Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

CaliforniaChrome Przejazdzka zycia





W historii wyścigów konnych na jego miejscu znajdowało się aż trzydzieści osiem koni. Ostateczne zwycięstwo odniosło tylko jedenaście z nich. California Chrome, który wygrał Kentucky Derby i Preakness Stakes, jest obecnie najpopularniejszym sportowcem w Stanach Zjednoczonych i ma szansę jako dwunasty od 1918 roku, a pierwszy od trzydziestu sześciu lat, stać się zdobywcą prestiżowej Triple Crown. Czy ten kasztanowaty ogier, którego pojawienie się na świecie kosztowało właścicieli tylko 10500 dolarów i który zarobił już dla nich 3,5 miliona, jest w stanie zmienić historię wyścigów konnych?




Kentucky Derby
California Chrome był niezaprzeczalnie faworytem tego wyścigu, jednak sceptycy twierdzili, że jest on tylko gwiazdeczką kilku kalifornijskich wyścigów, która nie ma szans w starciu z najlepszymi trzylatkami rocznika. Na niekorzyść przemawiał również rodowód ogiera, w którym wyścigowych sław można się doszukiwać dopiero w dalszych pokoleniach.
Kasztan doskonale przyjął start i, umiejętnie przeprowadzony przez dżokeja Victora Espinozę, na prostej finiszowej zmierzał po pewne zwycięstwo. Niewątpliwie byłoby ono bardziej widowiskowe, gdyby nie to, iż jeździec zwolnił nieznacznie niecałe 100 m. przed celownikiem. Ostatecznie California Chrome wygrał o 1 ? długości. Trener Art Sherman wyjaśnił później, że dżokej "oszczędzał konia przed następnym biegiem", którym miało być Preakness Stakes dwa tygodnie później. Czas gonitwy, wynoszący 2:03.66, był dość słaby jak na Kentucky Derby, ale Sherman określił jazdę Espinozy jako "perfekcyjną". Tym zwycięstwem dżokej dołożył do swojej kolekcji drugi triumf w Kentucky Derby, a 77-letni trener stał się najstarszym szkoleniowcem w historii, który wygrał ten bieg.

Preakness Stakes
Również do tego biegu California Chrome podchodził z pozycji murowanego faworyta. Trudno się zresztą dziwić, dwa tygodnie wcześniej wygrał łatwo Kentucky Derby. Tym razem metrów do przebiegnięcia było mniej, więc sceptycy, którzy twierdzili, iż jest to koń głównie na krótsze dystanse, raczej nie powątpiewali zbytnio w jego zwycięstwo.
Kasztan wystartował dobrze i trzymał się w czubie przez cały wyścig. Wyszedł na prowadzenie dość wcześnie, co nie przeszkodziło mu odnieść pewne zwycięstwo, o 1 ? długości przed doskonale finiszującym Ride on Curlinem. Czas biegu, wynoszący 1:54:84, był bardzo dobry. Ogier według wskaźnika szybkości Bayera zarobił notę 105, co jest wynikiem wzbudzającym szacunek. Trener Sherman powiedział po biegu: "Koń jest zmęczony, ale mam nadzieję, że będzie się dobrze czuł przed kolejną rundą w Nowym Jorku."
Preakness Stakes wydaje się jak dotąd najlepszym wyścigiem California Chrome. Nie dość, że musiał stawić czoło szybkiej pierwszej ćwiartce, wyjść na prowadzenie wcześniej, niż życzyłby sobie tego dżokej Victor Espinoza, to jeszcze odparł ataki dwóch przeciwników na finiszu i wygrał pewnie.

























Przejażdżka życia
Sukcesy podopiecznego niewątpliwie podbudowały 77-letniego trenera Shermana, który nigdy wcześniej nie mógł nawet marzyć o zwycięstwie w Kentucky Derby, a tym bardziej w Preakness Stakes. "Zawsze byłem drugorzędnym trenerem, posiadającym konie nadające się głównie do wyścigów sprzedażnych - przyznaje trener. - Teraz jestem tu z tymi wszystkimi gwiazdami. To wielki honor, zostać pobłogosławionym przez los posiadaniem takiego konia".

Długo oczekiwana szansa w końcu spotkała Arta, który nigdy w swojej długoletniej karierze nie miał konia nadającego się do startu w Kentucky Derby. "To jest coś, co sprawia, że chce nam się wstawać każdego dnia. Dostajesz do treningu młode konie każdego roku i każdego roku masz nadzieję, że trafisz na takiego jak California Chrome. Wreszcie to przytrafiło się nam! Cała ta sprawa z Chromem znaczy dla nas bardzo wiele. To szansa jedna na milion. Ten koń zabrał nas na przejażdżkę naszego życia".

Sherman jeszcze przed Derby podkreślał, iż historia jego podopiecznego nadaje się na książkę: "Ten koń nie kosztował worka pieniędzy, jego wyhodowanie nie przyniosło właścicielom dużych strat materialnych, jak to zwykle bywa. Historia tego ogiera jest z rodzaju tych podnoszących na duchu. Udowadnia i pokazuje, że nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w całej tej grze." Art Sherman jest również pełen ciepłych uczuć do samego podopiecznego. "Uwielbia stać i pozować. Kocha, kiedy robi mu się zdjęcia - relacjonuje stary trener. - Jest bardzo ciekawski.. Zawsze musi wiedzieć, co dzieje się wokół niego. To taki szczery i wdzięczny koń do trenowania. Sprawia, że nasza praca jest łatwiejsza i przyjemniejsza".

Koń Ameryki z aniołem stróżem przy boku
Nie jest tajemnicą, że starty swojego konia mocno przeżywa jego współwłaściciel, Steve Coburn. Okazał się on też najbardziej medialny z całego teamu California Chrome. Mężczyzna, zajmujący się na co dzień produkcją magnetycznych taśm do kart kredytowych, swoimi wypowiedziami do złudzenia zaczyna przypominać Charlesa Howarda, który w latach 30tych był właścicielem legendarnego Seabiscuita: "Chrome to fajny koń. Kocha ludzi i to, co robi. To dlatego właśnie jest koniem Ameryki. To, co robi dla dwóch facetów, którzy codziennie wypruwają sobie żyły tylko po to, by móc położyć na stole fasolę i bekon sprawia, że każdy człowiek zatrzymuje się nagle i myśli: 'Wiecie co? Ja również mogę to zrobić!'". Coburn dostrzega w sukcesach swojego pupila głębszy sens. "To nie musi być koń wyścigowy. To może być pomysł, który człowiek ma w głowie, idea, cokolwiek. Mamy nadzieję, że ten koń pokaże Ameryce, że mali ludzie, przeciętni zjadacze chleba też mogą wygrywać." Co więcej, właściciel wierzy, że za sukcesami ogiera stoją siły nadprzyrodzone. "Urodził się w dniu urodzin mojej siostry, Brendy, która zmarła na raka. Wierzę, że ten koń ma swojego anioła stróża. Modlę się przed każdym wyścigiem i myślę, że między nim a Brendą istnieje silne oddziaływanie."

Z busa na konia
To będzie drugi strzał Victora Espinozy wymierzony w Triple Crown. W 2002 roku doprowadził on ogiera War Emblem do zwycięstwa w Kentucky Derby i Preakness Stakes dla trenera Boba Bafferta. Szansę na zdobycie Potrójnej Korony przepadły z chwilą startu, kiedy to ogier potknął się przy wyjściu z maszyny startowej. Jako frontowy koń, straciwszy szansę na prowadzenie, dobiegł na dalekiej ósmej pozycji. Espinoza wierzy, że w przypadku California Chrome wyścig będzie miał zupełnie inny wynik. Twierdzi, że błyskotliwość ogiera i własne doświadczenie po jazdach na War Emblemie przyczynią się do historycznego sukcesu. "W życiu bym nie pomyślał, że otrzymam drugą szansę. Nauczyłem się dużo. Myślę, że za pierwszym razem, dwanaście lat temu, miało miejsce zbyt wiele rzeczy, na które nie byłem gotowy." Nie oznacza to jednak, że Espinoza lekceważąco podchodzi do startu, który będzie miał miejsce za niecałe dwa tygodnie, oraz do tego, iż daje on szansę na Potrójną Koronę dla California Chrome. "Trzydzieści kilka lat…? To czyste szaleństwo. Zdobycie Triple Crown nie jest łatwe. Jeśli by takie było, więcej koni nosiłoby miano trójkoronowanych. Tylko super koń może to wygrać."
Espinoza dosiadał California Chrome sześciokrotnie i tyle samo razy mijali wspólnie celownik jako pierwsi. Wcześniej jego jeźdźcem był Alberto Delgado, który spośród sześciu gonitw w czasie dwuletniej kariery ogiera wygrał tylko dwie. Wtedy nikt nie spodziewał się, że koń ten stanie się bohaterem narodowym. Wszystko zmieniło się, kiedy przesiadł się na niego Victor Espinoza. Jednym ze zdumiewających i przewrotnych faktów, w których wyścigi konne się specjalizują, jest osoba jeźdźca treningowego California Chrome. Codziennie rano dosiada go bowiem młodszy brat Alberto Delgado, Willie.
Trener Sherman bardzo ceni Victora Espinozę i nie żałuje zmiany dżokeja. "Znam go od wielu lat. Wygrywał dla mnie w Północnej Californii. Wiedziałem, że ma dużo talentu. Potrzebowaliśmy zmiany i powiedziałem właścicielom, że znalazłem perfekcyjnego dżokeja. On pasuje do California Chrome jak rękawiczka. Więź i porozumienie między koniem a jeźdźcem jest bardzo ważna."


Ten "perfekcyjny dżokej" w młodości pracował jako kierowca busa. Manewrując po zatłoczonych ulicach przeludnionego Mexico City, nabierał doświadczenia, które później przydało mu się, gdy musiał przeprowadzić konia w licznej stawce dwudziestu innych wierzchowców w Kentucky Derby. Espinoza do dziś trochę śmieje się z całej tej historii z busem: "Dużo łatwiej jest jeździć konno, niż tkwić w tych koszmarnych korkach".
"Perfekcyjny dżokej" nie był w młodości nieustraszony. Wprost przeciwnie. Dorastając na rodzinnej farmie w Mexico City za wszelką cenę starał się unikać…koni. "Bałem się ich. - przyznaje - One były takie groźne i wielkie."
Na szczęście, dżokej California Chrome się nie obawia. Wprost przeciwnie, bardzo ceni tego kasztana jako partnera we wspólnej pracy. "Jest bardzo miłym koniem, pozwala mi robić ze sobą, co tylko zechcę. War Emblem lubił biegać po froncie, nie akceptował żadnej innej możliwości, co było dla mnie trudne. California Chrome ma wielki talent do słuchania się jeźdźca w wyścigu - mogę go zwalniać i przyspieszać w dowolnym momencie. Nigdy nie jeździłem na takim koniu. To tak jakby miał gdzieś przycisk, po wciśnięciu którego jest w stanie odskoczyć o dwie-trzy długości dosłownie w sekundę.

Zaskakuje nieco liczba 11. koni zgłoszonych do ostatniej korony. Przykuła ona uwagę statystyków, którzy zauważyli, że żaden koń, który wygrał Triple Crown, nie biegał w polu większym niż siedem koni. Co ciekawsze, tylko Seattle Slew i Citation zmierzyli się z siedmioma konkurentami, reszta trójkoronowanych miała ich mniej.
Bob Baffert, który w swojej karierze trzykrotnie trenował konie zdobywające dwie pierwsze korony (choć ani razu nie miał w swej stajni Trójkoronowanego) odpuścił sobie próby pokonania California Chrome. Nie udało mu się to ani z Hoppertunity, ani z Chitu. Baffert przyznaje: "Ten koń to naprawdę ktoś, definitywnie. To niezwykły sportowiec. Wygrywa z taką łatwością! Żadnego wyścigu nie odczuł." Nawiązując do swojego własnego doświadczenia, Baffert wyjaśnia: "Mojego Silver Charma i Real Quieta naprawdę wiele kosztowały te wyścigi. Ale California Chrome po prostu wyłamuje się ze stawki tegorocznych trzylatków. W którymś momencie odpala i odjeżdża im na finiszu z wielką lekkością."

Zwycięzca

California Chrome uwodnił, że jest niezwykłym koniem. Podobnie jak prawie osiemdziesiąt lat temu zrobił to Seabiscuit, pokazał on swoim właścicielom, trenerowi i dżokejowi, że każdemu należy się szansa i każdy może zwyciężać. Martinowie i Coburnowie to klasyczni przedstawiciele klasy pracującej, którzy niczym szczególnym nie zabłysnęli w swoim życiu. Art Sherman to stary człowiek, który najlepsze lata ma już za sobą, a i one nie przyniosły mu większych sukcesów. Victor Espinoza żył w przeświadczeniu, że stracił szansę na Potrójną Koronę przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności dwanaście lat temu i już nigdy nie dane mu będzie spróbować jeszcze raz sięgnąć po ten prestiżowy tytuł. Cały świat kieruje teraz swoje oczy na niepozornego kasztana, którego ulubionym zajęciem jest ściąganie czapek z głów ludziom przechodzącym obok niego. Dla ekipy ogiera, jak i dla wielu Amerykanów, a także fanów wyścigów konnych na całym świecie, ten koń jest inspiracją. Udowodnił, że sukces może przyjść w każdym momencie naszego życia i zawsze należy go wyczekiwać, nie poddając się. Bez względu na to, co wydarzy się 7. czerwca na torze w Belmont Park, California Chrome i tak dla większości ludzi będzie zwycięzcą.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego