 |
Tower Racing Forum
|
|
na marginesie |
| Autor |
Wiadomość |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2023-04-21, 07:01 na marginesie
|
|
|
21.04.2023
Pule gwarantowane ze stawek graczy
Traf Zakłady Wzajemne nazwał wczoraj 19.04.23 "nagrodami" pule gwarantowane w totalizatorze. Jakby fundował jakieś nagrody pieniężne. Faktycznie zaś pula gwarantowana składa się ze stawek wpłacanych przez graczy.
Nie ma żadnych dodatkowych nagród w totalizatorze. Bardzo rzadko zdarza się, żeby owa pula gwarantowana była wyższa niż suma stawek wpłaconych przez graczy. Ale i tak Traf wówczas nic nie traci, bo od puli brutto odlicza podatek (najniżej 25 proc. ZWC, PDK do 40 proc. w septymie i kwincie). |
| |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2023-04-24, 11:30
|
|
|
24.04.23
Dziecinnie Partynic
"Szkoda tylko, że tak piękne wydarzenie, jakim są wyścigi stały się niemal odpustem dla dzieci" ( przytomny komentarz Karoliny Jończyk, fb, dotyczący otwarcia sezonu na Partynicach).
"Tak, brakuje tylko karuzeli i diabelskiego młynu" (odp. Zuzanny Petrus) |
| |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2023-04-27, 10:29
|
|
|
27.04.2023
To też może się zdarzyć!
Czy Shamadram (zwc. nagr. Strzegomia 22.04.23) już dziś wygrał Derby (za dwa miesiące) po przedstawieniu go wczoraj przez Traf News jako następcę derbistów w tych samych barwach rodziny Traków, og. Fabolous Las Vegas i og. Night Tornado? To też może się zdarzyć!
Ten zwrot pochodzi od dziennikarza sportowego Macieja Biegi. Otóż redaktor pytany, czy jakiś koń, którego on nie liczył, może wygrać wyścig, odpowiadał: to też może się zdarzyć. |
| |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-15, 15:44
|
|
|
15.05.2025
Aż dwa lata przerwy w tej rubryce: ostatnia refleksja sprzed dwóch lat!
Dziś pod profilem Służewiec Tory Wyścigów Konnych napisałem:
https://www.facebook.com/...s19Xdl/?app=fbl
Kwestia proporcji i dawki
Drodzy organizatorzy mityngów wyścigowych na Służewcu!
Coś tu jest poodwracane!
Myślę w ten sposób: wyścigi konne organizuje się dla właścicieli koni.
Przy okazji gracze zakładają się o wyniki gonitw. To podstawa wyścigów.
A ja czytam, jak bardzo zamartwiacie się o kobiety ubrane na różowo i dzieci, czy przyjdą, nie przemokną i czy nie będzie im zbyt zimno.
W porządku! Ok! Rozumiem: nie przyjdą, będzie klapa.
Ale co z właścicielami koni i graczami?
A co ze zwykłymi entuzjastami wyścigów, przecież i tacy przychodzą, oprócz właścicieli koni i graczy. A może nawet stanowią większość!
Czy mityngi (jednak) wyścigowe są dla nich przyjazne i czy dobrze się tutaj czują, w tej przestrzeni?
I czy oni - ci entuzjaści, będą chcieli regularnie tutaj przychodzić, czy może uznają, że ważniejsze są kobiety ubrane na różowo i dzieci
- i się zniechęcą? I przestaną przychodzić na wyścigi.
Wszystko jest kwestią proporcji i dawki!!!
pozdr. |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-15, 15:48
|
|
|
| Niech się właściciele ubiorą na różowo, to się o nich zadba, a dla graczy trzeba zorganizować gierkę na zawody hobby horse, mogą być dobre wypłaty, liczne pola. |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-15, 15:50
|
|
|
| ♥ serduszko dla ostatniego gościa. Jakże trafna pointa! |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-15, 19:14
|
|
|
| tx napisał/a: |
Myślę w ten sposób: wyścigi konne organizuje się dla właścicieli koni.
Przy okazji gracze zakładają się o wyniki gonitw. To podstawa wyścigów. |
Tak. To dość charakterystyczny sposób myślenia dla osób mniej lub bardziej związanych ze służewieckim społeczeństwem. I jeszcze ta forma bezosobowa: "organizuje się". Dajcie, zróbcie, bo nam po prostu "się należy". To podstawa. |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-15, 21:20
|
|
|
15.05.25
A dla kogo wyścigi organizuje na przykład angielski Jockey Club na swoich torach wyścigowych?
Podpowiadam: dla właścicieli koni. I też entuzjastów wyścigów.
Więc, nie bardzo rozumiem, co ostatni gość chciał powiedzieć poprzez swoją ostatnią myśl. Można prosić jaśniej?
A dzieci do dawnej wielkiej hali kasowej totalizatora na Służewcu i pustej wprowadził jako pierwszy poprzedni dyrektor Dominik Nowacki. Dzieci zamiast graczy!
Totalizator Sportowy organizuje mityngi wyścigowe na podstawie umowy z PKWK, reprezentującego interesy właścicieli koni.
L. |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-16, 00:34
|
|
|
Wiem, że nie rozumiesz. Nikt z zarządzających wyścigami przez ostatnie dziesięciolecia tego nie rozumiał i dlatego stan wyścigów jest jaki jest.
Będzie tak jasno, że jaśniej się chyba nie da.
Na całym świecie wyścigi organizuje się po to, by na nich zarabiać. Zarabiać po to, by z zarobionych pieniędzy utrzymywać infrastrukturę, organizację i pewnie częściowo finansować nagrody.
Gdy wyścigi nie zarabiają, to się je przestaje organizować, bo nie ma to ekonomicznego uzasadnienia.
Podstawowym źródłem zarobkowania są zakłady konne, zatem na całym świecie wyścigi organizuje się dla grających, nie dla właścicieli, trenerów, jeźdźców, personelu stajennego itp.
Bez wysokich obrotów nie ma zysku, więc na całym świecie w pierwszej kolejności dba się o grających. Pragnąc, by było ich jak najwięcej, by byli zadowoleni i przyszli po raz kolejny. Bez nich nie ma biznesu i wszystko pada. Gdy są, dobrze też mają się właściciele i cały personel.
Jest też drugie źródło zarobkowania - sponsorzy i reklamy. Do tego jednak także potrzebna jest duża frekwencja, bo potencjalni sponsorzy i reklamodawcy umieją liczyć i przy niskiej frekwencji, czyli dla potencjalnie wąskiego grona odbiorców reklam, nie wyłożą kasy. Tak więc pojawienie się na torze większej liczby publiczności ma uzasadnienie ekonomiczne. Nawet jeśli nie przekłada się bezpośrednio na obroty w totalizatorze.
Jeśli jeszcze niejasno się wyraziłem, to zrób sobie proste porównanie do sklepu. Otwiera się go z myślą o klientach, dla nich. Nie dla personelu czy właścicieli. I robi się wszystko, by tych klientów przyciągnąć. Bez nich biznes upada i nikt nie jest zadowolony.
U nas wyścigi zaczęły się jako włościańskie. Co to oznaczało? Że właściciele koni sami organizowali sobie gonitwy dla własnego kaprysu i chęci sprawdzenia, kto ma lepszego konia. Sami za ten kaprys płacili, bo ich było stać. Nagrodą mogła być co najwyżej większa przychylność damy, ku której kierowali swoje afekty. I pomiędzy sobą się zakładali.
Potem pojawił się komunizm, gdzie wszystko było wspólne, czyli niczyje. Zamiast prywatnych właścicieli powstały państwowe stadniny i dla odmiany one zaczęły pomiędzy sobą rywalizować. Z tą różnicą, że płacił skarb państwa, bo co to za różnica, skoro wszystko było niczyje i szło do/z jednej kieszeni?
Po okresie transformacji coraz liczniej pojawiali się nowi właściciele, państwowe stadniny w większości poupadały, a wyścigi niejako zaczęły w tej części przypominać te przedwojenne, włościańskie. Ale już nie w części dotyczącej finansowania. Zewsząd słychać biadolenie, że nagrody są niskie, tymczasem przed wojną nie było ich wcale lub były symboliczne.
Sam piszesz, że w Anglii wyścigi organizuje ichni Jockey Club i nie potrzebuje do tego ichniego Totalizatora Sportowego. Gdyby u nas zaczął to robić PKWK, to nic by się nie odbyło. Nawet gdyby nie musiał płacić czynszu dzierżawnego za tor, a tylko go utrzymać.
Przez lata całe wyścigi były organizowane dla właścicieli (wcześniej państwowych stadnin, potem tych prywatnych), trenerów, personelu itp. O szerszej publiczności nikt nie myślał i nie myśli nadal. I myślał nie będzie, bo układ został zabetonowany poprzez nieszczęsną (a zazwyczaj tak wychwalaną) ustawę o wyścigach konnych. Wszystko zostało tak pomyślane, by o kształcie wyścigów decydowały organy, składające się tylko i wyłącznie z przedstawicieli środowiska, którzy niejako z definicji muszą myśleć o czubku własnego nosa, a nie dbać o dobro ogólne.
Mamy dziś taką sytuację, że na tor przychodzi w miarę regularnie 200-300 osób i prawie wszyscy znają się z imienia i nazwiska. Jak w wyścigach włościańskich. I zakładają się pomiędzy sobą, tyle, że w kasie TS. Jest tajemnicą poliszynela, że znaczna większość właścicieli, trenerów, jeźdźców (tu niekoniecznie, sytuacja trochę się zmieniła po napływie Kirgizów, którzy przynajmniej na początku musieli oswoić się z nową rzeczywistością), komentatorów, stajennych, dziennikarzy, ekspertów to namiętni gracze. Pozostali zostali praktycznie do zera wyeliminowani ze Służewca, nie chcieli być jeleniami do ogrywania. Polecam Ci dokładniejszą lekturę ostatniego tekstu Dorpata. Najciekawsze są akapity, na które dotychczas nikt nie zwrócił uwagi. O tym chociażby, jak trafiał 30 trójek (jako człowiek z natury niewierzący podchodzę do tej liczby sceptycznie, ale nie o to chodzi). Bardziej o to, że dobrowolnie potwierdził moje słowa o namiętnych graczach w środowisku. Dalej o tym, że przecież to była okazja, bo dużo niedzielnych graczy i następna okazja, NIESTETY, dopiero w dniu Derby. Albo o tym, że "dostał cynk" o dużych możliwościach pewnego ogiera z brzuchem do ziemi. Podzielił się cynkiem z szeroką publicznością, ale dopiero po wyścigu. Tak w ramach popularyzacji, którą cały czas się chwali.
Na tych fundamentach nie da się zbudować niczego. By wyścigi odżyły, należałoby ...
Nie, nie napiszę, co by należało, bo to jest zupełnie nierealne i nie ma najmniejszych szans się ziścić. Nawet gdyby zmienić wszystkie regulacje prawne, struktury właścicielskie terenów, gdyby pojawił się prywatny pasjonat - miliarder, to mentalności ludzi się nie zmieni. Potrzeba kilku pokoleń, a wyścigi tyle nie wytrzymają. |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-16, 02:05
|
|
|
16.05.25
Do ostatniego gościa: podziwiam! Trzeba mieć niezłego zajoba, żeby spłodzić ten elaborat!
Widoczna jakaś próbka rozliczenia się ze swoją wyścigową chyba nieudaną przeszłością, obdarcia się ze złudzeń. Współczuję! I rzecz oczywista: wyścigi w Warszawie muszą upaść.
Sporo przy tym poprzekręcanej wiedzy, jakiegoś pokątnegon krętactwa, poczynając od "wyścigów włościańskich" , których nie było.
A ja podzieliłem się tylko na marginesie skromną refleksją, że dzieci i kobiety ubrane na różowo stają się ważniejsze od sympatyków wyścigów konnych.
L. |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-16, 11:21
|
|
|
| Gość 0:34 ma rację. Organizowanie rozrywki dla 300 hazardzistów na koszt skarbu państwa w dzisiejszych czasach długo się nie utrzyma. Ktoś wreszcie zauważy, że opowieści o jakiejś tam selekcji można włożyć między bajki. Po co nam selekcja skoro nie mamy hodowli koni? Będziemy mieli wyścigi tylko na filmach i fotografiach. Zawsze to coś, miłe wspomnienia |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-16, 11:46
|
|
|
16.05.25
Ostatni gościu: masz poplątane w głowie.
Po kolei: wyścigi konne to przede wsxystkim praca, praca, praca...
Akurat teraz orgamizuje je TS na zlecenie organizacji reprezentującej właścicieli koni z pieniędzy z gier losowych.
W przeszlości wyscigi konne były pierwszym zawodowym sportem (w Warszawie od 1841 r.) i nadal nim pozostały
Zakłady wzajemnie to nie jest hazard, jak gra w kości, tylko umiejętność przewidywania, co sie stanie
O wyniki gonitw zakłada sie w Polsce tysiące osób.
L. |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-16, 12:23
|
|
|
Wszyscy mamy poplątane w głowie, oczywiście z wyjątkiem tx-a. Na początek był epitet, a potem prawdy objawione.
TS organizuje wyścigi na zlecenie organizacji reprezentującej właścicieli koni. Powiedziałbym, że raczej na zlecenie władz państwowych, które w chwili podpisywania umowy do tego TS przymusiły, sprawując nad nim kontrolę. Zrobiły to z sobie wiadomych przyczyn.
TS finansuje wyścigi w pieniędzy z gier losowych. To akurat prawda, ale jaki związek mają wyścigi z kulkami wrzucanymi do bębna? Żadnego.
Zakłady wzajemne, to sztuka przewidywania. Półprawda. Prawda dla tych, którzy mają wiedzę o możliwościach, formie czy predyspozycjach koni ewentualnie dosiadających ich jeźdźców. Kompletny fałsz dla tych, którzy tej wiedzy nie mają. Dla nich jest to gra losowa, podobnie jak dla nas przewidywanie wyniku meczu krykieta w lidze dajmy na to w RPA.
Tu jest pies pogrzebany. Tu tkwi jedna z kluczowych przyczyn niskiego zainteresowania wyścigami. Przez dziesiątki lat nic nie zrobiono w kwestii poprawy przepływu informacji pomiędzy "tymi co wiedzą" a tymi, którzy kiedyś licznie tor odwiedzali. Ale jak to skutecznie egzekwować, skoro tym pierwszym zależy na tym, by tych drugich wypłukać z kasy, a nie na ich rzetelnym informowaniu. Przeczytaj jeszcze raz tekst Dorpata.
Ludzie grają w gry losowe, bo to łatwe. Ale grają tylko wtedy, gdy czują, że mają takie same szanse jak inni. W przeciwnym razie uciekają gdzie pieprz rośnie. Nikt świadomie nie chce być chłopcem do bicia. Może z wyjątkiem garstki masochistów, która na torze pozostała, nie mając dostępu do informacji tajnych.
Zakłada się tysiące osób. Może jeden tysiąc by się w skali całego kraju zebrał, nie licząc tych, którzy raz się pojawili, postawili 5zł na konia z góry i więcej na tor nie przyszli. Co to jest w skali kraju? Jak na tej podstawie budować strategię na przyszłość? |
|
|
|
 |
tx
Dżokej

Dołączył: 17 Paź 2015 Posty: 4126
|
Wysłany: 2025-05-16, 12:59
|
|
|
16.05.25
Stale ten sam gość? Z jakiegoś powodu nienawidzący wyścigów? Powodzenia w życiu!
Służewiec jest jednym z najłatwiejszych na świecie torów wyścigowych do gry. Nigdzie raczej nie wygra się, jeśli tu nie wychodzi się przynajmniej na swoje.
Brak informacji? W USA jest znakomita informacja o wyścigach i co? Porównywalne wypłaty w totalizatorze z naszymi!
O wygranej na wyścigach w długim okresie czasu decyduje czucie gry i jakiś rodzaj talentu do niej.. Najlepsi popełniają po prostu mniej błędów!
L |
| |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2025-05-16, 13:36
|
|
|
Stale ten sam tx, nienawidzący myśleć, żonglujący faktami. Udający, że nie rozumie. Chociażby tego, że szeroka informacja ma mieć wpływ na frekwencję, zainteresowanie, poczucie równości z innymi, a nie na wysokość wypłat. Zawsze i wszędzie wygrywali, wygrywają i będą wygrywali czasem faworyci a czasem fuksy. To bez znaczenia. Znaczenie ma właśnie poczucie, że to coś interesującego, że można wyciągać wnioski z posiadanych informacji, analizować, a nie grać w numerki, podczas gdy inni te informacje mają.
Któryś już raz powołuje się na USA. Twierdzi, że tam wszystko jest tak samo jak u nas. Z jednym wyjątkiem - tam jest zainteresowanie, a u nas nie ma. Pomyśl proszę i w punktach przedstaw przyczyny oraz plan zmian. O wygranej w dłuższym okresie czasu decyduje...
Załóżmy, że na razie jesteś debiutantem, więc o dłuższej perspektywie nie rozmawiamy. Masz za zadanie wciągnąć się w wyścigi, no bo przecież z punktu widzenia zwiększenia frekwencji to podstawa. Dostajesz program. Startują konie z numerami od 1 do 12. Powiedzmy, że wszystkie debiutują. Nazwy nic Ci nie mówią, podobnie jak nazwiska trenerów czy jeźdźców. Wytypuj zwycięzcę i zobaczymy, jak Ci pójdzie. Zachęcisz się czy zniechęcisz i więcej nie przyjdziesz. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
phpBB by
przemo
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9
|