joanny Traki.
Wszystkim, ktorzy przyczynili się do sukcesu Iron Belle, gratulujemy.




Nagroda Iwna

Ogier Caccini nie pozostawił złudzeń kibicom, pasjonatom i konkurencji czołówki trzylatków. Wygrał w imponującym stylu i w bardzo dobrym czasie próbę dystansową przed Derby - nagrodę stadniny Iwno.
Czas gonitwy był słabszy od rekordu toru Pillara na tym dystansie o 1,1 sekundy, ale styl zwycięstwa ukazał zapas jaki ten koń posiada. Dystans podyktował rzetelne tempo w trakcie gonitwy, a Caccini był prowadzony w środku nielicznej stawki. Po wyjściu na prostą finiszową długo nie mógł znaleźć przejścia, ale gdy jeździec znalazł lukę, wierzchowiec bez trudu oddalił się od rywali i niezagrożony pobiegł po pewne zwycięstwo. Niespodziankę w tym wyścigu sprawił drugi na mecie ogier Excalibur, który w dystansie był trzymany na końcu stawki. Przed finiszem trzecie miejsce faworyzowanemu Langfuhrowi odebrał ogier Thorn.
Caccini wyprzedził Excalibura o 5 długości, a ten ten ostatni Thorna o 2 1/2 długości, czwarty o nos za Thornem był francuski Langfuhr.
Francuskiej hodowli Caccini jest synem ogiera American Post od Courances po Simon du Desert, zakupiony jako roczniak przez rodzinę Państwa Zielińskich i trenera Adama Wyrzyka, trenowany przez swojego współwłaściciela. Dosiadał go na Służewcu Thomas Lukasek. Koń ma wstępny zapis do prestiżowej europejskiej gonitwy, Łuku Triumfalnego, rozgrywanej jesienią. Najbliższe plany startowe jego właścicieli to polskie derby, a kilka tygodni później G1 w Niemczech.

Całej ekipie, która przyczyniłą się do sukcesu Cacciniego, gratulujemy.











PIERWSZE WIOSENNE KLASYKI DLA TRZYLATKÓW


NAGRODA WIOSENNA
PIANOFORTE



Na starcie pierwszego klasyka dla trzyletnich klaczy - Nagrody Wiosennej, rozgrywanej na dystansie 1600 m, stanęło jedenaście koni, spośród których nie było zdecydowananej faworytki. Zaraz po starcie do przodu wyrwały Pianoforte wraz z Paradise Bay i przez jakiś czas walczyły o prowadzenie, co poskutkowało niezwykle mocną pełną ćwiartką (28,2 sek). W końcu jednak to kasztanowata podopieczna trenera Ziemiańskiego znalazła się na czele i galopowała na pierwszej pozycji aż do samego celownika. Na prostej finiszowej od pola rozpędzała się Salien, dla której był to dopiero drugi start w karierze (zadebiutowała w czerwcu, odnosząc przekonujące zwycięstwo). Córka Arcano nie była jednak w stanie dogonić Pianoforte, która mobilizowana przez francuskiego dżokeja Fabiena Lefebvre z przewagą 1,25 długości wbiegła na linię mety. Trzecie miejsce zajęła dość niespodziewanie Finalistka, a czwarta była Novelina. Najmocniej faworyzowana Cockney Blue nie liczyła się w walce o zwycięstwo.

NAGRODA RULERA
BRONISLAV



Pierwszą Koronę - Nagrodę Rulera, rozgrywaną na dystansie 1600 metrów, wygrał dość niespodziewanie kasztanowaty ogier Bronislav.
Podczas gdy w czubie peletonu od początku galopował Lagfuhr z Tebinio, Bronislav prowadzony był przez kandydata dżokejskiego Michała Abika na końcu stawki. Mocne pełne ćwiartki, w jakich konie przebiegły znaczą część dystansu (28,8-29,3) sprawiły, iż przyczajony z tyłu Bronislav kilkaset metrów przed metą zachował siły i oddał efektowny finisz polem, bijąc o szyję Langfuhra i o prawie dwie długości trzeciego na mecie Tebinio. Niespo- dziewanie na prostej osłabł Keep Smiling, którego szanse po zwycięstwie w Nagrodzie Strzegomia oceniano najwyżej spośród wszystkich koni.
Kasztanowatej maści Bronislav biegał bardzo dobrze jako dwulatek, zajmując m.in. drugie miejsce w Mokotowskiej za Tebinio oraz w Nagrodzie Namana za Langfuhrem.




Dla jednej z ostatnich córek Belenusa było to trzeci z kolei triumf. Trzy tygodnie temu wygrała ona Nagrodę Dżamajki, jednak wiele osób bagatelizowało jej sukces, motywując swój brak przekonania do klasy klaczy głównie słabym czasem wyścigu. Tym razem jednak Pianoforte nie pozostawiła złudzeń co do tego, że jest bardzo szybka i utalentowana - przebiegła 1600 metrów w czasie 1’38,9.
Wart podkreślenia jest również fakt, iż w pierwszej czwórce Nagrody Wiosennej znalazły się trzy klacze polskiej hodowli - w tym dwie trenowane przez Krzysztofa Ziemiańskiego.
Klacz jest własności Państwa Gorczyców - Roberta, Gabrieli i Karoliny.
Całej ekipie, która przyczyniła się do sukcesu kasztanki, serdecznie gratulujemy!






W tegorocznej edycji Nagrody Strzegomia zaliczył jednak słabszy występ, przybiegając na przedostatniej, czwartej pozycji. Trzeba jednak zaznaczyć, iż stracił on wtedy niespełna trzy długości do zwycięskiego Keep Smilinga. Niespodziewana wygrana ogiera przypieczętowana została świetnym czasem. Kasztan przebiegł 1600 metrów w 1'36.9, natomiast klacze dzień wcześniej w Nagrodzie Wiosennej pokonały ten dystans aż o dwie sekundy wolniej przy niemal identycznym stanie toru.
Trenowany przez A. Wyrzyka ogier, w którego imieniu nagrodę odbierał jego syn Michał, jest własności Agnieszki Marczak i Elwiry Krakowiak.
Całej ekipie serdecznie gratulujemy!





Nagroda Golejewka
15.05.2016


VA BANK NADAL NAJLEPSZY

Nagrodę Golejewka (kat. B) rozgrywaną na dystanie 2000 metrów wygrał - zgodnie z oczekiwaniami większości pasjonatów wyścigów konnych w Polsce - niepokonany Va Bank. Dosiadany przez dż. Marka Brezinę ogier przez cały dystans trzymał się w środku stawki. Rzetelnym tempem prowadził gonitwę Temperament, jednak już na prostej finiszowej Va Bank lekko zaczął się do niego zbliżać. Oszczędnie prowadzony przez dżokeja Brezinę gniadosz pewnie zmierzał po zwycięstwo. Mniej więcej 300 metrów przed metą do rozgrywki włączył się Masterpower, który przeciskając się przy kanacie zaatakował drugą pozycję Temperamenta. Zebranym na Torze mogłoby się wydawać, iż zwycięstwo Va Banka nie było imponujące, gdyż pokonał on Masterpowera zaledwie o szyję, jednak od początku do końca gonitwy był on prowadzony przez dżokeja Brezinę bardzo spokojnie, a klasę i formę ogiera potwierdza czas gonitwy - 2'01,6', który okazał się nowym rekordem Toru, wcześniej należącym do Cameruna.
Trenerem ogiera, dla którego było to dziewiąte zwycięstwo z rzędu, jest niezmiennie Maciej Janikowski, a gniadosz należy do J.P.Zienkiewicza, B. Abdrakhmanova i M. Janikowskiego.
Czas: 2'01,6''(30,9-30,4-29,7-30,6).
Całej ekipie Stajni Czerkies serdecznie gratulujemy kolejnego zwycięstwa niesamowitego Va Banka!






1.05.2016 - Nagroda Strzegomia
KEEP
SMILING!

Pierwszą próbę przedderbową, gonitwę o nagrodę Strzegomia, wygrał Keep Smiling, ubiegłoroczny zwycięzca Nagrody Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (kat. A).
Ogier został wyhodowany przez Expert-Host - Janusz Romanowski, a właścicielem jest Pan Jacek Cukrowski. Rumaka do startów przygotowuje trener Józef Siwonia, a do zwycięstwa poprowadził dobrze znany wszystkim na Służewcu, świetny dżokej Tomas Lukasek w zastępstwie nieobecnego Adriana Nichollsa, któremu nie udało się przybyć z Anglii. Był to pierwszy start w tym roku podopiecznego trenera Józefa Siwoni i od razu zwycięski, co daje nadzieję na przyszłość i może zwiastować trenerowi dobry sezon.
Keep Smiling sklasyfikowany w kat. A i Langhfuhr (kat. B) niosły najwyższe wagi - 59 kg, mimo tego nie dali szans rzetelnym grupowym rywalom, którzy mieli 4 kg mniej.
Wyścig został rozegrany w dobrym czasie 1’37,7, ćwiartki 7,9-29,8-29,5-30,5. Keep Smiling wyprzedził drugiego na mecie Langfuhra o 1 1/2 długości.
Całej ekipie, która przyczyniła się do sukcesów gniadosza, gratulujemy.

NIKUS WYGRYWA DLA BRACI ZAHARIEV


Memoriał Tomasza Dula, wyścig I grupy dla trzylatków na dystansie 1600 m wygrał ciemnogniady ogier Nikus (FR) po Cima de Triomphe od Czartorii po Dakota. Ogiera trenuje od lat zadomowiony na Służewcu, bułgarski trener Emil Zahariev dla swojego brata Złatko Zaharieva. Hodowcą gniadosza jest Pan Szumiński, który w 2012 roku zawiózł kilka klaczy na stanówkę do Francji. Nikus jest synem zwycięzcy Derby we Włoszech w 2008 roku, Cima de Triomphe.
Do zwycięstwa konia poprowadziła amazonka Karolina Kamińska, która po wygranej na Nikusie przeszła do wyższej kategorii jeździeckiej. Była to jej 25. wygrana i uzyskała tytuł praktykanta dżokejskiego.
Czas goniywy 1'40,5", ćwiartki 7,9-29,4-30,9-32,3.
Zwycięzcę Memoriału Tomasza Dula prawdopodobnie zobaczymy w derbowym zapisie.
Gratulujemy całej ekipie, która przyczyniła się do sukcesu Nikusa.







WYWIAD Z PANEM TOMASZEM CHALIMONIUKIEM, PEŁNIĄCYM OBOWIĄZKI PREZESA PKWK



Wiele działo się w życiu wyścigowym w ostatnich miesiącach. Najważniejszym chyba wydarzeniem była zmiana na stanowisku prezesa PKWK. Obecnie Pan pełni te obowiązki. Aby ograniczyć dyskusje i domysły, których wiele znaleźć można na forach poświęconych wyścigom, prosimy w myśl zasady jawności życia publicznego o rozwianie kilku wątpliwości i niewiadomych.

czytaj dalej >


Christina Lipińska

PODSUMOWANIE SEZONU 2015


22 listopada zakończył się 71. sezon wyścigów konnych na Służewcu. W 463 gonitwach próbom selekcyjnym poddano konie pełnej krwi angielskiej, czystej krwi arabskiej i kłusaki francuskie. Nie oglądaliśmy w tym roku zmagań koni półkrwi oraz nie było kontrowersyjnych biegów długodystansowych dla koni czystej krwi arabskiej. Według nas to dobre posunięcie, gdyż półkrewki w sposób, w jaki były przygotowywane do występów na Służewcu, stwarzały zagrożenie dla jeźdźców i samych siebie, natomiast biegi "rajdowe" dla arabów były mało atrakcyjne i zbyt wyczerpujące dla koni na co dzień przygotowywanych do krótszych dystansów.


czytaj dalej >>


IMIĘ ZOBOWIĄZUJE




Nagrodę Nemana (kat.B) na 1400 m wygrał rosły ogier francuskiej hodowli Langfuhr, syn znakomitego amerykańskiego Soldier of Fortune, który wygrał m.in. Derby w Irlandii, Coronation Cup w W. Brytanii i był trzeci w Łuku Triumfalnym we Francji.
Wierzchowiec ograł faworyta, zwycięzcę Nagrody Zenda i drugiego w Nagrodzie Mokotowskiej Bronisłava o półtora długości osiągając czas 1'30,3 przy ćwiartkach 25,7-32,2-32,4 na torze elastycznym 4.
Jak pisał o nim przed wyścigiem trener Krzysztof Ziemiański, ogier zapisany został do gonitwy kat. B awansem, gdyż nie jest w pełni dojrzały i nadal się rozwija. Awans tym razem zaprocentował przekonującym zwycięstwem. Trzeci ze stratą 3 i 3/4 do Bronisłava zameldował się Neo.
Langfuhr jest własnością Pana N. Magomedova, a do sukcesu poprowadził go dżokej Sergiej Vasyutov. Tym zwycięstwem ogierek dołączył do grona czołówki przyszło-rocznego rocznika derbowego.
Langfuhr jest imiennikiem kanadyjskiej hodowli Langfuhra, ur.w 1992 roku, który był b. dobrym wyścigowcem i jeszcze lepszym reproduktorem.




BYŁO MI PO PROSTU PRZYKRO
Rozmowa z Prezes PKWK Agnieszką Marczak




Po raz pierwszy w historii stanowisko prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych objęła kobieta. Kadencja pani Agnieszki Marczak trwała jednak bardzo krótko - kilka tygodni temu Rada PKWK zgłosiła Ministrowi Rolnictwa wniosek o odwołanie nowej prezes. Lista zarzutów jest znana, znana jest też przekonywująca na nie odpowiedź, którą pani Marczak zamieściła na stronie internetowej PKWK. Wiemy też, że kilkaset osób ze środowiska wyścigowego wyraziło swój protest przeciwko decyzji Rady.
Cała ta sprawa skłoniła nas do przeprowadzenia rozmowy z panią Agnieszką Marczak.

czytaj dalej >>


Nie było sensacji

Zgodnie z przewidywaniami wszystkich interesujących się wyścigami Wielką Warszawską wygrał wybitny Va Bank, nie dając żadnych szans swoim rywalom.
Na drugim miejscu zjawił się na mecie Tantal, a ok. dwie długości za nim Dogmat, dla którego był to dopiero drugi występ w tym sezonie.
Panom Zienkiewiczowi i Abdrakhmanovowi, właś- cicielom Va Banka oraz trenerowi
Maciejowi Janikowskiemu serdecznie gratulujemy sukcesu i czekamy na transmisje z torów zagranicznych z udziałem ich ogiera.





Po wygraniu przez Va Banka Derby przytaczaliśmy słowa piosenki, śpiewanej przez Jacka Chmielnika w filmie Juliusza Machulskiego. Teraz okoliczności pozwalają na zrobienie tego ponownie. W tym przypadku tekst powinien jednak brzmieć: "Vabank zagrajmy po raz trzeci, bo... historia lubi się powtarzać."
Historia powtórzyła się. Niesamowity gniady ogier wygrał St Leger, zdobywając tym samym Potrójną Koronę. Ostatnim koniem z tym tytułem był tragicznie zmarły trzy lata temu Intens, który w gonitwach nie dawał szans rywalom.
St Leger okazało się bardzo selekcyjnym wyścigiem. Poprowadził Silvaner, ale na zakręcie w wyścigowym teatrze występowali tylko dwaj aktorzy. Tantal i Va Bank wbiegli na prostą łeb w łeb i już wtedy pewne było, że walka rozegra się tylko między nimi. Aktorem pierwszoplanowym okazał się jednak - co nie zdziwiło chyba nikogo - Va Bank, rozpędzający się polem. Wiaczesław Szymczuk, który dosiadał ogiera pierwszy raz w tym roku, nic nie musiał robić - koń lekko oddalił się od rywala i wygrał swobodnie o 4 1/4 długości. Drugi na mecie Tantal pokonał Espadona o dwie długości, a między tą trójką a czwartym w celowniku Temperamentem było ponad 8 długości!
Czas należy uznać za znakomity. Przy równych, mocnych ćwiartkach wynoszących odpowiednio 19,2-32,2-30,8-30,4-30,6-31,1, Va Bank przebiegł linię mety w 2'54,3", tylko pół sekundy gorzej od świetnego czasu Intensa, który wynosił 2'53.8". Gdyby dżokej Szymczuk poprosił ogiera o choćby minimalnie większy wysiłek - pobiłby rekord toru bez trudu.
Va Bank trenowany jest przez trenera mgr. Macieja Janikowskiego. Ogier to własność J.P. Zienkiewicza i B. Abdrakhmanova.
Przyjemnie było oglądać podczas dekoracji na padoku wszystkich związanych mniej lub bardziej ze zwycięstwem irlandzkiego konia. Redakcja tower-racing serdecznie gratuluje ekipie Va Banka i z niecierpliwością czeka na kolejne sukcesy tego niesamowitego konia
.




Brał udział w 43 wyścigach, z czego wygrał aż 9, był drugi 7 razy, a tylko sześciokrotnie opuszczał tor bez nagrody. Ostatniego swojego biegu nie ukończył.
Ósma sobotnia gonitwa okazała się tragiczna. Podczas gdy wszystkie konie dobiegły do mety, jeden zatrzymał się w miejscu, w którym miał zwyczaj już triumfować nad resztą stawki w poprzednich swoich biegach.
Electro Pop, dosiadany przez dż. Piotra Piątkowskiego doznał otwartego złamania nogi, w wyniku którego musiał zostać uśpiony.
Rzadko żegnamy na naszej stronie konie. Zwłaszcza te, które nie wygrywały wielkich gonitw, nie było o nich głośno i nie nazywano ich czempionami. Redakcja Tower Racing zdecydowała się jednak to zrobić, gdyż koń, który odszedł na to niewątpliwie zasługuje.

Electro Pop przebywał na Torze od 2009 roku, a publiczności zaczął pokazywać się w 2011. Zasłynął jako rzetelny koń, który po lekko elastycznym torze był zawsze groźny dla faworytów. W tym roku miał zakończyć karierę.
Postanowiliśmy nie skupiać się jedynie na jego wynikach. Bardziej liczy się to, jaki Electro Pop pozostał w pamięci ludzi, którzy przebywali z nim na co dzień. Ich wspomnienia poniżej przytaczamy, a od siebie możemy jedynie dodać, że nigdy nie zapomnimy charakterystycznej sylwetki gniadosza, niejednokrotnie robiącego psikusa graczom i wygrywającego niespodziewanie gonitwę.

czytaj dalej >>




Wszyscy to znają: arabski chłopiec wchodzi w posiadanie cudownej lampy, którą wystarczy potrzeć, by pojawił się uwięziony w naczyniu potężny dżin spełniający wszelkie życzenia. Chłopiec miał na imię Alladyn, a lampa była w Bagdadzie. Nasz Alladyn jest ogierem, mieszka na Służewcu i - jak łatwo się domyśleć - zażądał od dżina zwycięstwa w Arabskim Derby.
Dżin nie miał nic przeciwko temu.

CZYTAJ DALEJ >>


GALA DERBY

PODSUMOWANIE


Wielkie święto wyścigowe - dzień Gala Derby, mamy już za sobą. Jak to bywa w dniach, kiedy na tor wychodzą najlepsze konie w swojej kategorii, nie obyło się bez niespodzianek i dużych wypłat w końskim totalizatorze. Publiczność dopisała średnio - być może kibiców odstraszyły wysokie temperatury, jakie panowały tego dnia. A może to organizator nie zadbał o należytą reklamę? Fakt pozostaje faktem, że widzów było mniej, niż w ostatnich latach. Pierwszą gonitwę płotową, Nagrodę Dywizji Kawalerii Wojska Polskiego, już tradycyjnie wygrał koń trenowany przez małżeństwo Janusza i Katarzynę Kozłowskich, wałach Kievgrad pod st.u. Pawłem Gogolewskim. Kievgrad jest własności spółki Millennium Stud. To trzecia wygrana gniadosza w tym roku, a druga w płotach. Warto też dodać, żę był to piąty triumf trenera Kozłowskiego w tej gonitwie.

czytaj dalej >>


"O szczęście trzeba grać - vabank, vabank,
Z fortuną tak to zwykle bywa,
Kto nie naraża nigdy się na szwank,
Ten głównej stawki nie wygrywa
Vabank o szczęście trzeba z życiem grać,
Bo ono kpi z ostrożnych graczy.
Fortunę trzeba dużą stawką brać
Z tą panią nie da się inaczej."

Słowa piosenki, którą śpiewał Jacek Chmielnik w popularnym polskim filmie "Vabank II" idealnie pasują do tegorocznego Derby. Maciej Janikowski, który do samego końca trzymał kibiców w niepewności, postanowił pozwolić pobiec w Biegu o Błękitną Wstęgę kontuzjowanemu miesiąc temu Va Bankowi i nie pożałował swojej decyzji.
Monte Christo podyktował przyzwoite tempo w dystansie, ale już w połowie prostej finiszowej widać było, że syn Archipenko nie da konkurentom zbliżyć się do siebie. Va Bank lekko oddalał się od rywali, by na celowniku uzyskać przewagę 4 1/4 długości nad kolegą stajennym, Sorento. Masterpower ukończył wyścig na trzecim miejscu, a Hospitalite okazała się najlepszą klaczą, wbiegając na metę na czwartej pozycji.
Fakt, że drugie miejsce zajął również podopieczny trenera Janikowskiego, dodaje smaczku tegorocznemu Derby. Po dość słabym początku sezonu, stajnia Czerkies obudziła się i zrobiła to we wspaniałym stylu.
Dla niepokonanego Va Banka był to czwarty triumf w karierze. Wcześniej wygrał wszystkie prestiżowe gonitwy, do tego był zimowym faworytem na Derby. Warto dodać, że ma on nadal szansę na Potrójną Koronę (w maju wygrał Nagrodę Rulera) i biorąc pod uwagę sposób, w jaki dystansuje rywali w każdym swoim wyścigu, należy liczyć się z tym, że będzie on kolejnym koniem, który przejdzie do historii z tym tytułem na koncie.
Drugi na mecie Sorento sprawił sporą niespodziankę - za porządek z nim i faworyzowanym Va Bankiem totalizator zapłacił ponad 93 zł. W poprzednim swoim starcie, Memoriale Jerzego Jednaszewskiego, potkął się w trakcie biegu i ukończył go jako przedostatni. Tym samym sam się niechcący "zaciemnił" i nie był liczony przez graczy.
Właścicielem Va Banka są J. P. Zienkiewicz oraz B. Abdrakhmanov. W drugim na mecie Sorento swoje udziały ma również pierwszy z wymienionych panów, wraz z K. Głowacką.
Va Banka dosiadał Szwed P.-A. Graberg. Kolegę stajennego gniadosza na drugie miejsce doprowadził jeżdzący na pierwszą rękę u trenera Janikowskiego dżokej Marek Březina.
Oba ogiery urodziły się w Irlandii. Va banka wyhodowała stadnina Airlie Stud.
Wszystkim, którzy przyczynili się do triumfu ogiera, serdecznie gratulujemy i czekamy na więcej!

Czas: 2'30,9''(26,9-32,3-31,9-30,4-29,4)








Powrót do treści | Wróć do menu głównego