„Chciałem poruszyć wątek, który dotyczy mnie, ale także Polski. Chodzi o przyszłość wyścigów konnych w Polsce. Mamy w tej chwili taką sytuację, że wyścigi konne przejęte zostały w 2008 roku przez Totalizator Sportowy…, ale wyścigi konne w Polsce są trupem podłączonym do respiratora, z tym że ten trup sam zasłużył na własną śmierć, bo od 2008 roku środowisko wyścigowe nic nie zrobiło, tylko prosiło o pieniądze na zasadzie… „dajcie, a my będziemy się ścigać”. Tego pacjenta trzeba odłączyć od respiratora, by zaczął sam oddychać i sam zarabiać na siebie”.
Moglibyśmy przysiąc, że słowa te padły z ust któregoś z dotychczasowych zarządców Warszawskiego Toru Wyścigów Konnych, desygnowanych przez partię PiS. To przecież oni, na czele z Dyrektorem Toru – panem Dominikiem Nowackim oraz prezesem Totalizatora Sportowego Olgierdem Cieślikiem, reprezentują trend polegający na zwiększeniu wykorzystania powierzchni hipodromu warszawskiego do celów komercyjnych. Bo co wydarzyło się na Służewcu od czasu przejęcia władzy przez PiS? Oprócz pozytywnych kwestii, takich jak choćby telewizja Służewiec iTV, rozpoczęto powolne niszczenie stołecznych wyścigów konnych.
Konsekwentne zmniejszanie ilości dni wyścigowych do minimum wynikającego z umowy dzierżawczej, pociągające za sobą drastyczne zmniejszenie ilości koni zapisywanych do sezonu, organizowanie na terenie różnego rodzaju imprez niezwiązanych ze sportem czy zawodów WKKW, sprowadzenie puli nagród do wartości, których powstydziłyby się nawet najbiedniejsze kraje Europy, a wreszcie odebranie Polakom dostępu do jednego z największych portali przeznaczonych do oglądania i zawierania zakładów na zagraniczne wyścigi – Racebets. A to tylko kilka przykładów. Możemy pójść dalej i przypomnieć o tym, co partia PiS zrobiła z Janowem Podlaskim czy Michałowem, niszcząc bez litości całe dziedzictwo tych stadnin. Jako redakcja nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o nieraz uwłaczającym godności ludzkiej traktowaniu fotoreporterów nie pracujących dla organizatora przez ochronę zatrudnioną przez TS oraz samego Dominika Nowackiego, które było szczególnie mocno zauważalne w trakcie pandemii. W kontekście olbrzymiej zapaści wyścigów konnych w Polsce ta kwestia wydaje się marginalna. Jeśli jednak przyjrzymy się jej bliżej – ma niebagatelny wpływ na rozwój dyscypliny, bowiem pozbawienie działających pro publico bono portali możliwości wykonywania zdjęć czy poruszania się po torze nie pozwala na popularyzację wyścigów konnych i zniechęca dziennikarzy oraz fotoreporterów do przychodzenia na meetingi. A przecież wiadomo, że solą wyścigów są właściciele, kibice oraz gracze. Jak o istnieniu Służewca mają dowiedzieć się osoby z zewnątrz, skoro niezależne media nie mają możliwości tworzenia i publikowania materiałów dotyczących wyścigów?
Wróćmy jednak do meritum. Czyj był cytat na początku naszego artykułu? Działacza PiSu? A może sympatyka partii? Otóż nie, słowa te w Senacie wypowiedział Jerzy Sawka, dyrektor Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych – Partynice, który nigdy nie krył się ze swoimi poglądami reprezentowanymi obecnie przez Koalicję Obywatelską. Najwidoczniej jednak zarówno on, jak i jego wieloletni przyjaciel oraz współpracownik, pan Jarosław Zalewski, zaprezentowany nawet przez Sawkę jako kandydat na stanowisko prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, drastycznie zmienili swoje polityczne poglądy. Jak rozumiemy, tor na Partynicach pójdzie teraz w ślady Służewca i – by zaczął zarabiać pieniądze – zrezygnuje z dotacji miasta Wrocław, rozpoczynając proces wykorzystywania terenu hipodromu do różnego rodzaju eventów. Oczywiście, mówimy tu o większych eventach, niż piknik z rabarbarem i jajkami, o których w swoim artykule wspominał red. Tadeusz Porębski.
Kolejnym dowodem na to, że pan Sawka przeszedł na przeciwstawną stronę mocy, jest komentarz znajdujący się w stopce redakcyjnej jego portalu „Folblut”. Brzmi on następująco: „Redakcja nie zamieszcza pod tekstami komentarzy, bo nie ma czasu ani ochoty na udział w jałowych dyskusjach i walkę z hejtem. Otwiera natomiast łamy dla rzeczowych polemik i innych punktów widzenia.” Można by rzec – wolność słowa po PiSowsku! Wszyscy doskonale wiemy, że w czasach Covidu oraz wojny na Ukrainie zarówno portale sprzyjające Prawu i Sprawiedliwości, jak i innym partiom, wydały polecenie wyłączenia możliwości komentowania pod artykułami o tej tematyce.
W felietonie Sawki czytamy: „Stawiamy przed sobą trzy cele: upodmiotowienie, odpolitycznienie i demokratyzację PKWK, nadanie nowych funkcji jeździeckich i komercyjnych Służewcowi oraz jego szerokie otwarcie i rozwinięcie zakładów konnych. Punkt 2, czyli nadanie nowych funkcji jeździeckich i komercyjnych Służewcowi oraz jego szerokie otwarcie, jest w zasadzie bardzo prosty. Dyrektor Dominik Nowacki już go realizuje. Totalizator Sportowy ma gotowy projekt gruntownej modernizacji całego kompleksu. Piękny projekt na miarę stolicy dużego europejskiego państwa.” Jak widać, pochwał dla odchodzącego wkrótce, desygnowanego z ramienia PiSu dyrektora toru, nie brakuje. Potraktujmy to jako kolejny dowód wielkiej politycznej przemiany pana Sawki.
Należałoby się też zastanowić nad intencjami Jerzego Sawki jako dyrektora partynickiego toru. Wiadomo, że w jego interesie jest rozwój hipodromu we Wrocławiu. Osiągnąłby go, gdyby więcej gonitw i dni wyścigowych przeniosło się na dolnośląski tor. Doskonale jednak pamiętamy kuriozalną edycję Oaks sprzed lat, gdy Partynicom powierzono zadanie zorganizowania tej najważniejszej gonitwy dla klaczy. Zdecydowanie nie wyszło idealnie, czego dowód stanowi fakt, że Oaks już nigdy tam nie wrócił. Biorąc pod uwagę funkcję, jaką pełni Pan Sawka, łatwo zrozumieć intencje jego wystąpienia w Senacie. Nam pozostaje pogratulować zmiany poglądów. Bo przecież tylko świnia nie zmienia zdania. A pan Jerzy z pewnością świnią nie jest. To Koń Trojański, ubrany we frak, cylinder i lakierki, podpierający się laską ze srebrną gałką, jak opisał go barwnie redaktor Porębski. My, Warszawiacy, zdecydowanie wolimy folbluty i araby.