 |
Tower Racing Forum
|
|
Rabantek ante portas |
| Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Wczoraj 7:46
|
|
|
| tx napisał/a: | Po co te wyzwiska w tak n-rzędnej kwestii?
A Wiosenna, Derby/Oaks i St. Leger to też rodzaj tzw. potrójnej korony.
Mnie przede wszystkom razi PANEGIRYCZNY styl tej notatki Trafonline o zwycięzcach Wiosennej.
Nikt wcześniej nie pisał w tym stylu. |
Styl notatki to jest wypisz wymaluj AI. ChatGPT w swojej najczystszej postaci. Poproś go o napisanie takiej notki to właśnie taki styl dostaniesz.
Czy to dobrze czy źle to ocena zależy od wieku. Dla młodszych to staje się standardem, starsi reagują z alergią. Na pewno szybkie i tanie (dla wydawcy Trafnews).
Takie czasy... |
| |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4124
|
Wysłany: Wczoraj 9:52
|
|
|
od moderatora
Kasuję niedorzeczne anonimowe wymysły pod adresem Zofii Skrok. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wczoraj 10:22
|
|
|
| Anonymous napisał/a: | Poruszyliście kilka ciekawych wątków.
2. Sprawozdawcy
Ostatnim sprawozdawcą z prawdziwego zdarzenia była pani Karaszewska (ktoś to jeszcze pamięta?). Fatalna w innych aktywnościach, jako komentator była doskonała. Świetnie ogarniała wszystkie konie, a przede wszystkim koncentrowała się na tym, do czego została powołana, a nie na własnej osobie.
Potem był fatalny Szydlik, mylący się kilkakrotnie w każdym wyścigu, sepleniący, egzaltowany.
Problem w tym, że część publiczności takie osoby kupuje. A jeśli dołoży się do tego propagandę sukcesu, łatwo zrobić z kogoś takiego postać kultową.
Popatrzmy na sprawozdawców sportowych. Ciszewski był autentyczny, niczego nie udawał, komentował świetnie i słusznie był uważany za guru. Potem przyszli naśladowcy, np. Zimoch. Komentował fatalnie, sztucznie, ale jego "panie Turek, kończ pan ten mecz" zostało wykreowane na kultowy tekst. Kiepski Szpakowski, tragiczny, nie ogarniający niczego "przepraszam bardzo" Babiarz, powtarzający kilkakrotnie te same słowa Borek - oni robią karierę i są kreowani. Po drugiej stronie skali doskonały Sobczyński, inteligentny, dowcipny, ale nie przekraczający granic Laskowski czy profesjonalni jako eksperci Chmara (lekkoatletyka) lub Nowakowska (biathlon) - ich słucham z rozkoszą.
Spośród obecnych komentatorów najlepszy jest Kraśny, chociaż nie do końca profesjonalny ze względu na często używany sarkazm. Dwa przykłady, bez nazwisk, bo nie pamiętam dokładnie. "dżokej X walczy z koniem, a może koń z jeźdźcem", "jeździec X próbuje posyłać konia, próbuje - to dobre słowo". W profesjonalnym komentarzu nie powinno się to znaleźć, ale ja doceniam sarkazm, bo jest oznaką inteligencji. Czekam, kiedy powie:" ruszyły, ostra walka o uniknięcie prowadzenia". Generalnie ogarnia.
Chmurzyński sprawia wrażenie olewającego, nieprzygotowanego, często się myli, jakby wdarła się rutyna i nie przykładał się do roboty. Złośliwi twierdzą, że koncentruje się na koniu, którego gra, podając nazwy dwóch liderów, a następnie wyławiając z pozostałych tego zagranego.
Rowiński cierpi na syndrom halabardnika, próbuje skraść show. Stara się być dowcipny, ale jego poczucie humoru nie wszystkim musi odpowiadać, z pewnością profesjonalny nie jest. Wychwytuje dwa pierwsze konie i ich nazwy powtarza wielokrotnie, unikając w ten sposób kłopotliwej ciszy, bo z trudem rozszyfrowuje pozostałe.
Obecnie Wrocław ma jednego niezłego komentatora. Trochę zbyt sztucznie egzaltuje się na finiszu, ale wyścig ogarnia świetnie.
. |
W wielu miejscach nie zgadzam się z tą oceną. Pan Babiarz jest znakomity jako komentator lekkiej atletyki podobnie jak Mateusz Borek jeśli chodzi o piłkę, trudno tu wskazać lepszych. „doskonały Sobczyński” to chyba żart? Jest beznadziejny.
Jeśli chodzi o komentatorów wyścigów to cała trójka jest na dobrym poziomie. Lubię Rowińskiego za głos i sposób prowadzenia relacji. Jedyne co mu można zarzucić to wymowa zagranicznych nazw koni, myli się często i to przesadne akcentowanie... Komentator z Wrocławia nawet się nie umywa do służewieckich, półka niżej. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wczoraj 10:38
|
|
|
| Anonymous napisał/a: | | Poruszyliście kilka ciekawych wątków... |
Jak dla mnie ta zmasowana krytyka wygląda na dzieło jednego gościa i to zawodowo związanego z wyścigami. Może dla tego woli on pozostać anonimowy. Wypowiedzi raczej chamskie, co zresztą typowe dla anonimów.
Dziwią mnie te wściekłe ataki na Tx, chyba wynikające z osobistych animozji.
Ja na przykład nie znam nazwisk komentatorów chociaż od wielu lat interesuję się wyścigami.
Tch nowych uważam za gorszych od stałego komentatora z ubiegłych lat.
Propoganda sukcesu to niestety nie jest relikt minionego systemu, i nieustanne suksesy mają obecnie wszyscy poczynając od Trumpa. |
|
|
|
 |
borsuk
Starszy uczeń

Dołączył: 30 Cze 2020 Posty: 53
|
Wysłany: Wczoraj 10:40
|
|
|
| Anonymous napisał/a: | | Anonymous napisał/a: | | Poruszyliście kilka ciekawych wątków... |
Jak dla mnie ta zmasowana krytyka wygląda na dzieło jednego gościa i to zawodowo związanego z wyścigami. Może dla tego woli on pozostać anonimowy. Wypowiedzi raczej chamskie, co zresztą typowe dla anonimów.
Dziwią mnie te wściekłe ataki na Tx, chyba wynikające z osobistych animozji.
Ja na przykład nie znam nazwisk komentatorów chociaż od wielu lat interesuję się wyścigami.
Tch nowych uważam za gorszych od stałego komentatora z ubiegłych lat.
Propoganda sukcesu to niestety nie jest relikt minionego systemu, i nieustanne suksesy mają obecnie wszyscy poczynając od Trumpa. |
to mój tekst zostałem wylogowany bez żadnego ostrzeżenia.
dodane przez moderatora:
Szanowny kolego! Czasem i mnie wylogowuje.
Oczernia mnie stale ten sam gość. L. |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wczoraj 10:46
|
|
|
| tx napisał/a: | od moderatora
Kasuję niedorzeczne anonimowe wymysły pod adresem Zofii Skrok. |
Mogę się założyć o dom, że wywiad Zofii Skrok z Patrycją Laskowska polegał na tym, że Zosia wysłała pytania, a Pati odpowiedzi, które napisał za nią ChatGPT.
Jak mi nie wierzysz to spytaj o to AI i będziesz mieć odpowiedź z dowodami.
Tyle w temacie niedorzeczności. Może wróćmy do Rabatka, co?? (W sumie to dalej zostaniemy w temacie niedorzeczności.) |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4124
|
Wysłany: Wczoraj 11:23
|
|
|
ostatni gość
Świetna wolta w kwestii niedorzeczności. Inteligentne niedopowiedzenie. To lubię! Gratki dla gościa! L |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 8:09
|
|
|
Moje spostrzeżenia po wczorajszej transmisji:
Widać ogromny postęp w pracy studia. Przestano wreszcie pokazywać „gadające głowy”, a zaczęto budować przekaz wokół obrazu i informacji. Na ekranie pojawiło się dużo więcej danych, grafik i elementów pomagających widzowi śledzić wydarzenia. To nadal nie jest wysoka jakość, ale najważniejsze jest to, że wreszcie widać kierunek i realną próbę poprawy. A to już naprawdę sporo.
Niestety, nadal bardzo wyraźna jest pewna „mielizna” w realizacji – momentami nie do końca wiadomo, co pokazywać i kiedy. Brakuje płynności, wyczucia rytmu transmisji i narracyjnego instynktu. Ale to akurat przychodzi z doświadczeniem i regularną pracą.
Największym problemem technicznym pozostaje dźwięk. Różnice jakościowe między komentatorami są momentami wręcz brutalne dla uszu. Jeden brzmi czysto i profesjonalnie, drugi jakby nadawał z telefonu schowanego w kieszeni kurtki. Tego naprawdę nie da się ignorować, bo nawet najlepszy obraz nie obroni fatalnego audio.
Sudół wyraźnie odżył – chyba dowieźli towar 😉 – bo po raz pierwszy od dawna miał energię, timing i potrafił nadawać rytm. I co ważne: robił to dobrze. W wielu momentach grał pierwsze skrzypce i było to potrzebne transmisji.
Kurach jak zawsze sprawia wrażenie człowieka, który ma świadomość, że jest w pracy. Bez przesady, bez gwiazdorzenia, po prostu wykonuje swoje zadanie najlepiej jak potrafi i daje z siebie tyle, ile ma „w baku”. To się ceni.
Największy problem mam niestety z Romaniukiem. Sposób mówienia – od niechcenia, półgłosem, z wyraźną manierą protekcjonalności i przekąsu – tworzy momentami wrażenie, jakby uczestniczył w akademickiej dyskusji dla wtajemniczonych, a nie prowadził transmisję dla widza.
Komentator powinien zapraszać odbiorcę do świata wyścigów, a nie sprawiać wrażenie znudzonego własną obecnością. Do tego pojawiały się uwagi zwyczajnie nie na miejscu, które Sudół musiał później dość zręcznie zamiatać pod dywan.
Ogólnie: 7/10.
Siódemka dlatego, że widać tam wreszcie świadomość, iż to, co było i częściowo nadal jest, po prostu nie działało. Dziesiątka? Nie ma o czym mówić – bo jeśli porównać to do standardów cywilizowanego świata transmisji sportowych, to dystans nadal jest ogromny. Tyle że pierwszy raz od dawna mam poczucie, że ktoś przynajmniej próbuje ten dystans zmniejszać.
Jedziemy dalej! |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 10:15
|
|
|
Każdy ma prawo do swojej oceny, moja jest mniej entuzjastyczna. Staram się patrzeć oczami debiutanta i dalej mam wrażenie, że z ekranu pada potok słów, których on w większości nie rozumie. Bryluje tutaj Kurach, wymieniając setki nazw koni sprzed kilku pokoleń i dziesiątki nazw wyścigów, w których startowały, odnosząc sukcesy. To jest typowy przekaz skierowany do hodowców, a nie do kibiców, których interesuje tu i teraz. Gdybym to ja był debiutantem, pomyślałbym sobie, że ta gra wymaga niesamowitej wiedzy specjalistycznej, której nie mam i nigdy nie zdobędę, więc należy poszukać czegoś prostszego, wymagającego mniejszego zaangażowania.
Przemawianie do ludzi językiem, który rozumieją jest sztuką, ale właśnie ta umiejętność sprawia, że zyskuje się słuchaczy.
Kwestia druga to poziom "eksperckości". Cały czas odnoszę wrażenie, że polega on głównie na odczytaniu z programu, jakie miejsca zajmował koń w poprzednich startach. Jak był w czołówce, to dobry, jeśli dalej, to słaby.
Przykład z niedzieli. Streak w ubiegłym sezonie wygrywał z Oasis Kingiem. Dwukrotnie i w walce, więc trudno uznać to za przypadek. Podopieczny trenera Wyrzyka byłby w tej stawce bitym faworytem. Streak wszedł w sezon słabo, wyraźnie przegrał z frontową Kasjopeą. Jeśli i tym razem uda się jej uciec stawce, to na skróconym dystansie trudno ją będzie dogonić. Prosta analiza, pokazująca konia o największych możliwościach i tego w potencjalnie najwyższej formie, któremu pasują warunki gonitwy, do tego podana w przystępnej, zrozumiałej dla każdego formie.
Inny przykład, dotyczący Miss Sofii. Tyle pada słów o pochodzeniach, a nikt nie sprawdził, że ma dającego dystansowe konie ojca, a matka miała rating 124 na płotach. Tymczasem klacz ładnie ostatnio finiszowała z końca na 1400m i nie zdązyła, a teraz biegnie na 2200, więc należy ją poważnie uwzględniać, typując faworytów.
Kolejny przykład - Akira Jasha. Żaden ekspert nie zadał sobie pytania, dlaczego biegnie w Rulera, a nie w Wiosennej. Gdyby sobie je zadał, to by może doszedł do wniosku, że trener woli ścigać się z ogierami niż z Only Luck, bo ma więcej szans, a stąd już tylko krok do umieszczenia jej w gronie faworytów.
Może za dużo wymagam, ale wydaje mi się, że rolą eksperta jest zwracanie uwagi na rzeczy niezauważalne dla przeciętnego odbiorcy, a w szczególności dla debiutantów. Pozytywnie wyróżnił się Michał Celmer, który w typach wyłamał się z ogólnego trendu i miał znacznie lepszą skuteczność. Został, niestety, zesłany do studia kanapowego i typowania po nazwach. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 10:28
|
|
|
| Anonymous napisał/a: | Każdy ma prawo do swojej oceny, moja jest mniej entuzjastyczna. Staram się patrzeć oczami debiutanta i dalej mam wrażenie, że z ekranu pada potok słów, których on w większości nie rozumie. Bryluje tutaj Kurach, wymieniając setki nazw koni sprzed kilku pokoleń i dziesiątki nazw wyścigów, w których startowały, odnosząc sukcesy. To jest typowy przekaz skierowany do hodowców, a nie do kibiców, których interesuje tu i teraz. Gdybym to ja był debiutantem, pomyślałbym sobie, że ta gra wymaga niesamowitej wiedzy specjalistycznej, której nie mam i nigdy nie zdobędę, więc należy poszukać czegoś prostszego, wymagającego mniejszego zaangażowania.
Przemawianie do ludzi językiem, który rozumieją jest sztuką, ale właśnie ta umiejętność sprawia, że zyskuje się słuchaczy.
Kwestia druga to poziom "eksperckości". Cały czas odnoszę wrażenie, że polega on głównie na odczytaniu z programu, jakie miejsca zajmował koń w poprzednich startach. Jak był w czołówce, to dobry, jeśli dalej, to słaby.
Przykład z niedzieli. Streak w ubiegłym sezonie wygrywał z Oasis Kingiem. Dwukrotnie i w walce, więc trudno uznać to za przypadek. Podopieczny trenera Wyrzyka byłby w tej stawce bitym faworytem. Streak wszedł w sezon słabo, wyraźnie przegrał z frontową Kasjopeą. Jeśli i tym razem uda się jej uciec stawce, to na skróconym dystansie trudno ją będzie dogonić. Prosta analiza, pokazująca konia o największych możliwościach i tego w potencjalnie najwyższej formie, któremu pasują warunki gonitwy, do tego podana w przystępnej, zrozumiałej dla każdego formie.
Inny przykład, dotyczący Miss Sofii. Tyle pada słów o pochodzeniach, a nikt nie sprawdził, że ma dającego dystansowe konie ojca, a matka miała rating 124 na płotach. Tymczasem klacz ładnie ostatnio finiszowała z końca na 1400m i nie zdązyła, a teraz biegnie na 2200, więc należy ją poważnie uwzględniać, typując faworytów.
Kolejny przykład - Akira Jasha. Żaden ekspert nie zadał sobie pytania, dlaczego biegnie w Rulera, a nie w Wiosennej. Gdyby sobie je zadał, to by może doszedł do wniosku, że trener woli ścigać się z ogierami niż z Only Luck, bo ma więcej szans, a stąd już tylko krok do umieszczenia jej w gronie faworytów.
Może za dużo wymagam, ale wydaje mi się, że rolą eksperta jest zwracanie uwagi na rzeczy niezauważalne dla przeciętnego odbiorcy, a w szczególności dla debiutantów. Pozytywnie wyróżnił się Michał Celmer, który w typach wyłamał się z ogólnego trendu i miał znacznie lepszą skuteczność. Został, niestety, zesłany do studia kanapowego i typowania po nazwach. |
Biorę to. Biorę to wraz z całym bagażem subiektywnego spojrzenia, bo transmisja sportowa z definicji nie jest sterylnym seminarium akademickim.
Mam zresztą wrażenie, że część „ekspertów” tak bardzo chce uchodzić za nieomylnych i intelektualnie ponad wszystko, że kompletnie gubi poczucie miejsca i czasu. To nie jest panel branżowy ani dyskusja przy zamkniętym stoliku dla wtajemniczonych.
Rolą komentatora nie jest imponowanie innym komentatorom, tylko opowiadanie widzowi tego, co dzieje się tu i teraz – jasno, żywo i z energią.
Do tego dochodzi jeszcze coś bardzo ważnego: wartość dodana w postaci informacji, których widz nie znajdzie w oficjalnym programie, tabelce czy komunikacie prasowym.
Właśnie wtedy transmisja zaczyna żyć i daje odbiorcy poczucie, że ogląda coś więcej niż sam obraz z toru. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 10:45
|
|
|
Uważam, że przede wszystkim brak jest koncepcji dla kogo ma być też studia, jakich widzów ma przyciągnąć i jaki ma być tego działania efekt. Niestety wydaje mi się, że studio i transmisja na kanale YT po prostu są ale nikt nie wsparł realizacji tego projektu na warstwie koncepcyjnej i merytorycznej. Wynika to według mnie (jak wiele problemów polskich wyścigów) z... nadmiaru pieniędzy. Po prostu TS stać i pytania jak, po co i za ile schodzą na dalszy plan.
Generalnie w całej oprawie studia i realizacji transmisji brakuje dziennikarskiego warsztatu. Wszyscy pracownicy to po prostu amatorzy, fani wyścigoŵ, gracze, niespełnieni hodowcy i właściciele. Brakuje im fachowości zawodowców bo nikt ich tego nie nauczył, ani tego nie wymaga.
Bardzo trafna uwaga o braku analiz i informacji insajderskich. Eksperci rzeczywiście opierają się głównie na inforprogramie i analizie powszechnie dostępnych danych. Czasem coś zupełnie bezsensu grzebią w pokoleniach (Kurach i jego nudy arabskie) nie skupiając się na koniu. Nie mają bezpośrednich kontaktów z trenerami, w zasadzie odrywają rolę gadających głów wypełniających czas, ale bez eksperckich opini. Boją się a może wstydzą własnych sądów i spostrzeżeń. Czasem Celmer mówił to co myślał i widział, ale reszta to takie lelum polelum.
Jeśli studio jak koszt ma być środkiem to zachęcenia oglądających do gry on-lina to w tym momencie zupełnie nie spełnia swojej roli.
Jeśli ma być po prostu transmisją live wyścigów to pewnie w obecnym kształcie jest przerostem formy nad treścią i zbędnym, rozbuchanym kosztem. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 11:23
|
|
|
| Anonymous napisał/a: | Uważam, że przede wszystkim brak jest koncepcji dla kogo ma być też studia, jakich widzów ma przyciągnąć i jaki ma być tego działania efekt. Niestety wydaje mi się, że studio i transmisja na kanale YT po prostu są ale nikt nie wsparł realizacji tego projektu na warstwie koncepcyjnej i merytorycznej. Wynika to według mnie (jak wiele problemów polskich wyścigów) z... nadmiaru pieniędzy. Po prostu TS stać i pytania jak, po co i za ile schodzą na dalszy plan.
Generalnie w całej oprawie studia i realizacji transmisji brakuje dziennikarskiego warsztatu. Wszyscy pracownicy to po prostu amatorzy, fani wyścigoŵ, gracze, niespełnieni hodowcy i właściciele. Brakuje im fachowości zawodowców bo nikt ich tego nie nauczył, ani tego nie wymaga.
Bardzo trafna uwaga o braku analiz i informacji insajderskich. Eksperci rzeczywiście opierają się głównie na inforprogramie i analizie powszechnie dostępnych danych. Czasem coś zupełnie bezsensu grzebią w pokoleniach (Kurach i jego nudy arabskie) nie skupiając się na koniu. Nie mają bezpośrednich kontaktów z trenerami, w zasadzie odrywają rolę gadających głów wypełniających czas, ale bez eksperckich opini. Boją się a może wstydzą własnych sądów i spostrzeżeń. Czasem Celmer mówił to co myślał i widział, ale reszta to takie lelum polelum.
Jeśli studio jak koszt ma być środkiem to zachęcenia oglądających do gry on-lina to w tym momencie zupełnie nie spełnia swojej roli.
Jeśli ma być po prostu transmisją live wyścigów to pewnie w obecnym kształcie jest przerostem formy nad treścią i zbędnym, rozbuchanym kosztem. |
Bardzo trafna uwaga, którą chciałbym rozwinąć: w obecnej postaci studio jest zbyt niezrozumiałe dla laika i jednocześnie zbyt płytkie dla wyrobionego widza.
Szukając podobieństw, spójrzmy na inne sporty. Zacznę od podstawowego pytania: czy studio to jeszcze transmisja sportowa? Oczywiście pokazuje wyścigi, ale sama obecność obrazu z toru nie wystarcza, by stworzyć dobrą transmisję. Dobra transmisja ma prowadzić widza za rękę – tłumaczyć, budować emocje, wyjaśniać kontekst, opowiadać historię i sprawiać, że nawet ktoś przypadkowy chce zostać na dłużej.
I tutaj pojawia się podstawowy problem: obecne studio nie bardzo wie, do kogo mówi.
Dla nowego widza jest za dużo skrótów myślowych, hermetycznego języka i rozmów prowadzonych tak, jakby odbiorca od dziesięciu lat siedział przy stoliku graczy na Służewcu. Z drugiej strony bardziej świadomy widz nie dostaje praktycznie nic ponad to, co sam może przeczytać w programie czy zobaczyć gołym okiem. Brakuje opinii, odwagi interpretacji, kulis, kontaktów, informacji ze stajni, emocji i własnego charakteru.
Największy paradoks polega na tym, że transmisja momentami wygląda tak, jakby była robiona bardziej dla samych prowadzących niż dla widza. Pojawia się atmosfera wewnętrznej rozmowy ludzi z branży, którzy próbują wzajemnie imponować sobie wiedzą albo erudycją, zamiast po prostu opowiadać wyścigi w sposób atrakcyjny i komunikatywny.
A przecież najlepsze sportowe studia na świecie działają dokładnie odwrotnie. Ekspert nie jest tam po to, by udowadniać swoją wyższość nad odbiorcą, tylko po to, by trudne rzeczy tłumaczyć prosto, ciekawie i z energią. Widz ma mieć poczucie, że uczestniczy w wydarzeniu, a nie że przypadkiem podsłuchuje klub dyskusyjny.
Mimo wszystko uważam, że ostatnio widać poprawę. Wreszcie pojawiają się próby pracy obrazem, grafiką, informacją, dynamiką przekazu. To nadal bardzo nierówne i momentami chaotyczne, ale pierwszy raz od dawna mam wrażenie, że ktoś zauważył, iż sama obecność "ekspertów" nie tworzy jeszcze telewizji. I to jest dobry początek.
I na końcu trzeba nazwać jedną rzecz wprost – absolutną, systemową katastrofę tej formy przekazu: brak jakiejkolwiek obecności trenerów i właścicieli w przekazie. To oni finansują ten sport, to oni ponoszą ryzyko, to ich konie wychodzą na tor i to ich historie powinny być częścią narracji. Tymczasem transmisja w praktyce ich nie pokazuje, nie oddaje im głosu i nie buduje ich obecności w świadomości widza. To jest błąd fundamentalny – nie kosmetyczny, nie produkcyjny, ale strategiczny – bo odbiera temu sportowi jego najważniejszych bohaterów i zamienia go w rozmowę „o wyścigach bez wyścigowych ludzi”.
I jeszcze jeden, zaskakująco symboliczny detal, który wbrew pozorom nie jest drobiazgiem, tylko objawem szerszego problemu. Chodzi o sposób czytania nazw koni przez spikerów, np. Macieja Rowińskiego, z przesadnym, sztucznie francuskim czy angielskim akcentowaniem, jakby poprawność wymowy była ważniejsza niż naturalność i komunikatywność przekazu. Tymczasem w innych krajach nikt nie robi z tego rytuału. Wystarczy przypomnieć start Va Banka w Baden-Baden i legendarne „Fa Benk!” wypowiedziane bez kompleksów i bez udawania językowej akrobatyki – i nikt nie ma z tym problemu za granicą.
I właśnie tu pojawia się sedno sprawy: to nie jest kwestia językowej elegancji, tylko mentalności. Nadmierne stylizowanie wymowy nie czyni przekazu lepszym, tylko bardziej sztucznym. Zamiast profesjonalizmu dostajemy niepotrzebny dystans i wrażenie przesadnego respektu wobec „zagraniczności”, które w gruncie rzeczy zdradza lokalny kompleks, a nie klasę. A dobra spikerka nie polega na imitowaniu akcentów, tylko na pewności, jasności i energii przekazu. |
|
|
|
 |
Emeryt
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 12:42
|
|
|
| We francuskiej wyścigowej telewizji Equidia, rozmowy z dżokejami, trenerami i właścicielami o koniach, ich formie, szansach ale i kłopotach, kontuzjach, chorobach itp. są podstawą przekazu. W naszej tego nie ma w ogóle. Są głownie za to tzw. eksperci, którzy omawiają program i podają własne typy. Siermiężność tej formuły i jej nieprzydatność dla grającej publiczności aż bije w oczy |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 13:01
|
|
|
| Emeryt napisał/a: | | We francuskiej wyścigowej telewizji Equidia, rozmowy z dżokejami, trenerami i właścicielami o koniach, ich formie, szansach ale i kłopotach, kontuzjach, chorobach itp. są podstawą przekazu. W naszej tego nie ma w ogóle. Są głownie za to tzw. eksperci, którzy omawiają program i podają własne typy. Siermiężność tej formuły i jej nieprzydatność dla grającej publiczności aż bije w oczy |
Tak, też to zauważyłem. Oni dyskutują o własnych typach. To jakiś idiotyzm. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: Dzisiaj 13:19
|
|
|
| Gdyby dyskutowali i przerzucali się argumentami, to by było jeszcze nieźle, ale oni się wszyscy ze sobą zgadzają. Czasem ktoś dołoży jakiegoś konia do ogólnej puli, ale nikt nie odważa się mieć swojego zdania odrębnego. Jeśli już, to wypowiada je z ogromną nieśmiałością, by przypadkiem nie podpaść koledze. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
phpBB by
przemo
Strona wygenerowana w 0,084 sekundy. Zapytań do SQL: 9
|