Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

poczatek sezonu 2012


Christina Lipińska
BOMBA POSZŁA W GÓRĘ!

Po raz 68. w historii służewieckiego toru rozpoczał się sezon wyścigowy. Pomimo nie- sprzyjającej aury pasjonaci wyścigów konnych dopisali jak za dawnych lat. Widać też było spore grupki pasjonatów z młodszego pokolenia, co podnosi na duchu. Główna trybuna pękała w szwach i jeśli tak miałby wyglądać każdy dzień wyścigowy (oby!), to priorytetem staje się remont nieczynnej trybuny o wdzięcznej i historycznej nazwie "świniarnia". Ciasnota, jaka panowała na trybunie głównej, mogła zniechęcić nawet starych bywalców.
Warszawiacy przybyli tłumnie całymi rodzinami, miło było patrzeć na zafascynowane buzie dzieci, które pomimo nieustającego deszczu, wpatrywały się w konie na padoku.
Na plus gospodarzowi wyścigów należy policzyć ładnie odremontowaną dżokejkę, kasę dla VIP-ów i siodlarnię. Natomiast zupełnie nie zadbano o wygodę przy oglądaniu gonitw. W dni, kiedy rozgrywane są ważne wyścigi i widzów jest więcej niż zazwyczaj, bywalcom pomagały w śledzeniu biegów monitory. Dziś na pierwszym piętrze trybuny głownej działał tylko jeden transmitujący zmagania koni i dżokejów, na pozostałych wyświetlano jedynie przewidywane wysokości wygranych.
Nie muszę dodawać, że i tam ciężko było się dostać. Trzeba było wybierać jedną z trzech opcji: widz mógł obejrzeć prezentacje koni na padoku przed gonitwą i przy odrobinie szczęścia zdążyć na forkenter, względnie zabukować sobie miejsce przy monitorze, by później obejrzeć gonitwę lub zająć miejsce na balkonie, by jakimś cudem być świadkiem finiszu. Przypuszczam, że nikt nie był przygotowany na tak liczne przybycie gości.
Kolejny rok łuszcząca się farba na suficie balkonu trybuny głownej straszyła publiczność. Nadzieja w tym, że nowoprzybyli kibice zafascynowani końmi nie patrzyli w górę, a starzy bywalcy zdążyli się przyzwyczaić do tego widoku. Organizator powinien też otrzymać czerwoną kartkę za fatalny stan nagłośnienia.
Rownież czerwoną kartkę powinny dostać konie: większość nie chciała tak biec jak wcześniej typowałam.
A tak na serio - nie są ważne drobne mankamenty, lejący deszcz czy wdzierający się pod ubranie zimny wiatr. Istotne jest to, że po wielomiesięcznych oczekiwanaich rozpoczał się kolejny sezon na Służewcu.
I konie wreszcie RRRUSZYŁY!


Powrót do treści | Wróć do menu głównego