Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Wielka Warszawska 1967

A jadnak Dolores! "Życie Warszawy" w 1967 roku pisało:



Przed Wielką Warszawską

8 października rozegrana zostanie na torze slużewieckim gonitwa związana od 1895 roku z imieniem Warszawy — Wielka Warszawska. Rangę tej nagrody można przyrównać tylko do Derby; w naszej tradycji ma nawet, w pewnym stopniu, większe znaczenie od „błękitnej wstęgi". Działa tu nie tylko patriotyzm lokalny, ale kilka innych istotnych czynników.
W Wielkiej Warszawskiej mogą brać udział, poza końmi trzyletnimi (jak w Derby), również starsze ogiery i czteroletnie klacze, co podnosi atrakcyjność gonitwy i czyni z niej ważną próbę hodowlaną.
Cenna ta nagroda zamyka też właściwie sezon jesienny na naszym torze. Nie każdy derbista jest faworytem w Wielkiej Warszawskiej, niewielu też zwycięzców Derby triumfowało w tym trudnym wyścigu, na dystansie 2600 m. Nie uciekając w dalszą przeszłość przypomnijmy historię powojenną. Wśród 21 zwycięzców Wielkiej Warszawskiej od roku 1946 znajduje się 7 derbistów: Ruch (1949), Wizjer (1952), De Corte (1954), Sombrero (1955), Peary (1957), Mister Tory (1961) i Demona (1964 i 1965). Na liście tej figurują również konie, które właśnie po triumfie w tym biegu stały się sławne: Turysta, Issos, Surmacz, Donna Aqui, Jurysdykcja i Cross.
Większość triumfatorów Wielkiej Warszawskiej odgrywa doniosłą rolę w polskiej hodowli. Historia naszego toru notuje niewielką liczbę przypadkowych zwycięstw w tej gonitwie koni średniej klasy takich jak San Remo, który zwyciężył w Wielkiej Warszawskiej w 1963 roku, a obecnie kończy swą karierę wyścigową w gonitwach z przeszkodami.
Okres jesienny zwiększa nieco szanse klaczy, które w Derby zazwyczaj nie odgrywają większej roli, są słabsze od ogierów, nie wytrzymują ostrego tempa. Wśród 22 zdobywców błękitnej wstęgi, od 1946 r. są tylko 2 klacze: Bystra II i Demona. Natomiast w tym samym okresie — w Wielkiej Warszawskiej pięciokrotnie triumfowały (Dewiza, Donna Aqui, Jurysdykcja i dwukrotnie Demona).
Lepsza niż w Derby pozycja klaczy uwidoczniłaby się jeszcze bardziej, gdybyśmy porównali liczby zdobytych drugich i trzecich miejsc w obu gonitwach, ale byłyby to rozważania już zbyt drobiazgowe. W tym roku nie ma jednak na naszym torze klaczy, która mogłaby zagrozić supremacji ogierów w Wielkiej Warszawskiej. Najlepsze: Dolores, Nikotera, Nanda, Barnica i Iwa ustępują klasą ogierom.
W tym miejscu pora już na horoskopy, które tak lubi stawiać prasa a odczytywać — czytelnicy. Jaki koń wygra w tym roku Wielka Warszawską? Prawidłowa odpowiedź na to pytanie (jak wszystkie odnoszące się do przewidywań rezultatów wyścigów konnych) nie leży w możliwościach najtęższych fachowców. Można tylko wskazać kilka koni, które mają nieco większe szanse od innych współzawodniczenia o czołowe miejsca.
Przede wszystkim trzeba tu wymienić Grossa (Dorpat i Carolea) zwycięzcę w Wielkiej Warszawskiej w roku ubiegłym i zdobywcę nagrody Kijowa na mityngu międzynarodowym w Hoppengarten (NRD), następnie wytrzymałego, o potężnym finiszu, Esculapa (Turysta i Epifora) drugiego w Derby w 1966 roku, dzielnie współzawodniczącego z Crossem na dłuższych dystansach.

Groźnymi przeciwnikami tej dwójki mogą być: tegoroczny derbista Trabant (Negresco i Tartaria) i zeszłoroczny zdobywca błękitnej wstęgi Atarax (Negresco i Atrakcja). W chwili, gdy piszemy te słowa nie znamy jeszcze zapisu do Wielkiej Warszawskiej, ale sądzimy, że na starcie tej gonitwy staną również i to nie bez szans: znakomity Super (Merry Minstrel i Sorbona) i rzetelnie zawsze walczący Rangun (De Corte i Rawenna). Niespodziankę sprawić może doskonałego pochodzenia Sotis (Surmacz i Solnica).
Gdyby zwyciężył jakiś koń spoza wymienionej siódemki (np. Jasień, czy Olimp, Kreon lub Zefir) byłby to wielki fuks.
Już ten pobieżny przegląd szans wskazuje jak silna będzie rywalizacja. Brak zdecydowanego faworyta podnosi atrakcyjność każdego wyścigu, tym bardziej - Wielkiej Warszawskiej. Sądzimy, że publiczność będzie jednak faworyzować reprezentantów barw stajni Golejewko — trzy gwiazdy końskie naszego toru: Grossa, Trabanta i Ataraxa.

Po gonitwie

Pierwsza dama służewieckiego toru Dolores triumfowała w Wielkiej Warszawskiej. Trener St. Molenda przygotował swą pupilkę doskonale, tak że asy atutowe L. Chatizowa — Cross i Trabant — nie wystarczyły do wygranej. Wyścig został rozstrzygnięty na początku prostej — do galopującej swobodnie Dolores nie mógł zbliżyć się żaden z ogierów. Sukces ten jest niespodzianką, nie może być jednak mowy o przypadku — w pobitym polu znalazły się wszystkie aktualnie najlepsze nasze konie.
Od 1946 roku jest to szóste zwycięstwo klaczy w Wielkiej Warszawskiej. Gonitwa ta przyciąga publiczność jak magnes — w niedzielę zjawiły się tłumy na torze slużewieddm. Gra była bardzo ożywiona. Zwycięskiego konia udekorował przewodniczący Prez. Stolecznej Rady Narodowej — Janusz Zarzycki.
Warto wspomnieć jeszcze o dwóch atrakcyjnych biegach. Derby dla koni półkrwi niemal z reguły kończą się klęską faworyta i tym razem tradycji stało się zadość. Niepobita w pięciu kolejnych gonitwach Tosca, silnie faworyzowana przez publiczność, zajęła dopiero V miejsce; zwyciężył Tarantas przed Lirą i Walidą.
Ciekawa była również gonitwa dla 2 letnich koni I grupy ze względu na udział Tataraka, rodzonego brata tegorocznego derbisty Trabanta (Negresco i Tartaria). Tatarak zwyciężył i to w stylu rokującym mu duże sukcesy na naszym torze. Mamy zatem obecnie pięć wyróżniających się dwulatków: Dermot, Tatarak, Erotyk, Doriden i Daktyl.



Powrót do treści | Wróć do menu głównego