Typy - Kwinta
gambl100procent - 2016-05-30, 15:03
Inna sprawa, że Mazur tak poprowadził tego konia przy wyjściu na prostą, aby idealnie zostać zablokowanym przez Ussam'a i Mufid'a
chciałem załączyć stop klatkę z powtórki ale można to sobie obejrzeć na YT.
czas 2:24-2:26
link:
https://www.youtube.com/w...P&v=3GKdOb25EbI
tx - 2016-05-30, 15:52
Gdyby Aladyn wygrał o łeb, ten fragment wyścigu nie miałby żadnego znaczenia. Więc nie był to decydujący moment.
Słyszałem na własne uszy opinię właściciela Aladyna po wyścigu. Następnym razem poleci on dżokejowi, żeby jechał "trzy długości" za liderem.
dodane
z wiadomym skutkiem
Espadero - 2016-05-30, 15:57
Oczywiście tx, to że zawsze tak jezdzili nie znaczy dobrze juz raz tak przegrał. Może z Amorretto by nie wygrał ale Ussama nie złapał .Wyrażam swoje zdanie do czego mam prawo , uważam i podtrzymuje że Alladan za daleko miał do koni finiszujących , za co odpowiada jezdziec .
tx - 2016-05-30, 16:03
A jazdę Lukaszka widziałeś? Przecież Aladyn nie finiszował do słupa czy do worka kartofli. Również Popow pojechał jak trzeba.
Odbierasz im honor, twierdząc, że Mazur zawalił ten wyścig.
kostor - 2016-05-30, 16:37
Wydaje mi się, że jednak nie docenili rywali. Alladyn oczywiście był na finiszu szybszy, ale nie aż tak bardzo jak to dawniej z tymi rywalami bywało. Czy to wina Szczepana? Zapewne w pewnym stopniu tak, ale nie był to raczej jakiś rażący błąd. Przy tej taktyce, taka możliwość musi być wkalkulowana w ryzyko.
offski - 2016-05-30, 18:44
Numer w połowie galopu próbnego doznał pęknięcia kości. Wcześniej koń był w 100% zdrowy.
Koniofan - 2016-05-30, 19:53
To głównie błąd dżokeja (dobór ślepo realizowanej taktyki też),który jednak ma male doświadczenie . Zapewne trzeba brać pod uwagę zbytnią pewność siebie Sz. Mazura(która się umocniła po jazdach u arabów) i przesadną wiarę w możliwości konia. Nie on jeden i nie ostatni przegrał w tak głupi sposób. Najbardziej jednak głupia wpadka ,którą pamiętam (wielkie zaskoczenie) ,to przegrana trójkoronowanego Czerkiesa (na 11 startów 1-na przegrana) do lidera Czestrama w nag. Iwna w 1974 r. Może na ten temat powiedzieć coś tr. Czarniecki . J.Filipowski odciągnął go o przysłowiowy kilometr i po nieprawdopodobnym finiszu przegrał o łeb.Taka uwaga : najczęściej ostre finisze spełzają na niczym ,koń przegrywa na torach m.elastycznych i ciężkich -koń nie może oddać takiego finiszu ,jak na suchym- wszyscy to bierzcie pod uwagę.Wtedy to się dzialo. Nagrody pozagrupowe z udziałem 4-5 koni i nikt nie był pewny wyniku,jazdy i taktyki rozgrywania biegów były znakomite.
Espadero - 2016-05-30, 20:43
Nie Tx, absolutnie nie odbieram mądrej jazdy Lukaskowi czy Popowowi , Właśnie podziwiam ich jazdę .Wycyckali Mazura po mistrzowsku , odniosłem się tylko do błędnej jazdy i błędnej taktyki przeprowadzenia Alladyna .żeby była jasność w Tripli miałem i 3jke i 4rke .
Espadero - 2016-05-30, 20:46
Dodam tylko że oglądałem wyścigi na niejednym zachodnim torze naocznie , tam jedzie się ile siły w płucach a u nas jest kombinowanie i tyle .Teraz i tak te wyścigi są bardziej rzetelne .
Alef - 2016-05-30, 22:04
Chciałbym tylko wiedzieć dlaczego Komisja Techniczna nie poprosiła tr. Laskowskiego i dż Mazura o krótką rozmowę i zadała takie proste pytanie: dlaczego Alladyn w 5 koniach prowadzony był, a w zasadzie odciągnięty na dobre 20 dł za prowadzącym w tak wyrównanej stawce ?
Oglądałem w powtórkach wszystkie dotychczasowe wyścigi Alladyna. Zawsze prowadzony był na końcu stawki, ale nigdy nie był odciągnięty.
Karina - 2016-05-31, 09:35
to wyścigi a nie wyreżyserowany teatralny spektakl wystawiany codziennie !!! Przypomnijcie sobie jak Alexander Reznikov (którego cenię bardziej od Mazura), spóźnił się z finiszem o ułamek sekundy W Wielkiej Warszawskiej na Kardinale, a może wcale się nie spóźnił? Tak jak wyścig Alladyna sprawa dyskusyjna !!! Oba konie odrobiły bardzo, bardzo dużo a zabrakło tak mało !!! Dlaczego nie pochwalimy Arasha i Szakura oraz odważnej taktyki trenersko-dżokejskiej?
Koniofan - 2016-05-31, 11:08
Nie sprawa dyskusyjna ,tylko Mazur powinien , moim zdaniem,dostać "pajdę" 5-10 dni spieszenia za ,jak to się kiedyś ładnie nazywało" złą taktycznie i technicznie jazdę"-przegrał wygrany wyścig.Dżokej powinien myśleć ,patrzeć ,jak się bieg układa i reagować.Głupota i "olewactwo" powinno być karane -"nie przyłożył właściwych starań do zajęcia ,jak najlepszego miejsca w gonitwie".Nie ma chyba "świętych krów wyścigowych".Komisja techniczna śpi i nie reaguje
a nie przepraszam ,budzi się ,jak ktoś ma troche inne barwy lub zbyt wysoko podniesie rękę z batem ,a tu gdzie dzieją się rzeczy najważniejsze ( niebezpieczna jazda,spuszczanie biegów,czyli "brak starań" itd )sen błogi i cisza,to trzeba się chyba zwrócić do ministra rolnictwa o ekstra komisję techniczną , i to pilnie
Karina - 2016-05-31, 13:45
oj koń, koń
tx - 2016-05-31, 14:33
Zgodnie ze starą zasadą, najlepszy koń finiszuje do porządku z każdej pozycji. Zatem, jeśli Aladyn był trzeci, to znaczy, że nie był najlepszym koniem w tej stawce, i dlatego przegrał. Zobaczymy, po to są wyścigi, żeby sprawdzać. Tyle w tym temacie.
pozdrawiam krytyków
dodane 5mar17
Krytycy mieli rację, a ja nie miałem racji, broniąc Mazura. Aladyn był najlepszy. Przegrał po błędzie dżokeja.
Dorpat - 2016-06-01, 00:01
Przed chwilą obejrzałem pierwszy raz niedzielne wyścigi. Lublin, lata czterdzieste. Teatr, kontrola od początku do końca. W roli niezorientowanych Niemców służewiecka publiczność (część doświadczonych na szczęście widzi co w trawie piszczy, tx jak to ma często w zwyczaju udaje Greka, wszak jest niemal Nestorem).
Przy pierwszych trzech wolniejszych ćwiartkach (pierwsze 400 m w tempie na około 38 s na 500 m) właściciel lampy jest odciągany, a goni przy szybszym tempie dwóch ostatnich ćwiartek). Typowy lubelski wyścig. Ale nie to jest kluczowe. Proszę zwrócić uwagę na sylwetki jeźdźców, środek ciężkości, sposób posyłania, używania bata na finiszu, kto wali tyłkiem w siodło. To groteska.
Podobny teatr w następnej niedzielnej gonitwie. Proszę popatrzeć jak przez kilkaset metrów (nie)"posyła" konia jeden z kierowców. Cała niedzielna kwinta kontrolowana od początku do końca (dostałem smsa, kto co jak, ale nic nikomu nie sypnę, szczelny jestem - jak mówi Boniek o Nawałce, jego najlepsza cecha: jest szczelny).
Minimum dwa konie w niedzielę przypominały mi Lance'a Armstronga z najlepszych lat.
Cała ta farsa z niedzielnymi wyścigami przypomina mi kultową z scenę z filmu dokumentalnego Tomasza Smokowskiego "W kadrze", robionego podczas piłkarskich mistrzostw świata w Korei w 2002 roku. Znów będzie Zibi jako bohater. Grupa działaczy i trenerów gra w autokarze w karty. W pewnym momencie Boniek wstaje i mówi: Nie gram z wami. To nie ma sensu. Ja was ogrywam, oszukuję was, a wy tego nawet nie jesteście w stanie zauważyć.
Jak 90 procent graczy na Służewcu. Wszyscy patrzą, tylko niektórzy widzą.
I nie miejcie największych pretensji do jeźdźców. Oni są tylko ofiarami, wykonują polecenia. Ktoś ich trzyma na smyczy (jeśli dżokej, który nigdy nie wygrał Wielkiej Warszawskiej, nie chce jej wygrać, choć może i to dla niego prestiż, sława i pieniądze, to znaczy, że ktoś w ordynarny sposób steruje jego losem).
Dlatego poza sporadycznymi przypadkami przestałem przychodzić na wyścigi, rzadko gram, coś czasami okazyjnie w ekspozyturze dla zabawy (częściej przychodzę do stajni, oglądać konie, to przyjemniejsze, nawet na galopy nie ma co poważnie patrzeć, bo w tym małym grajdołku nawet one są fingowane).
Trzymanie koni na Służewcu też traci sens. Jeden duży właściciel jest w tym roku od początku sezonu robiony w - nomen omen - konia (jak inni przez wiele poprzednich sezonów). Nie wiem, czy już to widzi i wie przez kogo. Nie wiem, czy jest sens otwierać mu oczy i czy jest tego warty (czy sam nie ma przeszłości za uszami).
|
|
|