Polski Klub Wyścigów Konnych
-
Gość
I tu się mylisz. Oby obecni dyrektorzy Trafu i Toru Służewiec też to rozumieli.
Za raportem: Okazjonalni odwiedzający to aż 42% widzów. 60% odwiedzających przyciągają duże dni takie jak WW czy Derby.
Wszystkie tory na świecie układają plan z kilkoma ważnymi dniami, które są napakowane dużymi wyścigami, tylko u nas musi być inaczej, a jedynym argumentem jest "bo kiedyś tak było"
Za raportem: Okazjonalni odwiedzający to aż 42% widzów. 60% odwiedzających przyciągają duże dni takie jak WW czy Derby.
Wszystkie tory na świecie układają plan z kilkoma ważnymi dniami, które są napakowane dużymi wyścigami, tylko u nas musi być inaczej, a jedynym argumentem jest "bo kiedyś tak było"
-
Gość
-
Gość
Przeciętny, niezwiązany z wyścigami człowiek w swoim życiu zazwyczaj gdzieś zetknął się z nazwą Derby i coś słyszał o Wielkiej Warszawskiej, ale na tym koniec. Pozostałe nagrody pozagrupowe mają więc taką samą zerową wartość marketingową jak gonitwa najniższej grupy. Kumulacja wyścigów wyższych klas była z punktu widzenia TS nie fanaberią, ale koniecznością. Nie z powodu znanych nazw, ale dlatego, że rosło prawdopodobieństwo chociaż przyzwoitego ich obsadzenia. Pozwalało to z większym prawdopodobieństwem uniknąć uczucia zażenowania, gdy się szumnie reklamuje przykładowo nagrodę Dorpata, a na starcie jeden koń, co ma cztery nogi i kilka odpadów hodowlanych z przytułku trenera Rogowskiego. Jeśli coś się reklamuje, to trzeba mieć przekonanie, że produkt ma odpowiednią jakość. W tym wypadku, że stawka będzie liczna i w miarę wyrównana, a wyścig rzetelnie rozegrany. Na żaden z tych elementów TS nie ma wpływu. Z informacji, która pojawiła się przed poprzednim sezonem (z tego co pamiętam, sam prezes PKWK ją upublicznił), od ubiegłego roku nie TS, a PKWK przygotowuje plan wyścigów i rezygnacja z kumulacji nagród jest jego pomysłem. Zatem TS utracił ostatnie już bodaj narzędzie wpływania na frekwencję.
Ta modyfikacja planu jest korzystna z punktu widzenia trenerów i całego personelu wyścigowego, niekorzystna z punktu widzenia szeroko rozumianej publiczności. Jak wszystkie decyzje podejmowane w PKWK.
Ta modyfikacja planu jest korzystna z punktu widzenia trenerów i całego personelu wyścigowego, niekorzystna z punktu widzenia szeroko rozumianej publiczności. Jak wszystkie decyzje podejmowane w PKWK.
-
Gość
A czy możesz wymienić te duże wyścigi? Ile ich jest w sezonie i czy naprawdę mogą stać się kołem zamachowym dnia wyścigowego? Nagroda imienna - we Francji wszystkie nagrody są imienne, ponieważ we Francji każda gonitwa ma nazwę - dla przeciętnego widza nic nie znaczy. Nagroda imienna to relikt przeszłości i komunizmu w Polsce. Gonitwa, żeby była atrakcyjna dla widza, musi być o coś z punktu widzenia sportowego. Plus to musi być widowisko. Służewiec ze spikerem Rowińskim bardziej pasuje do jarmarku niż do sportowego widowiska. Ale czekam, może mnie oświecisz.Anonymous pisze:I tu się mylisz. Oby obecni dyrektorzy Trafu i Toru Służewiec też to rozumieli.
Za raportem: Okazjonalni odwiedzający to aż 42% widzów. 60% odwiedzających przyciągają duże dni takie jak WW czy Derby.
Wszystkie tory na świecie układają plan z kilkoma ważnymi dniami, które są napakowane dużymi wyścigami, tylko u nas musi być inaczej, a jedynym argumentem jest "bo kiedyś tak było"
-
Gość
2% z 15 524 964 zł to 310 499,28 zł.Anonymous pisze:https://pkwk.org/zaklady-wzajemne-2015-2025/
Jeśli ktoś twierdzi, że wzrost obrotów w zakładach wzajemnych na wyścigi w Polsce może realnie wpłynąć na wysokość puli nagród jest POPULISTĄ I (...).
Żeby sfinansować 1 mln zł nagród, potrzeba 50 mln zł obrotu, a 20 mln potrzeba 1 mld zł obrotu.
Ostatnio zmieniony 17 lut 2026, 18:37 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Gość
-
Gość
-
Gość
Problemem nie są te 2 procent, tylko idioci, którzy wierzą, że te dwa procent utrzyma wyścigi. Otóż nigdzie na świecie dwa procent nie utrzymuje wyścigów. Jest to większy odsetek, w zależności od kraju. To może być 10, 12, 15, ale nie 2.Anonymous pisze:2% z 15 524 964 zł to 310 499,28 zł.Anonymous pisze:https://pkwk.org/zaklady-wzajemne-2015-2025/
Jeśli ktoś twierdzi, że wzrost obrotów w zakładach wzajemnych na wyścigi w Polsce może realnie wpłynąć na wysokość puli nagród jest POPULISTĄ I (...).
Żeby sfinansować 1 mln zł nagród, potrzeba 50 mln zł obrotu, a 20 mln potrzeba 1 mld zł obrotu.
-
Gość
-
Gość
Dajcie już spokój Gocłowskiemu. On tam nie poszedł coś zmieniać czy rozwijać, tylko spokojnej roboty potrzebował bo kasa z aukcji się kończyła. Była posadka gdzie nie trzeba się przemęczać i jest niezła kaska. Udało się znaleźć dojście do ministra. I teraz można spokojnie spijać śmietankę. A wy wypisujecie jakieś bajania o rozwoju, hodowli, obrotach, zmianach i takie inne dziwne rzeczy, które zaburzają spokój prezesa. To doprawdy mało eleganckie zachowanie.
-
Gość
Najlepszy skecz był gdy Zwój, który nigdy konia nie wyhodował, był przez kilka lat prezesem Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi. Nikodem Dyzma polskich wyścigów. Do gabinetu prezesa PKWK wjechał na nieszczęście polskich właścicieli i hodowców dzięki temu, że jego koleżanka jest dobrą znajomą ministra rolnictwa.
-
Gość
Życie przerosło kabaret. Osoby kierujące Torem Służewiec i Trafem z ramienia Totalizatora Sportowego są jeszcze mniej kompetentne w dziedzinie wyścigów konnych i zakładów, nie wspominając o hodowli, niż (...). Pytanie więc, czy leci z nami pilot czy to jest zbiorowy lot kamikadze?
Ostatnio zmieniony 19 lut 2026, 19:19 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz.