Anonymous pisze:Na profilu Pana Dorpata pod ostatnim postem pojawił się komentarz jego autorstwa o treści:
Usunąłem wpis Filipa Bagińskiego z komentarzy pod tym tekstem, z następujących powodów:
1. Filip Bagiński od kilku lat zieje do mnie obsesyjną nienawiścią i jadem na Facebooku, systematycznie hejtował mnie (i nie tylko mnie) używając napastliwego języka i obraźliwych epitetów typu "idiota" itd. (mam wszystko zachowane w archiwum). Ktoś taki jest persona non grata na stronie "Okiem Dorpata". Prośba, aby Filip Bagiński raczej nie umieszczał komentarzy na tej stronie (zarówno pod swoim nazwiskiem jak i z innych kont), chyba, że będą zawierały prawdziwe i ważne informacje na temat wyścigów i hodowli, a nie - jak zawsze, w każdym wpisie - pomówienia i personalne ataki na mnie, wynikające z jakichś jego urojeń i kompleksów.
2. Usunięty wpis Bagińskiego zawierał dużą liczbę kłamstw, pomówień pod moim adresem (a także kłamstwa i pomówienia na temat innych osób)nieprawdziwych informacji (w tym fałszywe dane o moich zarobkach, nie rozumiem też skąd miałby je posiadać - nie chce mi się wierzyć, żeby państwowa spółka Totalizator Sportowy przekazywała osobom postronnym informacje o zarobkach swoich pracowników i współpracowników, na dodatek niezgodne z prawdą, poproszę wkrótce o wyjaśnienie, czy taki proceder dzieje się na Torze Służewiec) - dlatego ten wpis został usunięty.
3. Jako osoba od ponad 30 lat pracująca w roli dziennikarza (w tym ponad 20 lat na kierowniczych stanowiskach) dla wielu stacji telewizyjnych, radiowych, gazet, portali internetowych, jako właściciel i hodowca koni, nieprzerwanie co sezon od 1994 roku do dzisiaj - nie zamierzam polemizować z osobą o etyce i "wiedzy" Filipa Bagińskiego - który w polskich mediach i wyścigach jest nikim, nie ma żadnych doświadczeń i osiągnięć.
Natomiast "mądrkuje się" z dachu w Norwegii - wypowiadając się czasem w swoim popędzie samozwańczo, niby w imieniu doświadczonych trenerów, dżokejów, czy hodowców, którzy nigdy go na oczy nie widzieli - jakby był fuzją Ryszarda Kapuścińskiego z Andrzejem Walickim i Lesterem Piggottem.
Z wymienionych powodów nie będę więc odnosił się merytorycznie do jego chorobliwych pomówień, kłamstw i insynuacji.
Robert Dorpat Zieliński
Czy ktoś może widział usunięty komentarz i mógłby podzielić się jego treścią?
SMS od Bagińskiego, a w nim treść usuniętego komentarza: "Panie Robercie, z satysfakcją zareagowałem serduszkiem pod powyższym postem, w którym pochyla Pan się nad dobrostanem koni trenujących na Służewcu, i na tym pochyleniu się to serduszko się kończy. I żeby nie uleciały w niepamięć ważne fakty, które Pan przemilczał, pozwolę sobie je przypomnieć, bo w zasadniczy sposób mogą zmienić odbiór Pana przekazu. Bieżnia treningowa od lat jest w podobnym, a wręcz identycznym stanie. Przez trenerów i fachowców ocenianym jako stan zły, który może powodować u koni kontuzje. Kilka lat temu, a właściwie na samym początku zarządzania Torem przez byłego dyrektora, problem ten został przez niego zdiagnozowany i wpisany na listę rzeczy do naprawy. W korespondencji, którą odnajduję z byłym dyrektorem na przestrzeni ostatnich lat, temat remontu toru roboczego pojawia się kilkukrotnie, w różnych latach, i jak mogę wyczytać, były dyrektor deklarował pełną gotowość do remontu toru, a nawet wymienił kwoty jakie miał zarezerwowane na wspomniany remont. Było to 10-11 mln złotych. Dzielił się przy okazji informacją, że niestety nie może znaleźć firmy, która podejmie się wymiany tej bieżni. Było by to zrozumiałe, gdyby poszukiwania obejmowały teren Polski. Ale jak napisał były dyrektor, w całej Europie nie może znaleźć takiej firmy. Jak wiemy w „całej Europie” takich bieżni są setki i potrzeba wyjątkowo złej woli, żeby nie dotrzeć do firmy, która je wykonuje. I muszę Panu napisać, że ja wtedy tę informację kupiłem, zaskoczony niemożnością znalezienia odpowiedniej firmy, w jakimś fragmencie tej informacji pojawiło się moje zrozumienie. Dzisiaj wiem że było bardzo naiwne z mojej strony. Wyjaśniam dlaczego. Były dyrektor nigdy nie planował remontu bieżni treningowej ponieważ ten teren w jego planach miał wyglądać zgoła odmiennie, Pan doskonale wie jak. Były dyrektor nie miał również na ten cel zarezerwowanych funduszy - o których wspominał w korespondencji - ponieważ jak wyżej, nie miał w planach remontu bieżni. Po prostu używając języka potocznego, ściemniał. Jak Pan pamięta, w tym samym okresie czasu na Torze odbywała się impreza o nazwie Warsaw Jumping, która to co roku generowała około 5-7 mln straty, a która to miała zerowy wpływ na rozwój wyścigów na Służewcu, na stan Toru jako obiektu, czy też dobrostan koni trenujących na Służewcu. Po prostu były dyrektor brał co roku 5-7 mln złotych i wrzucał je do przysłowiowej studzienki, tych pieniędzy Tor już nigdy nie widział. I tym sposobem impreza ta przez kilka lat - 4 edycje - zużyła okrągłą kwotę około 25 mln złotych (20-28) z zasobów finansowych Toru. W kontekście toru roboczego proszę sobie wyobrazić, że za tę kwotę wg estymacji kosztów podanej przez byłego dyrektora mógłby Pan wyremontować dwa takie tory treningowe, i jeszcze pewnie coś by zostało na inne remonty. W tym czasie piastował Pan stanowisko redaktora naczelnego TrafNews i miał swój głos w studiu obecnej EquiTv. I wtedy tor roboczy Panu się podobał, nie widział Pan burzy piaskowej, nie pisał Pan o tym na żadnych łamach, nie pisał postu na FB wymieniając z imienia i nazwiska dyrektora Toru, jako osoby co by nie mówić odpowiedzialnej za funkcjonowanie Toru jako obiektu. Okazywał Pan wierną lojalność wobec pracodawcy, z pełną świadomością, że dobrostan koni trenowanych na Służewcu jest zagrożony. Patrzył Pan na tę burzę piaskową przez pryzmat okularów, które założył Panu na nos były dyrektor, i z zachwytem podziwiał te tumany kurzu. A teraz nagle się Pan ocknął, a raczej wymyślił sobie sposób na grilowanie obecnej dyrektorki, która przejęła wieloletnie zaniechania po byłym dyrektorze, i będzie tworzył te klik-bajtowe historie, które są pisane ręką człowieka nierozróżniającego prawdę od swojej wyobraźni, i której nie zawaha się Pan użyć aby osiągnąć własne cele. A tym celem jak wiemy nie jest poprawa dobrostanu koni trenujących na Służewcu. Tym celem jest powrót na listę płac TS, a te za przeproszeniem gównoburze, które Pan tutaj tworzy, są tylko do tego środkiem. Tyle tytułem obiektywnych faktów. Subiektywnie dodam, że takie metody w latach dziewięćdziesiątych nazywane były haraczem, kto się opłacił miał spokój, kto się nie opłacił, miał „pod górkę”. I na koniec moje pytanie do Pana: - Jeśli obecna pani dyrektor przyjmie Pana z powrotem na listę płac, o co Pan usilnie zabiega, i będzie Panu płacić miesięcznie około 20 tys. złotych - czyli tyle ile płacił Panu były dyrektor - to burze piaskowe na Służewcu ustaną, czy nie ustaną? Bo coś mi się wydaje, a nawet jestem blisko pewności, że ten wiatr, który hula po Służewcu, to wiatr hulający po Pana kieszeni, i tak… niby przypadkiem rozdmuchuje ten służewiecki piasek

Jeśli przeinaczyłem jakieś fakty, proszę mnie poprawić, a subiektywne oceny są moje, i nie mam w sobie przestrzeni na ich zmianę

".
Na moje lekko dzisiaj podmalowane oko to Dorpat hejtuje Bagińskiego, a nie odwrotnie, ale co ja tam wiem o hejcie. Może Pan Tx wypowie się w tej sprawie?