Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

pierwszy mityng w sopocie 2014



Christina Lipińska

SOPOCKIE STANDARDY

Tradycyjnie już po Derby na Służewcu nastaje kilkutygodniowa przerwa i wyścigi przenoszą się do Sopotu, na rewitalizowany przy pomocy m.in. unijnych środków tor.

Dominacja Rogowskich
W systematycznie publikującej artykuły na temat wyścigów konnych gazecie "Polska The Times" Wiktor Lubicz tak skomentował Sopot:"Podczas przerwy letniej wyścigi przeniosły się do Sopotu, gdzie 12 lipca odbył się pierwszy z sześciu letnich dni wyścigowych. W trzeciej gonitwie oglądaliśmy wzorowo ustawioną gonitwę, w stylu nawet dawniej niespotykanym na Służewcu. Trener Kazimierz Rogowski zapisał pięć koni dla różnych właścicieli, też pod nazwiskiem Moniki Rogowskiej. Cornelia Fraisl na trzylatku Sopran Pokeer uciekła w dystansie, a pozostali jeźdzcy, którym Rogowski wydał dyspozycje, jechali własnym tempem, z wiadomym końcowym skutkiem. Sopran Pokeer wygrał o kawał. Rogowski zgłosił do PKWK 4 lipca zmianę właściciela tego konia sprowadzonego z Włoch na właściciela z Libii i pod tego właściciela wyścig został rozegrany, przy bierności sędziów (ze Służewca), zapraszanych do sopockiej komisji technicznej."
Natomiast na jednym z for poświęconych wyścigom użytkownik Koniofan napisał: "Parodia i kpina z wyścigów zademonstrowana jawnie i bezczelnie w Sopocie, głównie za sprawą tr. Rogowskiego. Wiemy, że pobyt w Sopocie jest atrakcyjny, ale też niestety kosztowny, a jest tyle pokus, a zabawić się chce. Więc przytrafiła mu się okazja, żeby zgarnąć trochę pieniędzy za nagrody, a przy okazji wygrać coś w totku końskim, jak się praktycznie wie, co wpadnie na celownik. Nie należy jednak linczować tr. Rogowskiego, bo zrobił to, co robił wielokrotnie na Służewcu i mu na to się pozwalało, jak i innym, więc co –pretensje do garbatego, że ma dzieci proste?"
Uściślijmy: w pierwszym dniu wyścigowym na 14 zapisanych folblutów do dwóch gonitw, 10 było w treningu państwa Rogowskich, na 16 arabów - cztery.
W drugim dniu udział tej trenerskiej rodziny spadł (!) do 25% ogólnej liczby zgłoszonych koni.

Dwójeczka, trójeczka i krawężnik
Wśród koniarzy skrajne emocje wzbudził sopocki komentator i popełniane przez niego błędy merytoryczne.
Użytkownik adas: "Ten z Sopotu to model niesamowity ... Klepie takie bzdury jak mało który. Zapamiętałem : 'Górniak broni środeczka' albo " konie finiszują przy krawężniku."
Użytkownik paulina.t: "Pan z Sopotu to jakiś obłęd, rozgadany ale nie na temat."
Użytkownik ko0mpel: "Jakiś mocno infantylny osobnik. 'Prowadzi trójeczka, tuż za nią czwóreczka, ale oto dwójeczka przedziera się do przodu.'I cały czas w tym guście."
Użytkownik cad: "W nd odpaliłem transmisję z Sopotu...po 1. gon wyłączyłem z dużym niesmakiem. Komentarz dramatycznie słaby. No i dowiedziałem się, że siódemeczka - J’Aime La Vie...to ogier."
Użykownik Marxx, który chyba jako jedyny odwiedził tor w Sopocie osobiście, starał się usprawiedliwić jakość komentarza: "Komentator na sopockim Hipodromie adresuje swój przekaz do w przeważającej większości publiczności odbierającej wyścigi jako widowisko, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. O ile forma i merytoryka komentarza może być i zapewne jest niestrawna dla "wyrobionego" odbiorcy to z perspektywy publiczności na torze numerki, anegdotki, zachęcanie do gry i inne, niekiedy karkołomne zabiegi są jak najbardziej na miejscu. Optymalne byłoby rozdzielenie komentarza idacego z transmisja od tego co słychać na torze. Inaczej odbiorcy transmisji męczeni się komentarzem do widowiska, w którym nie uczestniczą, zamiast delektować się komentarzem do wyścigów, które ogladają. "
Trudno zgodzić się z takim spojrzeniem na sprawę, gdyż pewne standardy jakie narzuca nam ten piękny sport należy zachować i je upowszechniać. To, że wczasowicze nie znają się na wyścigach i koniach, nie znaczy, że można im podawać papkę wyścigową. Nie należy mylić płci jeźdźców i koni, czy demonstrować niemożność rozpoznania kolejności na ostatniej prostej. Właśnie dla dobra słabo zorientowanych widzów. W przeciwnym razie na meczu futbolowym któregoś dnia usłyszymy: "Lewandowska podała teraz piłkę do swojego kolegi po lewej, ale tamtemu odebrał ją ten przystojny blondun w pomarańczowej koszulce. Wiecie - ten który przedtem leżał na tym zielonym i strasznie się krzywił." Analogii również można szukać do cytatu: "Prowadzi dwójeczka, lecz dogania ją piąteczka". Wyobraźmy sobie końcówkę Tour de France i komunikat: "Wygrał kolarz piętnastka!"

Półkrewki i amazonki
Półkrewki ponownie były mało przygotowane do przyjęcia jeźdźca. Czym to skutkowało? W 6. gonitwie 12 lipca po zsunięciu się i upadku dż. J. Fornal Laskosz z klaczy Akcyza, pomimo, że klacz nie uciekła i dała się od razu złapać (stała koło innych koni), dżokej Laskosz odmówiła jazdy, więc zwolniono klacz z dyspozycji startera. W tej samej gonitwie inna klacz, Warmia, brykająca i niesforna, zwaliła ze swego grzbietu amazonkę K. Guzdek. Ta ostatnia z jazdy nie zrezygnowała, ale cały dystans jechała na oklep nie wkładając nóg do strzemion. Wielkie brawa dla pani Guzdek za umiejętności jeździeckie, ale czy to było bezpieczne?
Tyle o amatorkach. Teraz o startach. Start wolny nie znaczy rozrzucony. W niektórych wyścigach kłusaków startowało tylko po 5 zaprzęgów. Nawet tak małą ilość sulek nie wypuszczono w miarę równo. Konie półkrwi z kolei ruszały, jak stały. Nierówny start, więc nierówne szanse i mało rzetelne gonitwy.



Stan toru

W sobotę cały dzień padało. Pomimo to tor był twardy w skali 1,6, trawa bardzo krótko przystrzyża i pożółkła. Spod kopyt koni kurzyło się jak na stepach Kazachstanu.
Zważywszy na to, że tor został wyremontowany i zrewitalizowany, można było się spodziewać, że na te kilka dni wyścigowych w Sopocie bieżnia będzie przygotowana należycie. Aż strach pomyśleć jaki będzie jego stan w kolejny weekend, przy wyjątkowo ciepłej i bezdeszczowej aurze.



Zasady i prawidła

Powróćmy do cytowanego na wstępie artykułu Wiktora Lubicza. A ściślej do jego tytułu: "Wyścigi konne tracą sens, gdy nie przestrzega się podstawowych zasad". Nic dodać, nic ująć. Mimo luzackiej, wakacyjnej atmosfery, reguły wypracowane przez ponad trzysta lat winny być przestrzegane. Po to powstał PKWK i jego organizacyjne przybudówki. Obniżanie standardów, na razie okazjonalne, rychło może stać się nagminne, a mityngi przekształcą się w siedemnastowieczne wyścigi bosonogich Antków na wiejskim wygonie.
Przesadzam? Więc na zakonczenie fragment rozmowy sedziny u wagi z dżokejem: "Oj, ale wagę masz za małą, nie zapomniałeś czegoś?" Jeździec: "Ach tak!" Schodzi z wagi, bierze coś z osprzętu i już wszystko jest OK.
Za takie coś na Służewcu Majewską lub Górskiego pożarto by żywcem. I nie zapominajmy, że pani sędzia waży również na Partynicach, które mają ambicję stać się torem międzynarodowym!
W mityngu walczono m.in. o nagrody: Prezesa Hipodromu Sopot, Prezesa PKWK, Puchar Wojewody Pomorskiego, Polskiego Związku Hodowców Koni. Jaki będzie ich prestiż przy "elastycznym" podejściu do zasad i prawideł?
O standardy należy dbać, również w wakacje, również w Sopocie, Dąbrówce czy Wrocławiu.

Inaczej, jak zauważył nestor mityngów, "wyścigi konne tracą sens."


Powrót do treści | Wróć do menu głównego