Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

programy_i_leniwe


Christina Lipińska

PROGRAMY I LENIWE


W zapomnienie poszły słynne już słowa rzecznika TS o kubełkach i podlewaniu toru z dnia Gali Derby, matka-ziemia sama zatroszczyła się o własciwą bieżnię dla koni na Służewcu i do toru w skali 3,5 nikt się przyczepić nie może.
Wydawałoby się, że na naszym Służewcu wszystko jest OK. Na Wielką Jesienną Galę i Wielką Warszawską warszawiacy przybyli wyjątkowo tłumnie. Jak zwykle zostali stłoczeni niczym sardynki na małej przestrzeni, ale jakoś to wytrzymali.
A co dzieje się na torze zaledwie jeden weekend po Wielkiej Warszawskiej? Z pozoru wydawałoby się, że wróciła normalność - frekwencja mizerna czy to z powodu mniejszej atrakcyjności gonitw, czy większość kibiców zrezygnowała z przyjścia po doświadczeniu sprzed tygodnia. Dla tych, którzy jednak przybyli, organizator przygotował niespodziankę, którą pewnie nie może pochwalić się żaden hipodrom na świecie - brak drukowanego programu.
Powiecie pewnie, że czepiam się drobiazgów. Po cóż ludziom program, skoro na padoku przed każdą gonitwą można konie obejrzeć? Takie drobiazgi jak ocena formy i przebieg kariery szanujący się kibic powinien mieć w głowie! A organizator miał pewnie inne ważne zajęcia, skoro nie skorzystał tym razem z wywalczonej na początku sezonu wyłączności na służewieckim ryneczku.
Równolegle z 47. dniem wyścigowym na parterze trybuny głównej w punkcie E-Lotto można było na monitorze obejrzeć bezpośredni przekaz z Longchamp z przebiegu francuskiego odpowiednika naszej WW - Łuku Triumfalnego. Można tylko pozazdrościć wspaniałej oprawy i świetnej organizacji jednego z najważniejszych wyścigów w Europie. Podobno jest tam tak w każdym dniu wyścigowym. W ręku niemal każdego kibica dostrzec można było lokalny program.
Panie i panowie organizatorzy - tak nie można! Dlaczego mamy czuć się gorsi od Francuzów? Ja wiem, program zawsze był. Ale tym razem nie było i to jest fakt istotny. Czy można tak traktować jedynych reanimatorów naszego życia wyścigowego?
Na szczeście nie zabrakło dobrze zrobionego i od lat popularnego wśród kibiców programu "zielonego zmdom", którego sprzedaż na torze jest zakazana. Co bardziej zapobiegliwi zaopatrzyli się w tygodniu w "zielony", jak i ja to czynię przez cały sezon, poza obiektem Służewca. Ci, co zaczęli kupować program oficjalny TS i przyzwyczaili sie do "służewieckiej karty dań" tym razem z zazdrością spoglądali na szczęśliwców z "zielonym" w rękach.
Brak programu na torze to jak pójscie do restauracji, w której nie ma menu na stolikach. Nasza "służewiecka restauracja" w te dwa dni wyścigowe, zamieniła się w bar mleczny z czasów komuny i gracz, żeby zagrać, musiał na karteczce zapisywać numery koni z padoku i podawać je w kasie. Ot takie "leniwe dwa razy, poproszę".
Na zadane pytanie w sprawie nieobecności na torze programu pan Przemysław Stasz, rzecznik Totalizatora, jak dotychczas nie udzielił wyjaśnień.
Rozumiem - organizator też człowiek, może np. pojechać na urlop, do Dubaju czy na Łuk Triumfalny, by zorientować się jak to jest z tymi wyścigami na świecie. Ale na miłośc Boską, nie wyjeżdżajcie wszyscy na raz! Albo jeśli już, niech ostatni zapłaci fakturę w drukarni!


Powrót do treści | Wróć do menu głównego