Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Sulki nas strasza


Marek Rostocki

SULKI NAS STRASZĄ

1


Na jednym z for poświęconych tematyce końskiej pojawiły się posty pana Jarosława Jaremy na temat zawartości strony tower-racing.pl. Niżej przytaczam dotyczące nas wyimki:

"(...) Na tej stronie są w dalszym ciagu powypisywane zasłyszane kłamstwa o Ake Svanstedt, co robi tę stronę niewiarygodną!!! Mam zamiar to zgłosić zainteresowanemu. Jestem ciekaw tylko, czy Pani prowadząca stronę jest w stanie unieść koszty sądowe za pomówienia, które wcześniej sąd szwedzki odrzucił? (...) Co nie zmienia faktu pisania nieprawdy, dla taniej reklamy! ps. we środę 10 padziernika 2012 r. dowie sie o tym pomówieniu, dodam tylko, że kilka milionów juź za ten kłam odebrał".

Nic nas nie obliguje do odpowiedzi panu Jaremie, ale ponieważ kochamy kłusaki i jest to miłość bez wzajemności (o czym dalej) zrobimy ten wyjątek.

Na początek informacje dla niezorientowanych:
- pan Jarosła Jarema jest fanem sportu kłusaczego, współtworzącym stronę Stowarzyszenia Hodowców i Użytkowników Kłusaków;
- Ake Svanstedt to szwedzki powożący i trener kłusaków zajmujący jedną z czołowych pozycji w tym sporcie;
- kłamliwe informacje, na które oburza się pan Jarema znajdują się w dziale "Na luzie" naszej strony, w artykule "Wyścigi po szwedzku".
Pan Jarema zarzuca nam rozpowszechnianie nieprawdy. Informujemy zatem, że informacja o podejrzeniach w stosunku do Ake Svanstedta

Za wykonaną pracę nie chcemy żadnej prowizji. Wystarczy nam tylko odpowiedź na pytanie: czy pan Jarema również i w tamtych redakcjach interweniował? I dlaczego w dalszym ciągu wiszą one w internecie?

Lubimy patrzeć na kłusaki i chcieliśmy służewieckiej publiczności przybliżyć temat wyścigów sulek. Zamieściliśy na początku sezonu dwa obszerne artykuły i zwrócilismy się z propozycją do pana Jaremy, jako prowadzącego kompetentną "kłusaczą" stronę, wspólnego działania na polu propagowania tego sportu. Pan Jarema wykręcił się zasłaniając brakiem czasu, więc daliśmy spokój tematowi, w którym nie czujemy się zbyt mocni.
Szkoda, że najbardziej zainteresowani wykazują inicjatywę jedynie w sianiu dezinformacji i pomówień (o czym było wyżej), a brak im determinacji w przełamywaniu niepochlebnej opinii, jaką sulki cieszą się na naszm torze. Pozostaje więc obiegowy wniosek: wózki zainteresowane są głównie sponsorowanymi nagrodami kosztem połamanych kwint służewieckich (i nie tylko) graczy.

Na zakończenie: kochamy sulki, choć bez wzajemności. Lubimy pana Jaremę, jak wszystkich pasjonatów. Z tego powodu, ze zwykłej życzliwości, dzielimy się uwagą: straszenie nie jest najlepszą metodą przekonywania o swoich racjach, gdyż zbytnie zacietrzewienie czasmi powoduje, że z oskarżającego łatwo można zostać oskarżonym. O pomówienia zresztą.


2


Sprawa pana Ake Svanstedta ma swój ciąg dalszy. Pan Jarosław Jarema odpowiedział na moją wczorajszą prośbę o podanie linku do źródła z informacją o uniewinnieniu szwedzkiego trenera.

pochodzi z serwisu Polskiej Agencji Prasowej i powtórzyły ją inne tytuły, nie tylko my. Nie mamy żadnych powodów przypuszczać, że PAP wprowadziła nas wszystkich w błąd. Pan Svanstedt został oskarżony przez szwedzką administrację o dręczenie zwierząt i postawiony przed sądem. W naszym artykule zawarliśmy informacje z 2009 roku o zarzutach wobec trenera i mającej się odbyć rozprawie. To są fakty, a nie kłamstwa, jak okreslił je pan Jarema. Jeżeli takich zarzutów nie było chętnie umieścimy sprostowanie. Innych informacji nie posiadamy, w każdym razie PAP ich nie publikowała, a pan Jarema nie podał wiarygodnych źródeł swoich informacji na temat wyroku. Szkoda, bo kierując się dziennikarską rzetelnością, chętnie byśmy je zamieścili.
Następna sprawa: pan Jarema pomawia nas o uprawianie taniej reklamy. Tower-racing.pl jest stroną amatorską, działającą non-profit dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu kilku osób. Nie prowadzimy działalności komercyjnej. Zresztą co w tym konkretnym przypadku mieliśmy niby reklamować - szwedzkie wyroby elektryczne?
Pan Jarema, niczym agent Ake Svanstedta, straszy nas milionowymi odszkodowaniami i donosem do bohatera artykułu z żarliwościa nasuwającą podejrzenia, że nie działa całkiem bezinteresownie. Aby pomóc człowiekowi podajemy listę potentatów medialnych, którzy również zamieścili informację o szwedzkim skandalu. Uważamy, że "Wprost", "Rzeczpospolita", Wirtualna Polska, Interia czy TVN24 są bardziej łakomym kąskiem dla łowcy odszkodowań niż nasza ubożuchna stronka. A oto linki:
http://www.wprost.pl/ar/179820/Proces-elektrycznego-jezdzca/
http://www.tvn24.pl/sport,4/mobilizowal-konie-pradem,116686.html
http://sport.wp.pl/wid,11721060, mwiadomosc.html?ticaid=1f4fc

Zrobił to w dziwny trochę sposób zamieszczając hypertekst w poście na forum, na którym wcześniej zarzucił naszej stronie niewiarygodność. Posiadamy mechanizm do wysyłania korespondencji bezpośrednio do redakcji i mogę się tylko dziwić, że nasz oponent z niego nie korzystał, tym bardziej, że wywołał nas "z imienia i nazwiska". Szczęśliwie (w przeciwnym razie pewnie padłby zarzut, żą zlekceważyliśmy tę informację) ktoś zwrócił nam uwagę na post pana Jaremy, więc podajemy ten link:
http://www.sydsvenskan.se/sport/ridsport/ake-svanstedt-frias-av-hovratten/
Artykuł napisany jest w egzotycznym dla Polaków języku szwedzkim, strona nie posiada wersji angielskiej. Z tego co zdołaliśmy się zorientować sąd pierwszej instancji wydał na pana Svanstedta wyrok skazujący (60 dni aresztu), sąd apelacyjny natomiast karę uchylił argumentując brakiem materialnych dowodów popełnienia przestępstwa. Sąd wyszedł z założenia, że zeznania dwóch świadków po kilku latach są zbyt słabą przesłanką do orzekania o winie. Prokurator nie sprzeciwił się ze względu na kuriozalność całej sprawy. Tak więc dzięki tym zaniedbaniom w dokonywaniu czynności procesowych Ake Svanstedt w obliczu prawa jest teraz osobą niewinną i należy domniemywać, że miliony koron za nagrody w gonitwach zarobił uczciwie.
Mamy nadzieję, że już teraz Ake Svanstedt nie pociągnie nas do odpowiedzialności i nie puści w samych skarpetkach za naszą informację sprzed apelacji. Nie była ona co prawda tajna, nie była fałszywa, ale zawsze strach ...
Pan Jarosław natomiast nie ustosunkował się do pytania do jakich to redakcji wysłał już wezwania do sprostowania, dlatego nie liczymy na to, że poda nam tytuły mediów, od których pokrzywdzony trener ściągnął "kilka milionów (...) za ten kłam".
A może to było po prostu takie puste gadanie, by dodać sobie na forum ważności?
W ten sposób temat wyczerpaliśmy.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego