Stan służewieckiego, zielonego toru to jedno z kluczowych i pewnie bardziej zaniedbanych zagadnień związanych z naszymi wyścigami.
I rzeczywiście, bardziej chodzi o jego równość, stan i wysokość trawy, sposób nawadniania niż ocenę stopnia jego elastyczności w tym czy innym dniu wyścigowym.
Co do liczby kontuzji trudno z pełnym przekonaniem się wypowiadać.
Zapewne sporo racji ma Dorpat, zwłaszcza jeśli chodzi o ocenę wpływu stanu bieżni w dłuższym przedziale czasowym trwania kariery konia, (najprzeróżniejsze mikrourazy, które mogą i pewnie się odzywają po pewnym czasie od wyścigu podczas pracy treningowej) jak i być może tx, który jak się zdaje broni tezy, że urazowość podczas wyścigu nie jest na ponadprzeciętnym poziomie. Bo pewnie nie jest.
I z jednej strony daleko nam od nagromadzenia się tragicznych wydarzeń jakie miały miejsce ostatnio w Santa Anita Park, gdzie w ciągu ostatnich kilku miesięcy (?) połamało się ponad 30-40 koni (?)
- dokładniejsze dane do ew. sprawdzenia.
Ale z drugiej strony, nie zmienia to faktu, że każde takie zdarzenie jest zdarzeniem, które należy eliminować a urazowość w gonitwach powinna dążyć do zera.
I szkoda tylko, że ta ważna dyskusja wywołana przez trenera Wyrzyka, została na tym forum w znacznej mierze sprowadzona do takich przykładowo wypowiedzi:
Kioto pisze:(...) a tu stawia się ich pod ścianą - albo wycofujesz konia, albo jesteś wyrodnym właścicielem, który nie dba o dobro swojego podopiecznego.
Trener Wyrzyk zdaje się nie miał oporu zapisywać trenowane przez siebie konie (...)
które niewiele mają wspólnego z merytoryką zagadnienia a są wypowiedziami ad personam, mającymi na celu zdyskredytować oponenta.
(Na dodatek nieprawdziwymi bo nic takiego w wypowiedzi trenera nie padło. Bo i nie mogło.)
dodane przez moderatora
Post miał na celu obrażenie jednego z dyskutantów, dlatego
chamskie określenie zostało z niego usunięte. Dodatkowo, wprowadza w błąd i jest niezgodny z prawdą, ale tego moderator nie usunie - ów fakt świadczy sam w sobie o autorze.