Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Podlewanie toru


Marek Rostocki


PODLEWANIE TORU KUBEŁKIEM

Pisać, czy nie?
W środowisku panuje przekonanie, że ujawnianie ciemnych stron wyścigów nie służy niczemu dobremu i doprowadzić może do jeszcze większego spadku popularności tej dyscypliny sportu. Skutkiem takiej logiki i źle pojętej wewnątrzhipodromowej solidarności w życiu codziennym toru ma miejsce wiele nieprawidłowości, a nawet zdarzeń, których negatywna ocena zawarta jest w przepisach kodeksu karnego. Przykrywanie czapką nic nie daje, jest korzystne tylko dla tych, którzy chcą czuć się bezkarnie. Czy zastanowił sie ktoś nad powodami zejścia toru na psy? Czy przyczyną byli ci, którzy na głos formułowali swoje niezadowolenie z ustawiania wyścigów, czy raczej sami "ustawiacze" żerujący na szarych graczach?
Tym razem zdarzyło sie coś złego na oczach tysięcy ludzi, przed kamerami TV. Czy w dalszym ciągu należy o tym milczeć lub posługiwać się wyświechtanym frazesem: "Takie już są wyścigi"?
Nie jest moim celem analizowanie przygotowań technicznych. Nie tak dawno przecież poznaliśmy na ten temat opinię organizatora. Pan Przemysław Stasz, w odpowiedzi na pytanie redakcji stwierdził w imieniu swojego pracodawcy, że Totalizator dokłada wszelkich starań, by stan toru był optymalnie jak najlepszy. A więc powinniśmy się tylko cieszyć.


Czarna Gala
Nie pamiętam takiego horroru, jaki miał miejsce w dniu derbowym: dwa konie uśpione, kilka reanimowanych w stajniach po gonitwach, pogubione podkowy i fala dyskusji na temat stanu toru na końskich forach.
Wypowiedzi forumowiczów można podzielic na dwie grupy: tę prezentującą przytoczony wyżej frazes, a więc efekt pomieszania konunkturalizmu ze stoicką filozofią Dalekiego Wschodu, według której z przeznaczeniem nie należy walczyć i grupę wypowiedzi osób oburzonych przyczyną przykrych zdarzeń.
"Rozumiem, że w sporcie wyścigów konnych, jak w każdym sporcie, zdarzają się wypadki, często z przyczyn obiektywnych. Ale tu w grę wchodzi niechlujstwo i nierzetelność, niedbałość. W imię cywilizacji nie powinno się przemilczać takich niedoróbek. Ich koszty są zbyt wielkie i nie myślę tu tylko o ekonomice." - pisze internautka k0mpel na jednym z for.
Nic dodać, nic ująć. Podobnych wypowiedzi było znacznie więcej.
Na facebookowym profilu "Wokół Służewca" w wydarzeniu "Weekend Derby" Sophie McGuinn oburza się: "Wiadomo, że wypadki wypadkami, nieszczęścia się zdarzają, ale czy winy nie ponosi przypadkiem zarządca toru, który jest odpowiedzialny za stan podłoża?"
Banda rozhisteryzowanych bab, czy ludzie, którzy trzeźwo patrzą na rzeczywistość i nie potrafia godzic się z nieprawidłowościami?

"Niech pani weźmie kubełek i sama podleje bieżnię"
Stanowisko organizatora poznaliśmy wcześniej. Były to bardzo ogólne deklaracje. Po pierwszym wypadku na torze płotowym, wskutek zgłoszonych przez włascicielkę tej strony pretensji na temat złej kondycji toru, stanowisko to zostało uściślone i zawarło sie w słowach" "Jak pani tak szkoda koni niech pani weźmie sama kubełek i podlewa bieżnię".
Jak nazwać taką reakcję? Chamstwo, arogancja? A może pewność oparcia w potężnej firmie, której nikt przecież nie ruszy?
Niespełna dwie godziny później został zgładzony na oczach publiczności Mister Great.

Twardość
W 2005 roku przeprowadzono analizę wypadków zakończonych uśpieniem koni na torach w USA i Kanadzie. Statystyki obejmowały prawie pól miliona startów koni i wynikło z nich, że na 1000 startów zdarza się 1,6 wypadków. Wniosek: każdy stojący w startboksie koń ma szanse 1:624, że nie zobaczy celownika.
W przypadku gonitw na naszym torze w dniu derbowym statystyczna średnia ma przełożenie na liczbę 20,25 wypadków na 1000 startów!
1,6 i 20,25 - to trochę przeraża i daje do myślenia.
Cytowana już Sophie McGuinn pisze: "Wiadomo było, że tor jest słabo nawodniony a trawa krótko ścięta... To nie jest tak, że Mister Great się potknął, przewrócił i przez to złamał nogę - wiadomo jak wielkie obciążenie przyjmują przednie kończyny (w szczególności pęciny i stawy pęcinowe) w tak wyciągniętym galopie. Złamanie otwarte nadpęcia tuż nad stawem nie jest rezultatem uderzenia a tego, że na tak twardym torze z tak krótko ściętą trawą amortyzacja jest praktycznie żadna i efekt jest taki jak wszyscy widzieliśmy. Szczęście, że innym koniom nic się nie stało."
Dla zobrazowania tej wypowiedzi dam taki przykład: ślad pozostawiany na ziemi przez końskie kopyto jest mniejszy niż powierzchnia stopy ludzkiej. Wyobraźcie sobie, że przyszło wam biec z prędkością 60 km/godz. z pięćsetkilogramowym ładunkiem na plecach. Tak mniej więcej przedstawia się sytuacja konia w trakcie galopu. Czujecie te przeciążenia? I teraz pytanie za 5. punktów: gdzie lepiej będzie się wam biegło: na sprężystym tartanie, czy na betonowej autostradzie A-1?
Oczywiście, anatomie człowieka i konia są odmienne z korzyścią dla tego drugiego. Mimo to stan podłoża ma w tym wypadku kapitalne znaczenie. Każde uderzenie w powierzchnię oddawane jest kopytom z siłą proporcjonalną do sprężystości podłoża. Im badziej miękko, tym reakcja ta jest mniejsza.
Aby nie być gołosłownym: w 2002 roku w Turfway Park w Kentucky po raz pierwszy zastosowano sztuczne podłoże o nazwie Polyutrack. Jest to mieszanka włókien, gumy, piasku i wosku. Efekt dał sie dostrzec natychmiast: ilość kontuzji doprowadzających do śmierci konia z 6. miesięcznie spadła do 3. w ciągu całego sezonu. Spowodowało to wprowadzenie Poluytracku na innych torach w USA.

Nie myślcie, że namawiam Totalizatora na osiemnastomilionowy wydatek. Wiadomo, że firma jest uboga i brak jej mocy inwestycyjnych, co dało się dostrzec przez ostatnie trzy lata. Uważam jednak, że pomimo cen wody czasami warto narazić sie na wydatki. Jeżeli nie z przyczyn humanitarnych, to przynajmniej z uwagi na własny wizerunek. A ten po ostatniej niedzieli znacznie ucierpiał.

Wszystkim zwolennikom zamiatania problemów pod dywan ku rozwadze: kto psuje wizerunek wyścigów: Marek Rostocki, piszący otwartym tekstem o problemie, czy organizator, który w imię źle pojętej ekonomiki zwiększył prawdopodobieństwo zdarzeń, których byliśmy świadkami.

Panu Staszowi życzę zaś utrzymania dobrego samopoczucia w czasie podlewania toru ... kubełkiem.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego