Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Jerzy Elias


Jerzy Elias

Legenda za życia

Na całym świecie wyścigi konne rządzą się własnymi prawami i podlegają prawidłom ustanowionym w odrębnym od jurysdykcji państwowej kodeksie. W regulaminie każdego Jockey Clubu jest paragraf, który mówi, że każdy kto pragnie uczestniczyć w wyścigach, musi zobowiązać się do akceptacji wszelkich decyzji, które zostaną podjęte w stosunku do niego przez Komisję Stewardów, zwaną u nas Komisją Techniczną.
Jak w każdej dyscyplinie sportowej, tak i wyścigi konne musza mieć swoich sędziów, których powinna cechować niezawisłość, bezstronność , a ich decyzje powinny być oparte na zawartych w regulaminie o wyścigach konnych paragrafach. Teoretycznie powinni być nieomylni i ich werdykty nie powinny być kwestionowane, tym bardziej, że poza satysfakcją sportową w wyścigach konnych w grę wchodzą spore nakłady finansowe, gdyż są to tzw. zakłady wzajemne. Stąd wymóg, by stanowiska sędziów wyścigowych były obsadzane ludźmi o nieposzlakowanej opinii, wyjątkowej uczciwości, którym nikt nie może zarzucić najdrobniejszego nawet przewinienia. Tak jak mawiał słynny włoski hodowca, Federico Tesio:
" Sędzia wyścigowy jest jak żona Cesarza, która nie może wzbudzać podejrzeń"
Nad prawid
łowym przebiegiem gonitw na Służewcu czuwa Komisja Techniczna, która jest odpowiednikiem angielskiego Kolegium Stewardów. W jej gestii leży zatwierdzanie bądź unieważnianie gonitw, karanie jeźdźców bądź trenerów jak i dyskwalifikacja koni za niedopełnienie starań ludzi z ko?mi związanymi. Każdy z sędziów wyścigowych ma swój obszar działania i tak jak np. sędzia u wagi kontroluje ciężar jeźdźca ważonego razem z siodłem, czas gonitwy - sędzia przy zegarze, a o kolejności koni w gonitwie decyduje sędzia na celowniku. Obecnie funkcja tego ostatniego jest na tyle ułatwiona i ogranicza się do interpretacji zdjęcia dokonanego przez fotokomórkę.
Natomiast jak ułoży się gonitwa, w dużej mierze zależy od sędziego startera. Powołując się znów na autorytet jakim niewątpliwie jest Federico Tesio, dobry sędzia powinien być przede wszystkim nieprzekupny. Z innych cech ludzkich, które determinują dobrego sędziego startera to: zimna krew, konsekwencja , determinacja, refleks, opanowanie, surowość i wyjątkowy zmysł sprawiedliwości. Jednym słowem, sędzia starter powinien mieć ogromny autorytet. Sędzia starter nie może tracić panowania nad sobą, gdyż wówczas traci zaufanie jeźdźców. Za nieudany start w gonitwie winę ponoszą koń
, jeździec lub starter. Dla konia dobre przyjęcie startu wiąże się z niesamowitym wysiłkiem i obciążeniem psychicznym i pomimo że wprowadzenie startboksów ułatwiło naukę startowania, koń z reguły jako zwierze duże i uciekające, źle czuje się w ciasnej klatce i za wszelką cenę chce uniknąć wejścia do środka bądź źle znosi każdą dodatkową sekundę przymusowego zamknięcia. Co za tym idzie dobry start musi być przede wszystkim szybkim startem.
Często też jeźdźcy ponoszą odpowiedzialność za nieudany start, gdyż chcą oni ruszyć szybciej od innych i powodują tzw. falstart. Z kolei inni jeźdźcy, którzy dosiadają spokojniejszych koni chcą opóźnić start, by zmniejszyć szanse bardziej pobudliwym konkurentom. Najłatwiej jest przegrać wyścig na starcie.

Tor Służewiecki mógł poszczycić się posiadaniem jednego z najlepszych starterów w Europie. łowiek ten, który już za swego życia stał się legendą to Jerzy Elias. Dla niego nic co ko?skie, nie było obce. Na Służewiec trafił jako młody chłopak i rozpoczął swą przygodę z wyścigami tradycyjnie, co zazwyczaj kończyło się u innych zdobyciem tytułu dżokeja. W sezonie 1952 był wybranym najlepszym uczniem sezonu i wydawało się, że wygranie setnego wyścigu to tylko kwestia czasu. Niestety pech chciał, że wypadek i jego konsekwencje przekreśliły szanse na karierę dżokejską. Wydawało się, że świat wyścigów konnych zamknął drogę Jerzemu Eliasowi, jednak pasja i miłość do koni pomogły mu znaleźć sposób by przy nich pracować nawet gdy nie mógł jeździć.
Na tor Służewiecki Jerzy Elias powrócił jako felczer weterynarii i stał się jednym z pierwszych pracowników służewieckiego szpitala koni. Czerpał sporą satysfakcję z niesienia pomocy potrzebującym wierzchowcom, jednak ktoś, kto już zaznał smak udziału w gonitwie, marzy by mógł znów czynnie uczestniczyć w tym wspaniałym widowisku.
I tak Jerzy Elias o pseudonimie
„Docent", który jako koński medyk zaskarbił sobie spore uznanie, znów pojawił się na starcie. Na samym początku swojej kariery sędziego wyścigowego był sędzią u wagi i bardzo skrupulatnie przestrzegał każdego pół kilograma różnicy. Jeźdźcy musieli sobie uzmysłowić, że wagi ustalono po to, by ich należycie przestrzegać. Jednak prawdziwym powołaniem Jerzego Eliasa była praca startera. Za jego udziałem starty nie były zwykłymi startami, tylko majstersztykiem. "Docent" narzucał żelazną dyscyplinę nie tylko koniom, ale przede wszystkim jeźdźcom. Dla koni i jeźdźców wprowadził specjalne szkolenia, w których to długo przygotowywał ich, by mogli wykazać się pełną gotowością do udziału w gonitwie. Była to swego rodzaju "matura startowa", którą każdy musiał zdać. Przygotowania do gonitw odbywały się tak sprawnie, ze wzbudzały nie tylko podziw, ale i zazdrość fachowców z zagranicy, którzy odwiedzali nasz tor.
Nie brakowało rekordów, godnych Księgi Guinnesa. Wiosną 1975 roku, kiedy to wysłużoną startmaszynę, z której konie ruszały spod lin zamieniono na nowoczesne startboksy, do nowego sposobu startowania przyuczono 650 koni. Następny rekord godny Guinnesa padł, kiedy to w ciągu 12 sekund swoje miejsca w startboksach zajęło11 debiutujących dwulatków. Minęło wiele lat, podczas których bywalcy Służewca mogli się naocznie przekonać jak ważna jest rola sędziego startera i że jego osoba jest jedną z najważniejszych odpowiedzialnych za prawidłowy przebieg gonitw. Jerzego Eliasa zapraszano i zagranicę do pełnienia tej szczytnej funkcji. Służewiecki
„Docent" puszczał między innymi i starty w Szwajcarii podczas słynnego mityngu rozgrywanego zimą na zamarzniętym jeziorze St. Moritz. Byl jedynym polskim sędzią starterem klasy międzynarodowej.
W swojej karierze sędziego startera
„puścił" ponad 6 tyś startów, w których uczestniczyło ponad 50 tys. koni.
Pokolenie jeźdźców, którzy pamiętają dobrą starą szkołę
„Docenta" do dziś nie ma problemów z przyjmowaniem startów. Nie bez kozery starsze pokolenie, kiedy widzi pewne nieprawidłowości sędziego startera lub problemy przy startboksach z wprowadzaniem koni, mówi: "Za Jerzego Eliasa TO by nie przeszło".

Jak ważna jest praca sędziego startera i ile ona znaczy w świecie wyścigowym, obrazuje przykład z Derby w 1982 roku, kiedy to sędzia starter, "Docent", uratował zwycięstwo Otmara, nie będącego faworytem publiczności. Pół godziny przed Derby w 1985 roku nastapiło oberwanie chmury, kiedy konie ruszyły i przebiegły ok. 300 m, sędzia starter dał znak, że jeźdźcy muszą zawrócić, gdyż nie otworzyły się drzwiczki w boksie Otmara. Za drugim razem podopieczny trenera Józefa Palińskiego, Otmar z Albinem Rejkiem na grzbiecie, ruszył prawidłowo i ….wygrał tę prestiżową gonitwę przed koniem Disco. Za ten porządek płacono 50:1. Można śmiało powiedzieć, że "Docent" uratował zwycięstwo Otmara w Derby.
O Jerzym Eliasie pisała w swej powieści
'Wyścigi", Joanna Chmielewska, gdzie nazwała go Jeremiaszem: "Sędzią starterem był wówczas Jeremiasz i sam uważał za cud, że udawało mu się te konie puszczać mniej więcej razem. Skromność przez niego przemawiała, równiej ruszały niż teraz, a do tego jeszcze miał rekord wszechświatowy i był to widok, jakiego do śmierci nie zapomnę ani ja, ani nikt z tych, co nań patrzyli. Szło dwanaście koni w Derbach i Jeremiasz puścił je tak, że po całym torze gruchnęły oklaski. Dwanaście koni w jednym szeregu, w nieskazitelnie równej linii, w tym samym ułamku sekundy uniosło przednią nogę do góry i razem rąbnęło kopytem. Cud zdarza się raz, sztuka to był wielka, niepowtarzalna i niezapomniana." Znana autorka powieści kryminalnych i miłośniczka wyścigów konnych, opisując ww zdarzenie miała na myśli Derby 1971 roku. Znana z tego, że nie oszczędzała swym piórem innych służewieckich postaci, Eliasa czciła nabożną czcią.Elias, w odróżnieniu od innych ludzi toru był przechylnie ustosunkowany do prasy i dziennikarzy. Uważał, że ktokolwiek zajmuje się końmi, powinien to robić dobrze, również dziennikarze piszący o wyścigach konnych. Dlatego chętnie poszerzał ich wiedzę.
Był perfekcjonistą na każdym polu swego działania - szkolił jeźdźców i sędziów starterów, pouczał amatorki w szpitalu, chętnie dzielił się swoim doświadczeniem z prasą.

O tym jak cenioną i lubianą postacią na Służewcu był Jerzy Elias świadczył między innymi tłum ludzi jaki żegnał go 22 maja 1999 roku w jego ostatniej drodze.



Powrót do treści | Wróć do menu głównego