16 czerwca 2024 roku miał być dniem, w którym konie przygotowujące się do Derby – najważniejszego sprawdzianu dla 3-letnich wierzchowców – stawały w szranki po raz ostatni, sprawdzając się w kilku gonitwach kategorii A lub B – Nagrodzie Soliny (kat. B) oraz Nagrodzie Iwna (Przychówku, kat. A). Podczas meetingu w programie znajdowały się także ważne biegi dla koni starszych – Nagroda Haracza (kat. B) oraz Nagroda Widzowa (kat. B).
Niestety, nawiązując do lapidarnych komunikatów niemieckiego dowództwa z czasów pierwszej wojny światowej, na Służewcu bez zmian. Awaria systemu nawadniania doprowadziła do sytuacji, w której już dzień wcześniej, w sobotę 15.06, stan toru był niesprzyjający (lekki w skali 2,5). Rano w niedzielę Organizator postanowił polać prostą finiszową, by stworzyć lepsze warunki dla ścigających się koni. Nawierzchnia stała się nierówna, a do tego śliska.
Po rozegraniu gonitwy drugiej – Nagrody Haracza (kat. B) – dramatycznie wyglądającej kontuzji doznał jej zwycięzca, zasłużony ogier Emiliano Zapata. Koń upadł po minięciu celownika i nie był w stanie się podnieść. W towarzystwie służb weterynaryjnych został przetransportowany do szpitala, gdzie okazało się, że na szczęście kontuzja nie zagraża jego życiu. Wówczas jednak czara goryczy się przelała.
Chociaż nie rozpędzajmy się. Trener Adam Wyrzyk, biorąc pod uwagę stan toru, wycofał swoje konie już rano. Dla pozostałych trenerów i właścicieli wypadek Emiliano Zapaty okazał się pretekstem do podniesienia alarmu. Oczywiście, nie wszyscy mówili jednym głosem – z okolic dżokejki przez długi czas dochodziły odgłosy burzliwych dyskusji. Część jeźdźców twierdziła, że tor jest w porządku i nadaje się do rozgrywania gonitw, nie stwarzając zagrożenia dla zdrowia koni. Właściciele i trenerzy byli rozdarci: z jednej strony za wycofanie wierzchowców w ostatniej chwili groziły im kary finansowe. Z drugiej – niedzielne wyścigi stanowiły ostatnią okazję przed Derby, by przetestować konie na dłuższym dystansie, sprawdzić ich możliwości oraz zadecydować, czy pozostawiać je w zapisie do Biegu o Błękitną Wstęgę.
Prawdą jest, że żaden trener czy właściciel nie powinien stawać przed takimi dylematami. Kwestia przygotowania bieżni leży po stronie Organizatora i to on musi dokładać wszelkich starań, by doprowadzić ją do odpowiedniego stanu.
Wśród ogólnie panującego chaosu rozegrano gonitwę trzecią – handikap dla 4-letnich i starszych koni II grupy na dystansie 2200 metrów, w której brały udział jedynie trzy konie, gdyż reszta trenerów wycofała swoje wierzchowce. Do prawdziwego kuriozum doszło w kolejnym wyścigu, Nagrodzie Soliny, gdzie wystartowały cztery klacze z dwunastu zapisanych. To naprawdę przykre, że wynik najważniejszego sprawdzianu dla klaczy przed Derby został tak wypaczony. Pozostaje pytanie – co tego typu wyścig ma wspólnego ze sportową rywalizacją i selekcją? A co z graczami, którzy inwestują nieraz olbrzymie pieniądze, obstawiając zakłady złożone takie jak kwinta czy tripla? Wszyscy zostali oszukani, gdyż Organizator nie był w stanie odpowiednio zadbać o bieżnię. Nie można mieć przecież pretensji do trenerów, właścicieli i dżokejów, że obawiali się o zdrowie koni, a także – w przypadku jeźdźców – również ludzi. Niech najlepszym komentarzem do tej sytuacji będzie fakt, że zwycięskiej klaczy Belli Antonelli, dosiadanej przez dż. A. Turgaeva i trenowanej przez Wojciecha Olkowskiego, nikt nie udekorował na padoku. Dlaczego? Tego nie wiemy.
Pojawiały się głosy, że niektórzy przesadzają, a za buntem właścicieli oraz trenerów kryją się względy polityczne i akcja wymierzona jest przeciwko Dyrektorowi Toru Wyścigów Konnych Służewiec – Dominikowi Nowackiemu. Dyrektor we własnej osobie pojawił się przy padoku i rozpoczął dyskusję ze wzburzonymi właścicielami i trenerami. Z inicjatywy asystentki trenera Janusza Kozłowskiego, Katarzyny Kozłowskiej, trenera Krzysztofa Ziemiańskiego, trenera Saliha i jego małżonki Sabiny Plavac oraz kilku właścicieli, w tym między innymi Kamila Miondlikowskiego, Andrzeja Grochowskiego i Roberta Gorczycy, wyrażono zgodę na inspekcję toru przez grupę ekspertów składającą się z dwóch dżokejów, dwóch trenerów oraz dwóch właścicieli w celu ocenienia jego stanu. Dzięki uprzejmości trenera Ziemiańskiego publikujemy uśrednione pomiary, jakich dokonano na długości całego toru, począwszy od celownika (co 100 metrów):
0,8 – 0,5 – 1,6 – 0,8 – 0,6 – 1,4 – 2,4 – 2,5 – 1,7 – 1,7 -1,5 – 2,3 – 2,7 – 2,4 – 2,3 – 1,5 – 2,2 – 1,6 – 1,7 – 2,7 – 2,4 – 1,0 – 1,0 – 2,2 – 1,5 – 1,8
Jak widać, bieżnia definitywnie nie nadawała się do jazdy, a poziom twardości na poszczególnych odcinkach drastycznie się różnił, stwarzając zagrożenie dla zdrowia i życia koni oraz dosiadających ich jeźdźców. Po tej inspekcji Komisja Techniczna zwróciła się z wnioskiem do Organizatora o przerwanie dnia wyścigowego po czwartej gonitwie. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie, o czym czytamy na oficjalnym profilu na Facebooku Toru Służewiec:
„Na wniosek Komisji Technicznej 14. dzień wyścigowy został przerwany po czwartej gonitwie.
Tor Służewiec, mając na uwadze bezpieczeństwo koni i jeźdźców, pozytywnie odniósł się do wniosku Komisji Technicznej, popartego przez przedstawicieli środowiska wyścigowego.
Bezpieczeństwo koni oraz jeźdźców jest dla nas priorytetem i niezmiennie, wspólnie z trenerami, jeźdźcami, pracownikami stajennymi, codziennie dbamy o dobrostan koni.
Za niedogodności przepraszamy.
Z osobami, które wykupiły bilety na strefę B Premium skontaktujemy się indywidualnie.”
Znamiennym niech będzie fakt, że możliwość komentowania pod tym postem na Facebooku została wyłączona. Należy rozumieć to w jasny sposób – Organizator i Dyrekcja Toru obawiają się potępienia. Naszym zdaniem faktycznie mają się czego obawiać.
Wspomniany blamaż odbył się nie tylko na oczach całego środowiska wyścigowego i przybyłych na tor kibiców oraz graczy. To, co wydarzyło się w niedzielę, było także kompromitacją przed zagranicznymi gośćmi. Wystarczy przypomnieć, że mityng rozgrywany 16.06 nazwany został Dniem Dyplomacji, a na Służewiec przyjechały bardzo dobre konie z Czech, które należały do faworytów w swoich gonitwach. Nasza redakcja osobiście rozmawiała z dżokejem Martinem Srnecem, który miał dosiadać czeskich wierzchowców i jeszcze przed dokonaniem wspomnianej inspekcji toru powiedział nam on, że bieżnia kategorycznie nie nadaje się do rozgrywania gonitw.
Sytuacja budzi niesmak z wielu powodów. Podczas, gdy duże grono właścicieli i trenerów się zjednoczyło, inni stanęli po drugiej stronie barykady, co po raz kolejny podzieliło służewieckie środowisko. Takie sytuacje nie miałyby miejsca, gdyby Organizator odpowiednio wywiązywał się ze swoich obowiązków. Oczywiście, awarie się zdarzają, jednak to po stronie Totalizatora Sportowego stoi rozwiązywanie tego typu problemów w sposób bezpieczny dla wszystkich zainteresowanych.
W zaistniałej sytuacji mnóstwo trenerów i właścicieli, których wierzchowce są wciąż zapisane do Nagrody Derby, nie wie, co robić. Rozegranie Nagrody Iwna w innym terminie całkowicie zmieniałoby plany treningowe wierzchowców zgłoszonych do Biegu o Błękitną Wstęgę. Nagrody Soliny raczej nie można powtórnie rozegrać, gdyż dopuszczono do jej odbycia się i wynik nadgorliwie zatwierdzono. Mamy więc do czynienia z sytuacją patową, która może znacząco wpłynąć na przebieg najważniejszej dla trzylatków gonitwy rozgrywanej w pierwszą niedzielę lipca.
Dzień 16.06 przypomniał nam zdarzenie, które miało miejsce kilka lat temu. Gdy zgłosiłyśmy ówczesnemu Rzecznikowi Toru problem ze zbyt twardą bieżnią, na której śmiertelnych kontuzji doznało kilka koni w bardzo krótkim czasie, poradził nam podjąć obywatelską inicjatywę i wyjść na murawę z kubełkami wody w celu podlania jej. Przykre jest to, że mimo upływu lat, zmieniającej się władzy i dyrekcji, podejście oraz problem pozostały takie same. Słowem: „Na Służewcu bez zmian”, a nieformalna wojna wciąż się toczy. Szkoda tylko, że ofiarami padają konie, ciężko pracujący trenerzy i jeźdźcy, a także – a może przede wszystkim – właściciele i gracze, bez których pieniędzy i pasji Tor Służewiec nie mógłby istnieć. Chociaż, jakby się głębiej nad tym zastanowić, może właśnie o to w tym wszystkim chodzi?