Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Molenda_no_limits


Kazimierz Molenda
AKTUALIZACJA!

Unlimited Truth


Zeszłoroczny dzień arabski był bardzo udany. Dobra organizacja, świetna atmosfera. W tym roku zawiodłem się: organizacja była fatalna i na jej poprawę nie mógł w żaden sposób wpłynąć miotający się po torze Jan Żórawski (wyrazy współczucia, panie Janku). Usadowienie za torem strefy bezpieczeństwa dla vipów, skutecznie izolującej gości od polskich kiboli, było przejawem daleko posuniętej gościnności, ale nie rozumu. Apogeum galimatiasu nastąpiło w chwili, gdy ze zgrozą dostrzegłem panienkę, która w czasie rozgrywającego się na torze finiszu z wdziękiem, w eleganckich szpileczkach, przebiegła zielony. Powiecie, że konie były jeszcze dość daleko? Takie tłumaczenie zostawcie dla policjanta wlepiającemu mandat za przechodzenie jezdni w nieoznakowanym miejscu. Pewnie brzuch mu się zatrzęsie z uciechy.
Nie będę więcej zajmował się organizacją imprezy. ciekawsza jest atmosfera. Piwa było sporo, w związku z tym nie mogła być ona specjalnie zła. Złorzeczenia i pomstowania kibiców, którzy chcieli obejrzeć dekorację po Nagrodzie Europy i wyścigu amazonek, ale uroczystości nie zobaczyli (mogli najwyżej posłuchać), to mały pikuś. Bardziej przykuły moją uwagę gwizdy i okrzyki "Bandyci!" w czasie wyścigu na 6000 m. Nawet ja złożyłem dłonie w trąbkę i coś-tam wychrypiałem.

Reakcja bardzo dobrze świadczy o wrażliwości kiboli, gorzej z wrażliwością i zdrowym rozsądkiem właścicieli i trenerów biorących udział w tej gonitwie koni. Panu, który zgodził się, byVictor Kossack dotychczas startujący w biegach sprinterskich stanął do gonitwy na 6 km odebrałbym licencję. I nie musiałbym zbyt długo szukać podstawy prawnej do podjęcia takiej decyzji.

No i wreszcie Amaretto. Zasłużone zwycięstwo, zasłużona (podwójna) kasa. Koń sprawił się doskonale, gorzej z ludźmi.
Amaretto wygrał po raz drugi z rzędu Sheikh Zayed Bin Sultan Al Nahyan Cup - Nagrodę Europy na Służewcu. Arab francuskiej hodowli trenowany jest w Niemczech przez Güntera Richtera, a jest własności Pani Manueli Daverio-Scharfenberg. Wyścig rozegrany był na końcówkę z umiarkowanym tempem w dystansie przy imponującej ostatniej ćwiartce (ostatnie 500m) na dystansie 2600 m, 31,3 s.
Drugi na mecie był og. Impact, trzeci rosyjski Nonet, a czwarty, również francuskiej hodowli Ussam De Carrere.
Po gonitwie dż. P. Piątkowski zglosił protest, który przez KT został odrzucony i po 22 minutach ogłoszono oficjalny wynik.
Gdy później oglądałem przekaz TVP Sport z tej gonitwy usłyszałem, jak jeden z prowadzących komentując manewr zwycięskiego dżokeja powiedział, że dokonany przez niego crossing nie ma znaczenia, gdyż przewaga Amaretto była bardzo wyraźna.
Sporo zamieszania i kontrowersji wzbudziło ważenie jeźdźca M. Manueddu, który dosiadał zwycięskiego Amaretto. Zapewne cały ten szum był niepotrzebny, wagi, nawet te elektroniczne są niedoskonałymi narzędziami. Potrafią sprawić psikusa, plus-minus 100-200 gr. Ważny jest werdykt sedziego u wagi, a oświadczenie świadka, red. W. Zielińskiego rozwiewa wszelkie wątpliwości.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego