Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

Podrzynanie galezi


Robert Zieliński


PODRZYNANIE GAŁĘZI

Derby 2012 były smutnym dniem ze względu na wypadek Mister Greata. Zdarzenie to chyba niesłusznie jest wiązane ze złym stanem toru. Dochodzą też wieści o kolejnych kontuzjach koni z tej stajni i zapisywaniu nie w pełni zdrowych koni do gonitw. Pojawiła się też plotka o urwaniu derbistki Natalie of B., z fruwającej w dniu Derby stajni R.
1 lipca na Służewcu w złym stanie i zdecydowanie zbyt twardy (zmierzono 1,2) był wewnętrzny tor płotowy. Wystawianie tam koni do skakania rzeczywiście groziło kontuzją z powodu nawierzchni. Z tego powodu gonitwy płotowe powinny zostać zbojkotowane do momentu, gdy organizator zacznie dbać o tor
Natomiast tor do gonitw płaskich był raczej dobrze przygotowany (zmierzono 2,8 - czyli idealny do ścigania się), na pewno nie był zbyt twardy (jak np w maju, gdy było 1,8). Widać na filmach, jak trawa odrywa się spod kopyt. Może nie jest to obecnie taki idealnie równy dywan jak kilkanaście lat temu, trochę zaniedbano nawierzchnię, ale była ona 1 lipca przyzwoita, nie gorsza niż w wiele innych dni wyścigowych na Służewcu - ważnych i mniej ważnych, kiedy nie dochodziło do żadnych złamań czy kontuzji
Trzy lata temu przeszedłem cały tor służewiecki z Freddym Tylickim, jeżdżącym na stałe na wszystkich brytyjskich torach, który ocenił bieżnię na Służewcu jako dobrą, nie odbiegającą od większości torów angielskich, a od niektórych lepszą.
Od tamtego czasu bieżnia na Służewcu nie pogorszyła się mocno. Gdy jest odpowiednio podlewana, a przed Derby - z tego co wiem - była (pomiar sędziego Chmiela też na to wskazuje) wydaje mi się nietrafione wiązanie złamania nogi i uśpienia Mister Great z jej stanem.
Niby dlaczego tego dnia właściciele, sędziowie i inni mieliby żądać odwołania wyścigów płaskich? To jakiś absurd. Natomiast powinien być protest i to nie tylko tego dnia, ale wiele lat wcześniej, odnośnie stanu bieżni płotowej. Należy zakładać, że kontuzje koni biegnących 1 lipca w płotach wynikały prawdopodobnie ze stanu nawierzchni (albo był to jeden z czynników).
Bieżnia główna nie była ani lepsza ani gorsza niż w większość dni wyścigowych na Służewcu, a nawet oceniłbym ją powyżej średniej. Nie dotarły do mnie głosy jakoby inny koń odniósł tego dnia kontuzję w biegach płaskich (poza wieściami o domniemanym urwaniu derbistki, ale nie wydaje się to związane z nawierzchnią, jeśli rzeczywiście jest kontuzjowana) i nic nie wskazuje na to, by stan toru głównego był szczególnie niebezpieczny dla koni.
Spekulacje na temat przyczyn kontuzji Mister Greata będą już teraz tylko subiektywnymi opiniami i nie da się stwierdzić na pewno, dlaczego koń się potknął i złamał nogę, a w konsekwencji doszło do tragedii i musiał zostać uśpiony.
Przyczyn może być wiele, więc nikt nie może wydać na 100 procent pewnej opinii. Być może mogło to być z powodu... nawierzchni - mógł trafić pechowo na jakąś nierówność terenu, ale nie wiązałbym tego z jakimś bardzo złym przygotowaniem toru. Dziura w trawie w trakcie rozgrywania gonitw może pojawić się zawsze na każdym torze świata, nie da się wszystkich wyrównać między gonitwami
Patrząc na film nie wydaje mi się jednak, by przyczyną potknięcia Mister Greata była nierówna nawierzchnia. W mojej opinii ogierowi - mówiąc kolokwialnie - "podwinęła się noga", nie zdołał jej prawidłowo postawić, nie zdążył jej dobrze ułożyć. To jest zwykle efekt zmęczenia lub nierówności terenu, złego manewru jeźdźca, ewentualnie spłoszenia konia, albo kolizji. W efekcie koń spadł ciężarem ciała na podwiniętą pęcinę, co przy takiej szybkości zakończyło się tragicznym w skutkach złamaniem.

Tego dnia po torze na Służewcu galopowało kilkadziesiąt koni i żadnemu innemu taki tragiczny wypadek się nie zdarzył. To jest argument za tym, że bieżnia nie była źle przygotowana i nie była niebezpieczna.
Powstaje więc pytanie - dlaczego Mister Greatowi taka historia się przydarzyła. Tu znowu może być wiele teorii. Moja jest taka: do wypadku doszło, gdyż od tego konia zażądano zbyt wiele (czy to na treningach, czy w trakcie gonitw). Nie wiem, czy był odpowiednio żywiony, co mu podawano, jako go trenowano, czy był w pełni zdrowy, czy nie wyszedł do wyścigu z jakąś ukrytą kontuzją.
Biorąc powyższe pod uwagę trudno o w pełni miarodajne wnioski. Biorąc jednak pod uwagę wyniki w ostatnich trzech latach i kontuzje koni z tej stajni, jest to kolejny niepokojący przypadek. Być może po prostu od konia zażądano zbyt wiele, organizm nie wytrzymał, koń chciał dać więcej niż mógł, a nogi nie były już w stanie odpowiednio pracować i doszło do wypadku.
To tylko hipoteza. Mister Great nie był Intensem, ani nawet Infamią, a miał dokonać dużego wyczynu. Zażądano od niego wielkiego wysiłku, miał wygrać Derby i miał chyba na to duże szanse. Gdyby nie wypadek - bo w ostatnim starcie przed Derby ograł zdobywczynię błękitnej wstęgi Natalie of B. - był w grupie koni, które zajeły wysokie lokaty i szedł dość dobrze. Należy więc przypuszczać, że walczyłby o zwycięstwo. Wypadek sprawił, że stało się inaczej.
Smutny jest ostatnio los koni z tej stajni: Intens nie żyje, Mister Great nie żyje, Infamia urwana po dwóch dużych wyścigach (kilka innych koni też), Polish Movie doznał kontuzji przed Derby. Doszły mnie też wieści, że Tudul, który startował w wyścigu płotowym 1 lipca, ma zerwane dwa ścięgna, a główną tego przyczną jest nie nawierzchnia, ale fakt, że został wystawiony do tej gonitwy nie w pełni zdrowy, mając już z tymi ścięgnami kłopoty. Zostało to przez trenera i jego asystentkę zlekceważone (w ubiegłym roku Tudul też biegł jesienią w gonitwie nie w pełni zdrowy i pół Służewca o tym wiedziało; przegrał gonitwę jako faworyt i nie był obstawiany przez wtajemniczonych).
Z tego co wiem odnośnie Mister Greata trenerowi także sygnalizowano w stajni przed Derby, że koń ma jakieś małe kłopoty z nogami, ale mimo to ryzykownie uczestniczył w gonitwie, podobnie jak Tudul.
Oby to był jednak tylko przypadek i nieszczęśliwy zbieg okoliczności, który zdarza się na Służewcu. Jeśli do tego dodamy wieści - o ile są prawdziwe - że derbistka Natalie of. B urwała się w Derby (choć moim zdaniem to raczej ściema, trener Wyrzyk stara się ją chronić, słusznie akurat, przed ludźmi ze Służewca, dlatego też zapisał ją w grupie wcześniej, a nie Soliny, by ni zwracano na nią zbytniej uwagi w Derby) - to można całkowicie zniechęcić się do wyścigów.
Zniechęcenie to potęguje fakt nadprzyrodzonego sposobu, w jaki fruwały tego dnia konie z jej stajni. Cztery efektowne zwycięstwa: Hard Work - rekord toru, odjazd King Jape'a, nagła zmiana formy Kostera oraz wygrana w Derby drobnej Natalie.
Popatrzmy tylko jakaa jest cena sukcesów Intensa, Mister Greata, Infamii, być może Natalie, Polish Movie, Charro, Demeter, Rutena, Sarsena i innych.
Możecie sobie myśleć o mnie co chcecie, ale moim zdaniem wielkim problemem polskich wyścigów, oprócz wielu innych również kolosalnych, jest sztuczne wspomaganie koni i brak kontroli PKWK nad tym procederem.

Odnoszę też wrażenie, że większości osób w środowisku właścicieli, hodowców, trenerów, jeźdźców i publiczności to nie przeszkadza - akceptują faszerowanie koni i sukcesy za wszelką cenę kosztem zdrowia koni.
Kontuzje są, niestety, nieodłącznie związane z wyścigami, ale wiele z nich jest do uniknięcia przy mądrej postawie ludzi.
Jest w polskim środowisku wyścigowym hipokryzja i zgoda, tolerancja na patologiczne sytuacje, a także całkowity obecnie brak kontroli Komisji Technicznej nad przebiegiem gonitw na Służewcu. W zasadzie jakby ktoś teraz zawrócił koniem 100 metrów na prostej i wycofał się z pierwszego na ostatnie miejsce, to wynik zostałby zatwierdzony przez KT. Kilku czołowych jeźdźców kilkakrotnie już w tym roku kompletnie nie posyłało faworyzowanych koni na prostej i nikt, poza kilkoma zirytowanymi osobami na trybunach, nie zwrócił na to uwagi.
Bawmy się tak dalej. Ta gałąź jest od wielu lat podrzynana i niektórym się wydaje, że można tak ciąć w nieskoczność. Ale ona lada moment walnie w dół i całe środowisko razem z nią. Udawajcie dalej, że niczego nie widzicie i że wszystko jest w porządku!

Robert Zieliński



Powrót do treści | Wróć do menu głównego