wyścigi '26
-
Gość
Jednak umiejętność czytania dla niektórych jest za trudna... Dane swoje, ty swoje. Nacja idiotów.Anonymous pisze:Wszystkie konie biegną ten sam dystans i liczy się kolejność w słupie. Trakcking fajna sprawa, ale to nie zmienia faktu, że byl przedostatni w 6 koniach. Gdyby w dystansie siedział bliżej to by skończył ostatni.Anonymous pisze:Gonitwa na 2400m. Maksymalna prędkość CR w gonitwie to 70,74 km/h w sekcji 400m - 200m. Ostatnie 600m przebiegł w 33,44 sekundy. Gdyby dżokej nie siedział na końcu – dlaczego tam siedział nie wiemy, CR byłby drugi na mecie. Systemy do trackingu koni w gonitwach wymyślono właśnie po to, żeby jakiś głupek nie musiał pisać o tramwaju i psie. https://www7.france-galop.com/Casaques/ ... mes_fr.pdfAnonymous pisze:Chestnut Rocket biegł w Lyonie jak pies za tramwajem
-
Gość
Wychwyciłeś jeden szczegół z dostępnych informacji po wyścigu i próbujesz zakrzywiać rzeczywistość to które koń zajął miejsce w wyścigu też jest "daną" wiesz? O miejscu konia w wyścigu decyduje klasa koni, dystans, sposób rozgrywaniania wyścigu i wiele innych szczegółów. Twierdzisz, że w tym wypadku wystarczyło tylko zmienić taktykę, a tych co mają inne zdanie wyzywasz od idiotów. Sam sobie wystawiasz laurkę. Miłego dnia!Anonymous pisze:Jednak umiejętność czytania dla niektórych jest za trudna... Dane swoje, ty swoje. Nacja idiotów.Anonymous pisze:Wszystkie konie biegną ten sam dystans i liczy się kolejność w słupie. Trakcking fajna sprawa, ale to nie zmienia faktu, że byl przedostatni w 6 koniach. Gdyby w dystansie siedział bliżej to by skończył ostatni.Anonymous pisze: Gonitwa na 2400m. Maksymalna prędkość CR w gonitwie to 70,74 km/h w sekcji 400m - 200m. Ostatnie 600m przebiegł w 33,44 sekundy. Gdyby dżokej nie siedział na końcu – dlaczego tam siedział nie wiemy, CR byłby drugi na mecie. Systemy do trackingu koni w gonitwach wymyślono właśnie po to, żeby jakiś głupek nie musiał pisać o tramwaju i psie. https://www7.france-galop.com/Casaques/ ... mes_fr.pdf
-
Gość
Czyli czasy się zmieniają, a panowie ciągle są w komisjach.
Bez względu na to jakie to jest medium, jakie forum, facebook, czy cokolwiek, pod nazwiskiem, pseudonimem, czy bez, to zawsze tam głównie piszą i obrażają ludzi, robią kwasy Lubicz-tx i Bagiński. Choć i tak nie wypadają źle na tle środowiska, które milczy wobec patologii i degrengolady na Służewcu. Oni przynajmniej w różnych miejscach wyrażają jakieś poglądy, a Bagiński na Polish Turf nawet próbował trochę ożywić ten zmurszały mur.
Bez względu na to jakie to jest medium, jakie forum, facebook, czy cokolwiek, pod nazwiskiem, pseudonimem, czy bez, to zawsze tam głównie piszą i obrażają ludzi, robią kwasy Lubicz-tx i Bagiński. Choć i tak nie wypadają źle na tle środowiska, które milczy wobec patologii i degrengolady na Służewcu. Oni przynajmniej w różnych miejscach wyrażają jakieś poglądy, a Bagiński na Polish Turf nawet próbował trochę ożywić ten zmurszały mur.
-
Gość
-
Gość
Najpierw czytamy co oznacza debil, później obrażamy się, Okay? W tej kolejności to ma sens, w każdej innej będzie za dużo emocji. Dane pokazują potencjał jaki koń miał w gonitwie. Czy ten potencjał został wykorzystany? Moim zdaniem, i nie tylko moim, nie został. I to nie jest opinia tylko suche dane. Ale ktoś nie chce przyjąć tego do wiadomości, myśląc, że wynik w supie odzwierciedla potencjał konia w danej gonitwie. Bycie naiwnym jest piękne, nic na to nie poradzę, ale jazda dżokeja w tej gonitwie chyba nie pomogła CR pokazać pełni możliwości?Anonymous pisze:Wychwyciłeś jeden szczegół z dostępnych informacji po wyścigu i próbujesz zakrzywiać rzeczywistość to które koń zajął miejsce w wyścigu też jest "daną" wiesz? O miejscu konia w wyścigu decyduje klasa koni, dystans, sposób rozgrywaniania wyścigu i wiele innych szczegółów. Twierdzisz, że w tym wypadku wystarczyło tylko zmienić taktykę, a tych co mają inne zdanie wyzywasz od idiotów. Sam sobie wystawiasz laurkę. Miłego dnia!Anonymous pisze:Jednak umiejętność czytania dla niektórych jest za trudna... Dane swoje, ty swoje. Nacja idiotów.Anonymous pisze: Wszystkie konie biegną ten sam dystans i liczy się kolejność w słupie. Trakcking fajna sprawa, ale to nie zmienia faktu, że byl przedostatni w 6 koniach. Gdyby w dystansie siedział bliżej to by skończył ostatni.
gość 12:38
Z definicji, głupi nie odróżnia prawdy od fałszu i dlatego jest głupi. Jemu wystarczy optyczne spostrzeżenie, że Chesnut Rocket szedł jak "pies za tramwajem".
Mądry wie, że jest różnica pomiędzy prawdą a fałszem i szuka tej różnicy. Znalazł ją w dodatkowej informacji, nieznanej (jeszcze) na Służewci i Partynicach.
Próba obrony głupiego czyni (przynajmniej na chwilę) broniącego jeszcze głupszym od głupiego. L.
dodane:
gość 14:08 wyjaśnił to od innej strony - praktycznej. Ale głupi i tak będzie się upierał przy swoim.
Z definicji, głupi nie odróżnia prawdy od fałszu i dlatego jest głupi. Jemu wystarczy optyczne spostrzeżenie, że Chesnut Rocket szedł jak "pies za tramwajem".
Mądry wie, że jest różnica pomiędzy prawdą a fałszem i szuka tej różnicy. Znalazł ją w dodatkowej informacji, nieznanej (jeszcze) na Służewci i Partynicach.
Próba obrony głupiego czyni (przynajmniej na chwilę) broniącego jeszcze głupszym od głupiego. L.
dodane:
gość 14:08 wyjaśnił to od innej strony - praktycznej. Ale głupi i tak będzie się upierał przy swoim.
Ostatnio zmieniony 26 cze 2026, 21:22 przez tx, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Gość
Tego muru nie da się już ożywić. Nie dlatego, że nie ma pomysłów. Tylko dlatego, że zbyt wielu ludzi czerpie korzyści z tego, żeby nic się nie zmieniło.Anonymous pisze:Czyli czasy się zmieniają, a panowie ciągle są w komisjach.
Bez względu na to jakie to jest medium, jakie forum, facebook, czy cokolwiek, pod nazwiskiem, pseudonimem, czy bez, to zawsze tam głównie piszą i obrażają ludzi, robią kwasy Lubicz-tx i Bagiński. Choć i tak nie wypadają źle na tle środowiska, które milczy wobec patologii i degrengolady na Służewcu. Oni przynajmniej w różnych miejscach wyrażają jakieś poglądy, a Bagiński na Polish Turf nawet próbował trochę ożywić ten zmurszały mur.
Część środowiska urządziła się w dupie i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Część została wychowana w mentalnej niewoli i nie ma pojęcia, jak wygląda wolność.
Część to zwykłe koniunkturalne dziwki – nieważne, co się będzie działo, oni i tak znajdą sposób, żeby na tym zarobić.
Część po prostu żyje z wyścigów i jest im kompletnie obojętne, jak te wyścigi wyglądają. Tak długo, jak można podłączyć się pod kroplówkę z TS, tak długo wszystko będzie świetne, piękne i godne pochwały.
Jest też grupa patentowanych leni, którzy będą bronić obecnego stanu rzeczy do ostatniej kropli krwi, bo każda zmiana wymaga wysiłku, a wysiłek to ostatnia rzecz, na którą mają ochotę.
O czym jeszcze zapomniałem?
Dlatego od Tx i Bagińskiego możecie się, za przeproszeniem, odpierdolić. Można ich lubić albo nie lubić. Można się z nimi zgadzać albo nie zgadzać. Ale oni przynajmniej mają jaja i robią coś dla idei, a nie dla pieniędzy. A to – niezależnie od sympatii, antypatii i prywatnych urazów – zawsze było, jest i będzie wartością.
I jeszcze jedno.
Polskie wyścigi konne to chyba jedyny wynalazek na świecie, który chce sam siebie oceniać.
Każda dziedzina życia podlega ocenie. Każdy sport. Każda branża. Każda instytucja. Są media, są komentatorzy, są krytycy. Jedni mają rację, inni nie mają, ale ocena jest czymś normalnym, potrzebnym, wręcz pożądanym.
Tymczasem na Służewcu krytyka urasta do rangi grzechu śmiertelnego.
Prezes Gocłowski tropi krytykantów z determinacją godną człowieka ścigającego najgroźniejszych przestępców, podczas gdy zwykła ocena rzeczywistości wywołuje niemal instytucjonalną alergię.
Dlaczego?
Bo krytyka pokazuje niemoc zarządzających. Pokazuje błędy. Pokazuje zaniedbania. A wtedy natychmiast ruszają wierni siepacze, którzy zamiast odpowiedzieć na argumenty, próbują uciszyć tych, którzy je wypowiadają. A za nimi podąża gawiedź niesiona emocjami, sympatiami i osobistymi relacjami.
I nie ma sensu nad tym płakać.
Będzie tylko gorzej.
Na Facebooku po ostatniej niedzieli krąży zdjęcie prezesa Gocłowskiego, trenera i jeszcze kilku osób na padoku. To zdjęcie jest dla mnie metaforą współczesnych wyścigów na Służewcu. Prezes w spranych gaciach, trener w brudnych, luzak wyglądający jak bezdomny. I właśnie tak wygląda dziś cała ta rzeczywistość: zaniedbana, byle jaka, ale przekonana o własnej wyjątkowości. A wy chcecie prowadzić poważne dyskusje o występach CR we Francji. Najpierw się umyjcie, potem ubierzcie, a dopiero później siadajcie do stołu rozmawiać o ideach.
Bo na razie największym problemem polskich wyścigów nie jest Francja. Problemem jest lustro. I to, że mało kto ma odwagę w nie spojrzeć.
-
Gość
Nie jestem zwolennikiem Baggiego, bo jest nieobliczalny w zachowaniach, ale akurat brawa za te mądre i trafne wywody powyżej. Dużo prawdy.Anonymous pisze:Tego muru nie da się już ożywić. Nie dlatego, że nie ma pomysłów. Tylko dlatego, że zbyt wielu ludzi czerpie korzyści z tego, żeby nic się nie zmieniło.Anonymous pisze:Czyli czasy się zmieniają, a panowie ciągle są w komisjach.
Bez względu na to jakie to jest medium, jakie forum, facebook, czy cokolwiek, pod nazwiskiem, pseudonimem, czy bez, to zawsze tam głównie piszą i obrażają ludzi, robią kwasy Lubicz-tx i Bagiński. Choć i tak nie wypadają źle na tle środowiska, które milczy wobec patologii i degrengolady na Służewcu. Oni przynajmniej w różnych miejscach wyrażają jakieś poglądy, a Bagiński na Polish Turf nawet próbował trochę ożywić ten zmurszały mur.
Część środowiska urządziła się w dupie i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Część została wychowana w mentalnej niewoli i nie ma pojęcia, jak wygląda wolność.
Część to zwykłe koniunkturalne dziwki – nieważne, co się będzie działo, oni i tak znajdą sposób, żeby na tym zarobić.
Część po prostu żyje z wyścigów i jest im kompletnie obojętne, jak te wyścigi wyglądają. Tak długo, jak można podłączyć się pod kroplówkę z TS, tak długo wszystko będzie świetne, piękne i godne pochwały.
Jest też grupa patentowanych leni, którzy będą bronić obecnego stanu rzeczy do ostatniej kropli krwi, bo każda zmiana wymaga wysiłku, a wysiłek to ostatnia rzecz, na którą mają ochotę.
O czym jeszcze zapomniałem?
Dlatego od Tx i Bagińskiego możecie się, za przeproszeniem, odpierdolić. Można ich lubić albo nie lubić. Można się z nimi zgadzać albo nie zgadzać. Ale oni przynajmniej mają jaja i robią coś dla idei, a nie dla pieniędzy. A to – niezależnie od sympatii, antypatii i prywatnych urazów – zawsze było, jest i będzie wartością.
I jeszcze jedno.
Polskie wyścigi konne to chyba jedyny wynalazek na świecie, który chce sam siebie oceniać.
Każda dziedzina życia podlega ocenie. Każdy sport. Każda branża. Każda instytucja. Są media, są komentatorzy, są krytycy. Jedni mają rację, inni nie mają, ale ocena jest czymś normalnym, potrzebnym, wręcz pożądanym.
Tymczasem na Służewcu krytyka urasta do rangi grzechu śmiertelnego.
Prezes Gocłowski tropi krytykantów z determinacją godną człowieka ścigającego najgroźniejszych przestępców, podczas gdy zwykła ocena rzeczywistości wywołuje niemal instytucjonalną alergię.
Dlaczego?
Bo krytyka pokazuje niemoc zarządzających. Pokazuje błędy. Pokazuje zaniedbania. A wtedy natychmiast ruszają wierni siepacze, którzy zamiast odpowiedzieć na argumenty, próbują uciszyć tych, którzy je wypowiadają. A za nimi podąża gawiedź niesiona emocjami, sympatiami i osobistymi relacjami.
I nie ma sensu nad tym płakać.
Będzie tylko gorzej.
Na Facebooku po ostatniej niedzieli krąży zdjęcie prezesa Gocłowskiego, trenera i jeszcze kilku osób na padoku. To zdjęcie jest dla mnie metaforą współczesnych wyścigów na Służewcu. Prezes w spranych gaciach, trener w brudnych, luzak wyglądający jak bezdomny. I właśnie tak wygląda dziś cała ta rzeczywistość: zaniedbana, byle jaka, ale przekonana o własnej wyjątkowości. A wy chcecie prowadzić poważne dyskusje o występach CR we Francji. Najpierw się umyjcie, potem ubierzcie, a dopiero później siadajcie do stołu rozmawiać o ideach.
Bo na razie największym problemem polskich wyścigów nie jest Francja. Problemem jest lustro. I to, że mało kto ma odwagę w nie spojrzeć.
