Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Monty Roberts - BAT



Monty Roberts
Zastosowanie palcata w wyścigach konnych

Ostatnio poproszono mnie o napisanie artykułu o używaniu palcata na wyścigach konnych. Postanowiłem przedstawić go tutaj. Czytając go, pamiętaj, że palcat zawsze pozostanie palcatem, niezależnie od uprawianej dyscypliny i że koń to zawsze koń, niezależnie od rasy i warunków, w jakich przebywa. Należy jednak wziąć pod uwagę, że gdy piszę o zastosowaniu bata czy palcata, zawsze mam na myśli używanie go po to, by sprawić koniowi ból. Zdaję sobie sprawę, że w niektórych dyscyplinach palcat służy wyłącznie jako narzędzie porozumienia. Jedną z nich jest ujeżdżenie, gdzie palcatem często tylko dotyka się konia, by przekazać mu pewien komunikat. Niektóre konkurencje, takie jak powożenie, są tak pomyślane, że bat umożliwia skuteczną komunikację. Proszę, abyś czytając poniższy tekst, pamiętał, że moje zastrzeżenia dotyczą wyłącznie przypadków, gdy palcat służy zadawaniu bólu.

Pisząc artykuł o zastosowaniu palcata w wyścigach konnych, jako koniarz chciałbym przede wszystkim powiedzieć, że tak w wyścigach, jak i w każdej innej dyscyplinie bat zawsze pozostaje batem.
Equus, zwierzę uciekające, chodzi po ziemi od ponad pięćdziesięciu milionów lat. Jeśli zaakceptujemy teorię dr. Louisa Lakey na temat wieku Lucy, prehistorycznej kobiety odnalezionej przez niego w Olduyai Gorge, możemy powiedzieć, że rodzaj ludzki ma około trzech i pół miliona lat. Wniosek z tego, że konie świetnie dawały sobie radę bez człowieka przez czterdzieści siedem milionów lat. A my, z pewną dezynwolturą jak na przedstawicieli tak młodego gatunku, bez zastanowienia określamy niektóre konie jako „trudne".
Nauka klasyfikuje konie jako zwierzęta uciekające, mające w życiu, jak wiadomo, tylko dwa cele — przetrwanie i rozmnażanie się. W czasie wyścigów konie raczej z rzadka kierują myśli ku reprodukcji, co pozostawia nam tylko jeden aspekt końskiej egzystencji - wolę przetrwania. Jako ludzie mający do czynienia z końmi żyjącymi w tak trudnych i przerażających warunkach, powinniśmy się nad tym przez chwilę zastanowić. Tymczasem, wiedząc, że konie nade wszystko pragną przetrwać, często dochodzimy do wniosku, że bolesne smagnięcia batem zmuszą je do szybszego biegu.
Takie działanie jest złe i niehumanitarne, a co gorsza, nie przynosi oczekiwanych efektów. Konie to stworzenia napierające na źródło bólu. Ich naturalny instynkt każe im odpowiadać naciskiem na nacisk, tak jak dzieciom, które ogryzają skórki od chleba, gdy dokuczają im wyrzynające się zęby. Uderzenia palcatem mogą kilka razy skutecznie przestraszyć konia podczas wyścigu, ale wkrótce zacznie on nienawidzić bata i stawiać mu opór, co spowoduje zwolnienie tempa biegu.
Często słyszy się: „Potrzebujemy palcatów dla bezpieczeństwa". W rzeczywistości to stwierdzenie jest jak najdalsze od prawdy, ponieważ przy użyciu palcata spowodowano więcej wypadków, niż udało się ich uniknąć.
Jeśli jakiś dżokej rzeczywiście potrzebuje palcata do kierowania koniem, dlaczego nie posłuży się gąbczastym prętem z pianki, który nie sprawia zwierzęciu bólu?
Niedawno rozmawiałem z Trevorem Denmanem, spikerem na torze wyścigowym Santa Anita, który twierdzi, że do każdej prasowej informacji o dyskwalifikacji powinno się dodawać komentarz: „Koń, uchylając się przed uderzeniem palcatem, zabiegi drogę innemu koniowi, za co został zdyskwalifikowany". Trevor uważa, że przyczyną wielu dyskwalifikacji jest bicie koni palcatem i dodaje, że gdyby wiedzieli o tym uczestnicy zakładów, nie wymagaliby od dżokejów w tak dużym stopniu używania bata jako dowodu, że się starają.
Pozostawiając na chwilę temat skuteczności tego narzędzia, zobaczmy, jak wypada porównanie naszego stanowiska w tej sprawie z podejściem prezentowanym w innych częściach świata.
Prawie wszystkie kraje, gdzie organizuje się wyścigi, kwestią bicia koni

palcatem zajęły się w sposób, który sugeruje, że praktyki te wkrótce wyjdą z użycia. Zdaje mi się, że w Wielkiej Brytanii ograniczono bicie do pięciu uderzeń, w Szwecji zaś ograniczono je bardzo drastycznie i pozwolono na uderzanie koni tylko przed popręgiem. Warto wiedzieć, że w Niemczech wszystkie dwulatki można uderzać jedynie miękkimi palcatami z pianki, rozdawanymi dżokejom po zejściu z wagi. Stany Zjednoczone pozostają jedynym krajem, który nie podjął działań w tej, tak ważnej dla miłośników wyścigów konnych na całym świecie, kwestii.
Trzeci aspekt, prawdopodobnie najważniejszy, to publiczne postrzeganie tej sprawy. Przedstawiciele sportu wyścigowego powinni przyjąć aktywną postawę i uświadomić sobie, że powodem niechęci do tego sportu wielu jego potencjalnych miłośników jest właśnie stosowanie przez dżokejów palcata. Bo co by się stało, gdyby zabronić bicia koni podczas wyścigów? Ktoś by wygrał, ktoś by przyszedł ostatni, a ktoś byłby w środku stawki, dokładnie tak samo jak podczas gonitw z użyciem palcata. Patrząc zaś pod kątem genetycznych zdolności do ścigania się, to czy nie wolelibyście, by koń-zwycięzca biegł z własnej chęci, a nie uciekał przed bólem? I czy nie byłoby to łatwiejsze do zaakceptowania dla widzów?
Uważam, że szerokie promowanie „wyścigów konnych bez bata" przyciągnęłoby do nich sporą rzeszę miłośników. Jako przedstawiciele tego sportu, często mówimy, że dajemy koniowi szansę, aby robił to, co najbardziej kocha - czyli biegał. To prawda, ale skoro koń naprawdę tak kocha wyścigi, to czy musimy go zmuszać do nich biciem? Wcale nie.
Moim zdaniem, gdyby wyeliminować palcat, najlepsi dżokeje w dalszym ciągu pozostaliby w czołówce i co więcej, na plan pierwszy wysunęłyby się ich autentyczne umiejętności jeździeckie.
Jestem szczerze przekonany, że długie baty używane przy boksach startowych stwarzają znacznie więcej problemów niż przynoszą korzyści. Przez wiele lat analizowałem zachowania koni w boksach startowych i jestem całkowicie przekonany, że eliminacja batów naprawdę ułatwi życie obsłudze.
Ludzie kochają zwierzęta, a poza tym podobno jesteśmy cywilizowanym gatunkiem. Może już czas, abyśmy zastanowili się nad zmianą naszych niegdysiejszych barbarzyńskich zachowań? Przestaliśmy już batożyć więźniów i bić dzieci. Może już czas, abyśmy przestali bić także nasze konie, zwierzęta uciekające, które nikogo nie chcą skrzywdzić? Chciałbym, aby świat, który opuszczę, był lepszym miejscem niż świat, na który przyszedłem - i dla koni, i dla ludzi. Wyścigi mogłyby się stać wzorem w humanitarnym podejściu do koni wśród innych dyscyplin jeździectwa.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego