Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

zippy chippy

1


Asia Lipińska


NAJGORSZY KOŃ
NA ŚWIECIE

Ludzie kochają końskich bohaterów. Prasa pisze, a reżyserzy tworzą filmy o koniach wybitnych, utalentowanych, osiągających same sukcesy na torach. Uwielbiają historie o tzw. "kopciuszkach" - wierzchowcach, którym nie dawano żadnych szans, które nie rokowały, a później okazywały się wspaniałe. Dobry koń wyścigowy na długi czas odciska swoje piętno w kulturze masowej.
Co jednak dzieje się w przypadku, gdy folblut okazuje się słaby? Należy pamiętać, że tylko niewielki procent wyścigowców to jednostki wybitne. 90% folblutów stanowią tak zwane "trupy". Inwektywa ta jest ulubionym określeniem polskich pasjonatów wyścigów. Ma ona oczywiście swoje odpowiedniki w każdym innym języku świata.

Wracając do tematu: koń okazuje się bez talentu, a koszty jego utrzymania znacznie przewyższają zarobki, osiągnięte ze zdobytych lokat. Co następuje? Zostaje sprzedany, bądź oddany. Komu? Niewielu właścicieli troszczy się o to, w jakie ręce dostanie się jego folblut. Konie bez talentu spotyka przeważnie smutny los. W najlepszym wypadku trafiają w ręce amatorów, którzy jeżdżą na nich od czasu do czasu (póki im się, oczywiście, nie znudzą albo koń się nie zestarzeje) lub do szkółek jeździeckich, gdzie wożą na grzbietach uczące się osoby nieraz po 12 godzin na dobę. W najgorszym trafiają do rzeźni. Taka jest, niestety, rzeczywistość.

Postanowiłam więc na łamach naszego portalu przedstawić Czytelnikom historię wyjątkowego konia. Nie, nie był wybitny. Określany jest mianem najsłabszego folbluta w historii wyścigów. Spośród stu gonitw, w których brał udział, nie wygrał ani jednej. Przez dziesięć lat swojej kariery zarobił na torze niewiele ponad trzydzieści tysięcy dolarów. Mimo to nie trafił do rekreacji, ani do masarni.
Zippy Chippy urodził się w kwietniu 1991 roku Capritaur Farm w Nowym Jorku. Nie miał najgorszego rodowodu. Zinbredowany na Buckpassera i Native Dancera, był potomkiem wielu końskich znakomitości, takich jak: Bold Ruler, Count Fleet, Man O' War, Nasrullah, Northern Dancer, Tom Fool, War Admiral, czy wreszcie epokowej klaczy La Troienne. To jednak nie pomogło mu w karierze na torze.
Jego właścicielem i trenerem jednocześnie był Felix Monserrate. Ciekawe są okoliczności, w których nabył wałacha. Dostał go mianowicie w zamian za starego vana. Szybko okazało się, że Zippy Chippy nie jest wybitnym koniem wyścigowym. Mało tego, oprócz braku talentu, miał paskudny charakter. Na torze Finger Lakes trzy razy pod rząd nie wystartował z maszyny startowej razem z resztą stawki. Kopał i gryzł ludzi oraz inne konie. Po jakimś czasie zabroniono mu startów na większości torów wyścigowych w USA.
Ścigał się w sumie dziesięć lat. Przez cały ten czas zarobił jedynie 30 tysięcy dolarów. Brał udział w stu gonitwach. Nie wygrał żadnej. Osiem razy udało mu się zająć drugie miejsce, dwanaście razy trzecie. Właściciel-trener nigdy jednak nie chciał się go pozbyć. Przez całą karierę wałach ani razu nie wystartował w wyścigu typu claiming.
- Nie chcę, żeby kupił go jakiś wariat. Ten koń jest jak członek rodziny. Jest złośliwy, kopie i gryzie, ale należy do rodziny - mówił Felix Monserrate.
Kiedy wałach miał za sobą ponad osiemdziesiąt startów (i tyle samo porażek), ludzie zaczęli zastanawiać się, po co w ogóle wystawiany jest do wyścigów. Nie dość, że nie wygrywa, to jeszcze utrzymanie folbluta w treningu sporo kosztuje.
- Tak długo jak będzie chciał biegać, będzie biegał, nawet jeśli ma zamiar robić to powoli - mówił w tamtym czasie Monseratte. - Wydaje się smutny kiedy stoi bezczynnie w boksie. To dlatego nadal go trenuję i wystawiam do gonitw -.
Wałachowi nie chciało się biegać. Pewnie po prostu nie miał możliwości. Śmiano się, że może by wygrał, gdyby ktoś pojawił się przed celownikiem z czymś dobrym do jedzenia. Niewątpliwie zrobić by to mogła JoAnn Pepper, współdzierżawczyni Zippy Chippy i prawdopodobnie jego największa fanka.

- Jest dość sławny. Ma sporo wielbicieli i z każdym dniem zyskuje nowych. Ludzie lgną do niego, kiedy tylko usłyszą jego historię. Uważają, że jest po prostu uroczy - mówi kobieta ze śmiechem. - Wielu trenerów stwierdziłoby, że koń po prostu nie chce się ścigać. Felix sądził, że Zippy uwielbia przegrywać, więc pozwala mu to robić do woli -.

W końcu jednak i jemu było dane wygrać ... z człowiekiem. W sierpniu 2001 pokonał baseballistę w wyścigu na 37 metrów. Rok wcześniej zmierzył się z José Herrera, ale poległ w "gonitwie" na tym samym dystansie. Jak widać, nie zawsze był szybszy nawet od dwunożnych przeciwników.
Pewnego dnia postanowiono spróbować jego szans z kłusakiem o imieniu Paddy's Lady. Klacz dostała dwadzieścia długości fory. Wałach w ostatniej chwili ją dogonił i pokonał ... o szyję. Po tym zwycięstwie Monserrate miał nadzieję, że koń nabierze pewności siebie i ochoty do ścigania się. Tak się nie stało. Gniadosz wciąż przegrywał.
Setny wyścig konia miał miejsce 10 września 2004 roku w Northampton Fair na Three County Fairgrounds. Był drugą grą, jego szanse oceniano jako 7-2. Rzesze kibiców zgromadziły się na torze, by dopingować ulubieńca i zrobić mu zdjęcia. Zippy nie zawiódł - przybiegł ostatni.W grudniu 2004 toru wałach przebranżowił się - z konia wyścigowego zaczął pełnić funkcję pony na swym rodzinnym torze Finger Lakes w Farmington, na którym zresztą zabroniono mu się ścigać już w 1998 roku. Jego zadaniem było teraz eskortowanie koni biorących udział w gonitwach.

W 2000 roku magazyn "People" wymienił Zippy Chippy na swojej liście najbardziej interesujących osobistości. Jego imię i wizerunek zostały użyte w angielskiej reklamie, która miała przekonywać młodych ludzi, by kontynuowali naukę w szkole.
- Powiedzmy, że masz trójkę dzieci - mówi Monseratte. - Jedno jest prawnikiem, radzi sobie dobrze. Drugie lekarzem, jesteś z niego dumny. Ale trzecie, niezbyt zdolne i bystre, pracuje w McDolald'sie. Co robisz? Olewasz go? Oczywiście, że nie. On jest właśnie tym, który najbardziej potrzebuje twojej pomocy. To jest właśnie Zippy -.
Któregoś dnia Michael Blowen, założyciel i prezes Old Firends Thoroughbred Retirement Farm w Kentucky zaoferował Felixowi Monserrate za kupno Zippy Chippy pięć tysięcy dolarów. Chciał wziąć go do siebie na farmę w Cabin Creek.
- To pierwszy raz, kiedy zaproponowaliśmy pieniądze za konia. - mówił Blowen. - Wierzcie mi, pięć tysięcy dolarów to dla nas dużo pieniędzy i możemy zainwestować je w zupełnie inny sposób, jeśli pan Monseratte postanowi odrzucić naszą propozycję -.
Old Friends Equine pomaga folblutom po karierze wyścigowej, nie nadającym się do sportu, rekreacji, czy hodowli. To jedyny "koński przytułek", który bierze do siebie także ogiery. Pomysł na założenie farmy powstał po śmierci zwycięzcy Kentucky Derby, Ferdinanda. Farma działa od 2002 roku i utrzymuje się prawie wyłącznie z datków.
Wałach pojawił się na Old Friends Farm 22 kwietnia 2010 roku. Cabin Creek jest pierwszą pomocniczą bazą fundacji, położoną w Saratodze. Kieruje nią znana nam już JoAnn Pepper wraz z mężem. 23-letni wałach wiedzie tam spokojne życie, wraz z innymi emerytowanymi folblutami, których na farmie jest obecnie 46. Organizacja, która utrzymuje się z datków, ma nadzieje zarobić na sławie wałacha. Planowano nawet sprzedaż czapek, t-shirtów i kubków z rysunkowymi podobiznami konia i mottem: "Zwycięzcy nie wygrywają".




Kampania ta ma udowodnić, że Zippy nie jest nieudacznikiem. I, oczywiście, przynieść dochód.
- Gwarantuje wam, że w niespełna rok Zippy Chippy zarobi więcej na emeryturze, niż przez dziesięć lat swojej wyścigowej kariery - mówił Michael Blowen.
Wszystkie zebrane pieniądze mają wesprzeć farmę, której roczne wydatki wynoszą około sześćset tysięcy dolarów, pomimo stajni pełnej wolontariuszy, w których skład wchodzą także weterynarze.
- Myślę, że ludzie bardziej identyfikują się z końmi, które cały czas przegrywają, niż z tymi, które święcą triumfy - kontynuuje Blowen. - Sądzę, że tak jest, ponieważ na świecie znajduje się więcej przegranych, niż zwycięzców -.
Blowen widzi Zippy'ego jako ambasadora kampanii, której celem jest znalezienie dobrych domów dla tysięcy folblutów, nie będących w stanie się ścigać, czy rozmnażać. Wizytatorka farmy z Ohio, Pam Machuga, tak się zapatruję na sprawę:
- Te konie potrzebują trochę szacunku. Po całym życiu wypełnionym ciężką pracą zasłużyły właśnie na to - na wielkie pastwisko pełne zielonej trawy. Najlepszym, co można zrobić, to starać się dać z siebie wszystko. Pomyślmy o życiu przeciętnego człowieka. Nie zawsze wygrywamy, ale staramy się dalej. Konie są takie same -.
Folbluty nie nadające się do hodowli, które kończą kariery wyścigowe, są przestawiane na rekreację lub trafiają w takie miejsce jak farma Old Friends. Programy adopcyjne szukają dla nich dobrych domów. Niektóre tory wyścigowe pomagają tym, którzy chcą wejść w posiadanie folbluta po karierze znaleźć nowego podopiecznego. Thoroughbred Retirement Foundation sponsoruje kilka stadnin, w których emerytowanymi końmi opiekują się więźniowie.
Ale ilość zwierząt szukających domów przewyższa ilość miejsc, jakie są przeznaczone dla nich we wszelkiego rodzaju fundacjach. Duża część folblutów nadal kończy w rzeźniach poza Stanami Zjednoczonymi. Zippy Chippy, który był słabym koniem wyścigowym, ma teraz szansę zrobić coś naprawdę wielkiego - rozpropagować ideę pomagania emerytowanym folblutom. Każde uratowane końskie życie jest bowiem warte o wiele więcej niż jakakolwiek wygrana gonitwa.


Linki:
- Zippy Chippy kontra kłusak
- Zippy Chippy przegrywa z baseballistą



Powrót do treści | Wróć do menu głównego