Tower Racing

Szukaj

Idź do treści

zabojstwo Alydara



Asia Lipińska

ZABÓJSTWO ALYDARA



Alydar był jednym z najlepszych koni wyścigowych na świecie. W 1990 roku został poddany eutanazji w wyniku złamania nogi. Przez długi czas nie było wątpliwości, że miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. Okazuje się jednak, że jego śmierć nie była przypadkowa.

Był pięknym, dumnym koniem. Potrafił rozpętać w stajni piekło, jeśli nie poświęcano mu wystarczającej uwagi. Jego przestronny boks, wyłożony polakierowanymi, dębowymi deskami, był zawsze tak dokładnie czyszczony, że niemal lśnił. Co dzień kasztanową sierść ogiera wyczesywało przynajmniej dwóch stajennych. Po zabiegach pielęgnacyjnych zawsze zabierany był na swój prywatny padok, po którym mógł szaleć do woli.
Wysławił się porywającymi pojedynkami, jakie toczył w 1978 roku ze swoim głównym rywalem, Affirmedem. Lecz hodowcy cenili go nie tylko za waleczność. Alydar był jednym z najlepszych na świecie reproduktorów - pięćset kilogramów doskonałych genów, które z powodzeniem przekazywał swojemu potomstwu. Co roku na wiosnę hodowcy przyjeżdżali do Calumet Kentucky Farm z koniowozami, w których stały ich najlepsze klacze, gotowe do zaźrebienia Alydarem za setki tysięcy dolarów.
Lecz niespodziewanie w chłodną listopadową noc 1990 roku wspaniałego ogiera znaleziono stojącego w swoim boksie z prawą tylnią nogą wiszącą na ścięgnie. JT Lundy, zarządzający całym gospodarstwem, powiedział weterynarzom, że Alydar złamał nogę wskutek kopnięcia w drzwi boksu, które potężnym uderzeniem aż wybił z jednego zawiasu.
Weterynarzom udało się złożyć kość i wsadzić nogę w gips. Ale parę godzin po operacji Alydar, słysząc rżenie klaczy dochodzące z pobliskich pastwisk, wyjrzał przez okno, zbyt mocno obciążając chorą nogę i tym razem złamał kość udową. Stajenni, którzy stali wtedy przy nim mówili, że trzask kości był przerażający i przypominał wystrzał z pistoletu.
Alydar został poddany eutanazji, a jego ciało przeniesiono na cmentarz Calumet, gdzie pochowano go obok innych znakomitych czempionów urodzonych na tej farmie.



Osiem miesięcy później farma Calumet splajtowała, mając na koncie 127 milionów dolarów długu. Jeśli wierzyć historiom, które wszystkie sportowe gazety w kraju publikowały na pierwszych stronach, farma nie mogła spłacać ogromnych rachunków i kredytów bankowych bez milionowych dochodów, jakie przynosiły jej stanówki Alydarem. Calumet znajdowało się w tak złej sytuacji, że sprzedało wszystkie konie i sprzęt na aukcjach.


Końskie środowisko było zdruzgotane i wciąż nie mogło uwierzyć w to, co spotkało Alydara i jego farmę. Mówiono między sobą o dziwnych zbiegach okoliczności związanych ze śmiercią konia. Dla przykładu koniuszy z jego stajni oświadczył, że przez te wszystkie lata, w czasie których pracował na
farmie, nie przypominał sobie, żeby ogier kopnął kiedykolwiek coś tak mocno, by wyrządzić sobie lub komuś jakąkolwiek krzywdę. Ludziom trudno było również pojąć, żeby koń, choćby nie wiadomo jak silny, dał radę kopnąć solidne dębowe drzwi tak mocno, że wypadły one z zawiasów. A w końcu najdziwniejsze dla każdego było to, że nie podjęto żadnego oficjalnego śledztwa w tej sprawie.
Każdy, kto przebywa na co dzień z końmi wie, że zwierzęta te potrafią być nieprzewidywalne i porywcze, ale jednocześnie są niezwykle delikatne i kruche, narażone zewsząd na wypadki. I przez lata nie było wątpliwości, że śmierć Alydara należała do jednego z takich wypadków, na który nic nie można poradzić.
I w tym miejscu historia się zatrzymuje, aż do pewnego popołudnia 1996 roku, w którym to młoda asystentka amerykańskiego prokuratora w Houston siedziała w swoim biurze i przeglądała akta. Asystentka miała na imię Julia Hyman (obecnie Tomala, po mężu) i nie wiedziała nic o wyścigach konnych. Spędzała dni na badaniu jednej z najgorszych afer finansowych w historii Ameryki, którą były masowe upadki setek teksańskich instytucji finansowych. W swojej pracy miała za zadanie odkrywać wszelkie oszustwa i fałszerstwa, których nigdy w jej kraju nie brakowało.
Tego dnia Tomala studiowała dokumenty dotyczące First National City Bank Of Houston, szukając dowodów oszustwa, które niewątpliwie zostało popełnione. Zatrzymała się na dokumencie, gdzie wspomniane zostało o Calumet Farm. Zatrzymała się ponownie, kiedy trafiła na dokument, w którym znalazło się imię Alydara.
W tamtym czasie Tomala była elegancką kobietą o bujnych, czarnych włosach, ubierającą się w stylowe, ciemne stroje i nie miała o niczym pojęcia. Nigdy nie była na torze wyścigowym, nigdy nawet nie zobaczyła żadnej gonitwy. Jednak latem 1997 roku postanowiła rozpocząć swą podróż po Kentucky, w czasie której niezmordowanie zbierała informacje o Alydarze. Towarzyszył jej debiutujący agent FBI, Rob Foster, sprowadzony niemalże prosto z college'u, który nigdy nie prowadził śledztwa w terenie i nie miał zielonego pojęcia o wyścigach konnych.
W środowisku szybko rozeszła się wieść o tym, że dwie osoby z zewnątrz próbują mieszać się do nie swoich spraw. Tomale i Fostera widziano w byłej stajni Alydara w Calumet, w klinice weterynaryjnej, a nawet na placu budowy, gdzie jako robotnik zatrudnił się były pracownik farmy.
Ludzie zastanawiali się, jakie nowe fakty może odkryć ta dwójka? I jakie to wszystko w ogóle ma znaczenie, skoro minęło tyle lat?
Nie miałoby żadnego znaczenia, gdyby nie październik 2000 roku, kiedy to Tomala w końcu ujawniła, co robiła przez te trzy lata. Stanęła przed sądem i oznajmiła, że śmierć Alydara nie była przypadkowa. Według niej w 1990 roku doszło do morderstwa.
Historia Alydara to prawdziwa saga o chciwości, oszustwie i okrucieństwie, w które nie uwierzyłby nawet sam Francis Dick, piszący wciąż świetnie sprzedające się kryminały o wyścigach konnych. "To historia pełna krwi, pieniędzy, skandali, intryg, ze wspaniałym koniem w samym jej centrum." - powiedział Allen Goodling, jeden z wielu prawników zaangażowanych sprawę śmierci Alydara. "Czego więcej potrzeba?"

Na początku lat sześćdziesiątych jedno z wnucząt Lucille, jej imienniczka Lucille "Cindy" Wright postanowiła, że chce w przyszłości przejąć Calumet Farm. W wieku szesnastu lat podjęła decyzję o poślubieniu głośnego chłopaka, którego jedynym zainteresowaniem były samochodowe wyścigi po wiejskich dróżkach przebiegających przez farmę. JT Lundy, 21-letni syn farmera, który dzierżawił kawałek ziemi w sąsiednim hrabstwie, był prawdziwym outsiderem ubierającym się ciągle w starte ubrania robocze, nie potrafiącym wypowiedzieć zdania bez jednego przekleństwa. Z głową wielkości pompy benzynowej i z nosem przypominającym klucz francuski

wyglądał na, kolokwialnie mówiąc, zwykłego prostaka. Jak to powiedział jeden z jego znajomych, wielkim wydarzeniem dla Lundy'ego były wieczory, w czasie których siedział przed telewizorem, objadał się wołowiną i oglądał powtórki "Książąt Hazardu".
Ale pod tą prostą osobowością krył się człowiek o niezwykłej ambicji. Lundy często mówił swoim przyjaciołom, że jego marzeniem jest przejąć i rozkręcić Calumet Farm. Niektórzy pamiętali nawet, jak chwalił się, że poślubi młodziutką Cindy Wright po to, by dostać się w kręgi rodziny i objąć farmę. Bądź co bądź, dokonał właściwego wyboru. Ci, co znali Cindy, mówili, że nie należała ona do towarzyskich dziewczyn. "Nie lubiła tych wszystkich głośnych imprez" - mówi krewny Lundy'ego. "Preferowała towarzystwo wiejskich chłopców, mówiących wszystko prosto z mostu, a nie młodych mężczyzn wywodzących się z rodzin lexingtońskich arystokratów." Lundy był więc dla niej ideałem.

Po ślubie Lundy kupił małą farmę i rozpoczął własną hodowlę koni wyścigowych, prawdopodobnie po to, by pokazać Cindy i jej rodzinie, że nadaje się na zarządcę Calumet Farm. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych farma ta prowadzona była twardą ręką przez starą Lucille Wright Markey. Mimo, że kobieta zbliżała się do osiemdziesiątki, wierzyła, że może wyhodować jeszcze jednego zwycięzcę Kentucky Derby. W 1976 roku zatrudniła znakomitego młodego trenera Johna Veitcha, który zaczął doglądać roczniaka o imieniu Alydar.

Wczesną wiosną 1978 roku Lucille Markey patrzyła z trybun, jak Alydar wygrywa Blue Grass Stakes. Następnie patrzyła jak ściga się w gonitwach Kentucky Derby, Preakness Stakes i Belmont Stakes, tocząc pojedynki z innym wspaniałym koniem wyścigowym, Affirmedem. Pojedynki, o których do teraz mówi się, że były to najpiękniejsze walki w całej historii wyścigów konnych. Konie dosłownie walczyły między sobą, łeb w łeb, oko w oko, waląc kopytami z całych sił na ostatniej prostej. Ich pojedynek w Belmont Stakes, gdzie walczyli dosłownie do końca i Affirmed wygrał o łeb, na zawsze pozostał w pamięci kibiców.
Niestety, Alydar zawsze był drugi, nawet jeśli przegrywał na celowniku o parę centymetrów. Jednak kiedy obydwa ogiery zakończyły karierę i wróciły do rodzimych stadnin, to Alydara chętniej odwiedzano. W hodowli koni pełnej krwi angielskiej nigdy nie wiadomo, który ogier, bez względu na swoje pochodzenie, będzie w stanie spłodzić udane potomstwo i zapoczątkować nowe wyścigowe pokolenie. Ten biznes jest nieprzewidywalny i opiera się tak naprawdę prawie wyłącznie na szczęściu. Więc kiedy pierwsze potomstwo Alydara okazało się być silnymi, twardo stapiającymi po ziemi źrebakami o ładnym ruchu, szybko rozeszła się fama o tym, że sławny koń zdobywający w wyścigach srebro, posiada geny cenne niczym złoto.
Początkowo stanówka Alydarem kosztowała 40 tysięcy dolarów. JT Lundy powiedział teściom, że Calumet Farm traci wielką szansę na zarobienie milionów, kryjąc Alydarem za tak niską cenę. Jego przesłanie było jasne: Calumet potrzebuje nowego kierownika. A kto inny nadał by się do kierowania farmą jak nie on sam? Bez wątpienia, był dobrym pracownikiem, który umiał na koniach zarabiać. Mówiło się, że w tamtym czasie mała farma Lundy’ego była warta kilka milionów dolarów.
Lucille Markey gardziła ambitnym synem farmera. Nie pozwalała Lundy’emu mieszać się do jej hodowli, próbowała nawet powstrzymywać go od odwiedzania Calumet, co tylko zwiększyło determinację zięcia do przejęcia jej królestwa. Po wyścigowym światku krążyła historia o tym, że Lundy co dzień uprawiaa jogging, by pozostać w dobrej formie i przeżyć swoją długowieczną teściową. „Lundy był kimś, kto od urodzenia zajmował niższy szczebel drabiny społecznej”, mówi Gary Matthews, były księgowy Calumet Farm. „I zapragnął dostać się na samą górę, by pokazać, że każdy może to zrobić”.
Lundy dostał swoją szansę 24 lipca 1982 roku, kiedy Lucille Markey umarła w wieku 85 lat. Wkrótce potem, spadkobiercy Calumet Farm ogłosili podpisanie umowy z 41 letnim JT Lundy’m, przyznając mu „pełne prawo do swobodnego zarządzania farmą”. W ten sposób prosty wiejski chłopak został lordem. Niemal natychmiast Lundy zrobił z Calumet Farm prawdziwe królestwo. Kazał pracownikom zainstalować żelazną bramę naprzeciwko głównego wejścia, jakby dawał światu znać, że Calumet Farm ma nowego pana, któremu lepiej nie wchodzić w drogę. Zbudował wspaniałą klinikę weterynaryjną z bieżniami i basenami do rekonwalescencji koni. Stworzył pięć torów treningowych i kupił nowe ogiery czołowe oraz konie wyścigowe, a wszystko to w nadziei, że Calumet Farm odzyska dawną chwałę i sławę. Lundy tak śpieszył się, żeby zrealizować swoje plany, że w 1983 roku zaciągnął kredyt na ponad trzynaście milionów dolarów. Bank prawdopodobnie nie martwił się o to, czy Lundy odda pożyczone pieniądze. Farma po krótkim czasie nie miała już żadnego długu. Co więcej, wkrótce Lundy podniósł cenę stanówki Alydarem do 250 tysięcy dolarów. Dokonał też czegoś, o czym nikt nigdy z branży wyścigowej nie słyszał. Zaczął sprzedawać coś, co nazywał „prawami do życia każdego ogiera”. Za 2,5 miliona dolarów właściciel mógł wysyłać jedną ze swoich klaczy co roku pod Alydara tak długo, jak długo ogier ten będzie w stanie się rozmnażać.
Dla Lundy’ego były to wspaniałe czasy. Na początku lat osiemdziesiątych świat wyścigowy został dosłownie zalany pieniędzmi. Potencjalni nabywcy, począwszy od szejków z Arabii, kończąc na Japońskich i Amerykańskich potentatach ropy naftowej, licytowali roczniaki na aukcji w Keeneland Park za sumy coraz wyższe i wyższe. A kiedy któryś z potomstwa Alydara wychodził na ring, licytacja kończyła się często na sumie bliskiej dwóch miliona dolarów. Były to dwa miliony dolarów wykładane dobrowolnie za zupełnie niesprawdzonego, młodego konia. W 1983 roku potomstwo Alydara sprzedawane było średnio za 760 tysięcy dolarów. Hodowcy koni, którzy kiedyś na widok Lundy’ego podśpiewywali się pod nosem, teraz klepali go po plecach, mając nadzieję, że spojrzy przychylnie, kiedy przyjdzie czas na zaźrebienie ich klaczy Alydarem. Lundy zyskał uznanie nawet u słynnego z krytyki felietonisty z magazynu Blond-Horse, który napisał: „Mimo, że ludzie ostro krytykowali jego metody zarządzania Calumet, wydaje się, że było to oparte na zawiści, nie na faktach. Według mnie Lundy wykonuje świetną robotę, odbudowując to wielkie dziedzictwo.”



Ale Lundy nie tylko chciał odbudować dziedzictwo. Chciał stworzyć imperium wyścigowe, inne od wszystkich. Kontynuował renowację gospodarstwa, zakładając kort tenisowy i basen(tym razem dla ludzi). Odnowił również swoje biuro, dobudowując do niego drugie piętro z balkonem, z którego mógł obserwować całą farmę. Choć nadal nie inwestował w porządne ubrania dla siebie – na oficjalne imprezy wciąż przychodził w koszulkach z kołnierzykiem i sztruksowych spodniach, podczas gdy wszyscy inni koniarze byli pod krawatem, wydawał 30 tysięcy dolarów miesięcznie na wynajem prywatnego odrzutowca, który wykorzystywał do swoich prywatnych potrzeb. Kupił też dla siebie nieruchomość na Florydzie.

Nagle JT Lundy stał się znanym i bogatym biznesmanem, siedzącym w lożach honorowych najlepszych torów wyścigowych świata, targującym się z właścicielami innych stadnin o prawa hodowlane i prawa do koni, a także każącym sobie płacić 10% za pośrednictwo z każdej transakcji. Cindy zrozumiała, że nie ma szans u męża z konkurencją, jaką jest jego obsesja na punkcie farmy i prawdopodobnie dlatego zaczęła wyjeżdżać na Wyspy Dziewicze, do Szkocji i Kolorado. Lundy’emu najwyraźniej bardzo się to podobało. Szybko znalazł sobie kochankę - młodą dziewczynę zatrudnioną w biurze farmy.
Żeby mieć pieniądze na swoje najnowsze przedsięwzięcia, Lundy wziął pod zastaw hipoteczny farmę i otrzymał kolejne 15 milionów dolarów kredytu. Nawet w roku 1986 roku, kiedy przemysł wyścigów konnych przechodził kryzys, Lundy nie przestawał wydawać, inwestować i, przede wszystkim, otrzymywać pieniędzy. Otrzymał od banku dodatkowe 10 milionów dolarów za to, że miał w nim zaciągnięty kredyt na 15 milionów. A w 1988 roku, kiedy kryzys wyścigowy się jeszcze bardziej pogłębiał, otrzymał następną pożyczkę na 50 milionów dolarów.
Hodowcy koni, którzy z całych sił próbowali utrzymać się na powierzchni, byli zdumieni. Jak Lundy’emu udało się uzyskać kredyt w banku w Teksasie, gdzie nikt nie słyszał o wyścigach konnych? Czym kierował się urzędnik bankowy podczas sprawdzania jego zdolności kredytowej?
Ten urzędnik bankowy nie był w zasadzie zwykłym urzędnikiem. Człowiek stojący za pożyczką dla Calumet był potężnym, szerokim w barach mężczyzną, wiceprzewodniczącym First City Corporation i nazywał się Frank. C. Cihat.
Swoim przyjaciołom mówił, że wychował się w domu dziecka w Chicago, a później został bokserem-amatorem. Po studniach zaczął kręcić się wokół First City Corporation i powoli piął się w górę. W 1976 roku przejął kontrolę nad paroma mniejszymi bankami. W 1988 roku jego szef, Robert A. Abboud, były przewodniczący First City, zawarł pakt z FDIC i przejął korporację, którą kiedyś przewodził, będącą teraz na skraju bankructwa. Abboud zaproponował Cihatowi, by przyjechał do Teksasu i został jego prawą ręką. Obaj mieli ze sobą wiele wspólnego. Podczas gdy Abboud znalazł się kiedyś w pierwszej dziesiątce „najtrudniejszych szefów” w Fortune Magazine, palący cygara Cihat był agresywny i równie trudny jak jego wspólnik. „Pracownicy Cihata wiedzieli, że jeśli tylko zakwestionują coś, co zrobi, zaraz mogą zostać zwolnieni”, mówi prawnik, który znał go osobiście.
Głównym sposobem działania Cihata było wezwanie urzędnika do biura i oznajmienie mu: „Będziesz udzielał temu facetowi pożyczek. Ręczę za niego”.


Wynagrodzenie Cihata jako wiceprezesa wynosiło 450 tysięcy dolarów rocznie(dostał też milion dolarów za podjęcie pracy), a większość jego kosztów została pokryta, począwszy od apartamentu w Four Seasons Hotel, poprzez kolacje, kończąc na winie po 200 dolarów za butelkę. Zatrudnił wielu konsultantów, w większości starych znajomych, do pracy przy różnych projektach bankowych. Zaczął też udzielać bardzo dużych kredytów. Według umowy, jaką Cihat zawarł z Abboundem, mógł udzielać kredytów do 120 milionów dolarów bez dokładnego sprawdzania kredytobiorcy przez tradycyjną komisję pożyczkową. A jedną z pierwszych pożyczek, której udzielił, cztery miesiące po objęciu stanowiska w First City, była pożyczka o wysokości 50 milionów dolarów dla Calumet Farm.
Transakcja zakończyła się w lipcu 1988 roku i Cihat zaczął był traktowany jak bohater przez Abbounda i całe kierownictwo. Stan Texas zalegalizował właśnie gry hazardowe i urzędnicy First City wierzyli, że pożyczka dla Calumet dostarczy im wielu nowych klientów ze świata wyścigów konnych.
Ale w ciągu paru tygodni urzędnicy First City otrzymali telefon od Matthewsa, proszącego o kolejną pożyczkę. Nie mogli uwierzyć w to, co słyszą. Matthews powiedział im, że Calumet nie jest teraz w stanie spłacić poprzedniego kredytu. Wtedy Cihat wkroczył do gry, udzielił farmie jeszcze większej pożyczki tłumacząc, że potrzebuje ona więcej czasu, by przetrwać kryzys na rynku wyścigowym. Cihat przeniósł również pożyczki Calumet do Structured Financing, sekcji bankowej stworzonej przez niego i kierowanej przez starannie dobranego pracownika.
Przez następne dwa lata Cihat osobiście zajmował się udzielaniem pożyczek. Jeśli chodzi o Calumet, nikt nie przypuścił by nawet, że już wtedy zmierzało ku upadkowi. W 1990 roku farma otoczona została nowym, białym ogrodzeniem i miała ponad sto koni na torach wyścigowych w całym kraju. Jeden z tych koni, syn Alydara o imieniu Criminal Type, był na drodze do wygrania siedmiu z jedenastu gonitw, w których brał udział tego roku, zarabiając dla farmy ponad 2 miliony dolarów.
Tymczasem Alydar niezmordowanie zajmował się kryciem klaczy. W Kentucky znany był jako stałe źródło gotówki dla JT Lundy’ego. Stajenni Calumet nazywali go „maszerującym kogutem”. Jak na ironię, jego dawny rywal, Affirmed, w 1990 roku również przebywał na farmie w roli ogiera czołowego, dzierżawionego przez Calumet. Kiedy te dwa piękne konie stały na swoich prywatnych padokach, bez przerwy patrzyły na siebie. Czasami ścigały się wzdłuż ogrodzenia oddzielającego od siebie padoki. Nawet wtedy, kiedy ostatni ich wspólny wyścig odbył się 12 lat temu, wciąż nie przestawali ze sobą rywalizować.

* * *


Trudno było sobie wyobrazić, by cokolwiek mogło wstrząsnąć idyllicznym życiem na Calumet Farm. A już na pewno nie wiadomość, która przyszła z Houston w październiku 1990 roku, mówiąca o tym, że jakiś człowiek o nazwisku Cihak zrezygnował z pełnienia funkcji wiceprzewodniczącego w First City Bank. W ciągu ostatnich 29 miesięcy pula kredytów udzielonych przez instytucję wzrosła do 433 milionów. Według tego, co pisała prasa w Houston, owa pula została zwiększona właśnie przez niejakiego Cihaka. Mimo, że został on z wdziękiem zrzucony ze stołka, bank nadal zamierzał mu płacić 450 tysięcy dolarów rocznie za pełnienie funkcji konsultanta, a kredytami, których udzielił zajęli się inni pracownicy.
Ale okazało się, że dymisja Cihaka miała na Calumet natychmiastowy i katastrofalny wpływ. Lundy i Matthews skontaktowali się z wiceprezesem First City, który powiedział im, że warunki ich pożyczki zostały zrestrukturyzowane. Jego przekaz był prosty: dla Calumet nadszedł czas płacenia. Jeśli bank nie otrzyma do 28 lutego 1991 roku 15 milionów dolarów, przejmie farmę wraz z gospodarstwem, końmi i całym majątkiem.

Ta rozmowa miała miejsce 25 października 1990 roku. Niecałe trzy tygodnie później, Alydar już nie żył.
Julia Hyman Tomala nie wiedziała o śmierci Alydara. Nie wiedziała również, że osiem miesięcy później Calumet ogłosiła upadłość, a jej prezes, JT Lundy, zrezygnował. Miała wtedy trzydzieści lat i zajęta była robieniem kariery w biurze amerykańskiego prokuratora w Tampa na Florydzie. Pod koniec 1991 roku przeniosła się do biura adwokackiego w Houston, które desperacko poszukiwało prokuratorów do zajęcia się sprawą ogromnej liczby zgłoszonych upadłości przez banki w Texasie. I pierwszą sprawą, którą otrzymała, było zbadanie działalności niesławnego Franka Cihaka. Tomala rozpoczęła dochodzenie, badając transakcję pomiędzy Cihakem a jego kumplami, którzy zatrudnieni byli w banku jako "konsultanci". Po kilku miesiącach dokumenty bankowe zasypywały już nie tylko biurko Tomali, ale także półki na korytarzu przed jej biurem. "W takiej pracy musisz być bardzo wytrwały w kroczeniu po tych papierowych ścieżkach.", mówi Jim Powers, główny prokurator amerykańskiego biura w Houston, który z początku nadzorował pracę Tomali nad sprawą First City. "A Julia była w tym dobra, jak nikt inny".
Tomala odkryła, że Cihak stworzył kompleksowy system do operowania ponad czteromilionową sumą, której część szła do kieszeni 'konsultantów' banku, a druga część do kieszeni Cihaka. W 1993 roku Tomala oznajmiła ławie przysięgłych, że Cihak zjawił się w Texasie, by wykorzystywać bank First City jako swoją "osobistą skarbonkę", co z kolei doprowadziło do wielkich problemów banku i pozbawienia tysięcy ludzi pracy. Chociaż Cihat, ubrany w szary garnitur, niebieski krawat i sportowe buty, prosił na sali sądowej o wyrozumiałość, wspominając również o swojej niedoszłej próbie samobójczej, pełen współczucia sędzia federalny skazał go na ponad dwadzieścia lat pozbawienia wolności. Po tym zdarzeniu Tomala natychmiast wróciła do pracy nad działalnością Cihaka i w 1995 roku i dzięki niej na Cihaku spoczął kolejny zarzut. Tym razem dostał 22 lat wiezienia, co oznaczało, że zostać miał w nim prawdopodobnie już do końca swoich dni.
Lecz Tomali było ciągle mało. Po drugim badaniu działalności Cihaka, postanowiła dowiedzieć się dlaczego ten człowiek, pasjonat koni i wyścigów, postanowił wciągnąć bank w serię tego rodzaju pożyczek. Wiedziała, że kilka miesięcy po pożyczce zafundowanej Calumet Farm, Cihak otrzymał ponad milion dolarów od Equine Capital Corporation (ECC). Zaciekawiona, rozpoczęła badania nad pieniędzmi, które wychodziły od ECC i wpływały do niej. Odkryła, że pieniądze w ogóle nie pochodziły z ECC. Poprzez serię zawiłych manewrów, Lundy i Matthews dostarczyli ponad milion dolarów do ECC, która była prowadzona przez współpracowników Lundy'ego, a ECC przekazywała pieniądze dalej do Cihaka, nie prosząc go o zwrot. Cihak następnie wykorzystał te pieniądze do wydzierżawienia dwóch klaczy należących do Calumet i pokrycia ich Alydarem. Zawarł również z Lundym umowę zakupu jednorazowych praw hodowlanych do innego ogiera należącego do Calumet, Secreto. Koń, którego wartość na wolnym rynku wynosiła 125 tysięcy dolarów, kosztowała Cihaka…dolara.
W zamian za dostęp do najlepszych koni Calumet - i możliwość posiadania źrebaka, który pewnego dnia może odnosić sukcesy na torach - Cihak zgodził się zostać finansowym patronem JT Lundy'ego, udzielając mu pięćdziesięciomilionowej pożyczki z First City, a następnie chroniąc go, kiedy inspektorzy bankowi zaczęli wyrażać niepokój o kondycję finansową Calumet. Dla Cihaka cała ta sprawa nie wydawała się szczególnie niebezpieczna. Niewątpliwie zakładał, jak większość osób działających w branży końskiej, że dochody ze stanówki Alydarem pozwolą Calumet na spłatę kredytu bankowego. Farma sporządziła dokument, w którym zawierało się zapewnienie o "potencjalnych przychodach ze stanówki Alydarem", sięgających dwudziestu pięciu milionów dolarów rocznie.
Właściwie to dziennikarka Carol Flake odkryła, że zarobki Alydara nie były nawet bliskie tym, o których zapewniał Lundy. Po godzinach ślęczenia nad ewidencją Jockey Clubu, odkryła, że Alydar często krył klacze za darmo. Były dwie możliwości: albo właściciele wykupili sobie tzw "prawa do życia każdego ogiera" (karnet na dożywotnie krycie swojej klaczy przez Alydara), albo otrzymywali darmową stanówkę w zamian za coś. Przeważnie były to podarunki od Lundy'ego dla swoich bliskich kolegów. Do 1990 roku liczba bezpłatnych "wejściówek stanówkowych" przekroczyła liczbę tych, za które zapłacono.
W 1992 roku Flake napisała, że śmierć Alydara mogła nie być wypadkiem. Po tym, jak dowiedziała się, że Alydar ubezpieczony był na 36,6 milionów dolarów, stając się samym najdrożej ubezpieczonym koniem w historii, doszła do wniosku, że Alydar mógł być wart więcej martwy, niż żywy. Jednak żadne organy nie wykazały zainteresowania tą sprawą - do czasu, aż Tomala rozpoczęła inwigilację Calumet.

Tomala zdała sobie sprawę, że Lundy musiał być bliski szaleństwa przez wiele miesięcy poprzedzających śmierć Alydara. Wiedział o tym, że nie będzie miał jak zapłacić First City 15 milionów dolarów do lutego 1991 roku. Księgowy, który pomagał Tomali w śledztwie odkrył, że Calumet traciło w tamtym czasie milion dolarów miesięcznie. Lundy nie był w stanie znaleźć banku, który udzieliłby mu kredytu, nie wychodziło mu również przekonywanie inwestorów z Japonii, by weszli w jakąkolwiek współpracę z Calumet. Co więcej, Lundy nie mógł już czerpać dochodów z Alydara, bo weterynarz stwierdził, że przez zbyt częste krycie klaczy mięśnie zadu ogiera są bardzo naciągnięte i powodują u niego ciągły ból. Lundy otrzymał wkrótce kolejny cios, kiedy to jego koń, Criminal Type, doznał kontuzji przed gonitwą Breeders Cup, tracąc szansę na wygranie paru milionów dolarów. Tomala odkryła, że Lundy miał problem z polisą ubezpieczeniową Alydara. W 1990 roku jedna z firm ubezpieczeniowych zagroziła anulowaniem polisy, jeśli Calumet nie zacznie spłacać składek. Lundy został zmuszony do wysłania Matthewsa i swojej własnej siostry, która zajmowała się sprawami ubezpieczeniowymi koni w Calumet, do Londynu, gdzie prosili firmę ubezpieczeniową o danie im jeszcze jednej szansy. Ich prośba została spełniona. Jednak szef Golden Eagle Insurance z Kalifornii powiedział siostrze Lundy'ego, że jeśli Calumet nie ureguluje do grudnia płatności składek, polisa nie zostanie przedłużona. Listopad 1990 roku to idealny miesiąc na śmierć Alydara. Było to tuż po rezygnacji Franka Cihaka i tuż przed tym, jak jedna z polis ubezpieczeniowych konia miała wygasnąć. Calumet nie mogło utrzymywać polisy ubezpieczeniowej, by opłacać First Bank i jak najdłużej nie dopuścić do zajęcia przez bank Calumet.

Tomala nie miała wątpliwości, że jedyną osobą, która mogła zabić Alydara, był JT Lundy. Dla zdeterminowanej kobiety udowodnienie zbrodni było celem, do którego konsekwentnie dążyła od dłuższego czasu.

Tomala odkryła, że Lundy miał problem z polisą ubezpieczeniową Alydara. W 1990 roku jedna z firm ubezpieczeniowych zagroziła anulowaniem polisy, jeśli Calumet nie zacznie spłacać składek. Lundy został zmuszony do wysłania Matthewsa i swojej własnej siostry, która zajmowała się sprawami ubezpieczeniowymi koni w Calumet, do Londynu, gdzie prosili firmę ubezpieczeniową o danie im jeszcze jednej szansy. Ich prośba została spełniona. Jednak szef Golden Eagle Insurance z Kalifornii powiedział siostrze Lundy'ego, że jeśli Calumet nie ureguluje do grudnia płatności składek, polisa nie zostanie przedłużona. Listopad 1990 roku to idealny miesiąc na śmierć Alydara. Było to tuż po rezygnacji Franka Cihaka i tuż przed tym, jak jedna z polis ubezpieczeniowych konia miała wygasnąć. Calumet nie mogło utrzymywać polisy ubezpieczeniowej, by opłacać First Bank i jak najdłużej nie dopuścić do zajęcia przez bank Calumet.
Tomala nie miała wątpliwości, że jedyną osobą, która mogła zabić Alydara, był JT Lundy. Dla zdeterminowanej kobiety udowodnienie zbrodni było celem, do którego konsekwentnie dążyła od dłuższego czasu.


Pytanie tylko, jak można po siedmiu latach udowodnić, że śmierć konia wyścigowego była morderstwem? Tomala nie miała doświadczenia w tego typu sprawach kryminalnych. Rob Foster, młody agent FBI, z którym pracowała, również takiego doświadczenia nie posiadał. Będąc w Kentucky nie potrzebowali wiele czasu, by zrozumieć, że nie są tam mile widziani. Nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Ci, z którymi udało się zamienić parę słów twierdzili, że Lundy nie mógł być mordercą konia. Mówili, że kiedy Alydar złamał nogę, Lundy zadzwonił do najlepszego weterynarza w Kentucky i prosił o uratowanie koniowi życia.
Jedną z pierwszych osób, z którymi Tomala i Foster rozmawiali, był Tom Dixon - łagodny i bogobojny agent zajmujący się likwidacją szkód, zatrudniony przez jedną z firm, w której polisę miał Alydar. Dixon był jedną z pierwszych osób spoza środowiska Calumet, które pojawiły się na farmie w nocy, parę godzin po wypadku Alydara. Zapamiętał jak Lundy powiedział mu, że Alydar miał zwyczaj kopać w drzwi boksu i to mogło być przyczyną wypadku. Dixon zrobił kilka zdjęć i przeprowadził parę rozmów, w tym z ochroniarzem, Altonem Stone'm. W czasie rozmowy Susan McGee, jedna z asystentek Lundy'ego, od czasu do czasu przerywała Stone'owi i wyjaśniała Dixonowi, co ochroniarz miał na myśli. Dixon szybko złożył sprawozdanie, w którym napisał, że śmierć Alydara była nieszczęśliwym wypadkiem i firma ubezpieczeniowa, w której pracował, wypłaci Calumet odszkodowanie w ciągu 30 dni.
Następnym zainteresowanym trudniej już było dostać się do Calumet ze względu na ochroniarza, który niechętnie wpuszczał przybyłych. Kiedy w końcu Terry'emu McVey'owi, reprezentującemu firmę Golden Eagle, udało się dostać do stajni ogiera, był zaskoczony tym, co zobaczył. Boks został już dokładnie uprzątnięty, a drzwi wstawiono w zawiasy.
Chciał wiedzieć dlaczego pracownicy Calumet tak szybko oczyścili dowody i ewentualne poszlaki. I dlaczego, skoro Alydar słynął z kopania w drzwi, nie było na nich żadnych śladów po jego kopytach? Czemu drzwi nie były obite, tak jak obija się drzwi boksów, jeśli któryś z koni często w nie kopie? Jeśli Alydar faktycznie miałby skłonności do kopania, przewrażliwiony na jego punkcie Lundy na pewno wyłożyłby cały boks poduszkami dla zapewnienia koniowi bezpieczeństwa.
Ale w ostateczności urzędnicy Golden Eagle nie dociekali i również szybko zapłacili Calumet odszkodowanie.
"To wyglądało tak, jakby oni wszyscy się czegoś obawiali", mówiła Tomala, "Takie to ryzyko dla ich przyszłych transakcji, jeśli zadaliby trochę więcej pytań? Nawet hodowcy z konkurencyjnych gospodarstw niechętnie mówili o tej sprawie, bojąc się zaszkodzić przemysłowi wyścigowemu. Wszyscy obawiali się, że sprawa śmierci Alydara może zniszczyć dobry wizerunek wyścigów konnych. Więc ludzie kręcili jak mogli".
Lekarze weterynarii, badający Alydara, twierdzili, że był to wypadek. Koń kopnął drzwi i walec, który od nich odpadł, był na to dowodem. Walec znajdował się w ciężkim metalowym uchwycie, mierzącym jakieś sześć cali, który był przykręcony do podłogi tuż obok rozsuwanych drzwi boksu. Dzięki niemu drzwi utrzymywały się i rozsuwały po swoim torze.
Lekarze przypuszczali, że gdy koń kopnął walec, skręcił przy tym nogę. Drzwi wysunęły się na zewnątrz, stwarzając lukę pomiędzy nimi i ścianą boksu. Noga konia musiała utknąć w tej luce i kiedy próbował ją uwolnić, kość pękła.
Tomala i Foster poprosili o zdjęcie rentgenowskie nogi Alydara. Lynda Steward, była weterynarz w Calumet powiedziała im, że zniknęło ono z jej dokumentów niecały rok po śmierci konia. Spytali ją, czy pamięta coś niezwykłego z nocy, w czasie której miał miejsce wypadek Alydara. Powiedziała im, że kiedy Alton Stone zadzwonił do niej i oznajmił, że coś jest nie tak z koniem, nie wyglądało to na sprawę poważną. Poprosił ją tylko, żeby zajrzała do ogiera, jak będzie miała okazję.
4 czerwca 1997 roku Tomala wreszcie odnalazła Stone'a na budowie, gdzie pracował. Nerwowo powiedział jej to samo, co Dixonowi. Relacjonował, że regularny nocny stróż, Harold "Cowboy" Kipp, poprosił go, żeby tamtego wieczoru popracował za niego, bo źle się czuł i chciał odpocząć. Pomiędzy 20.30 a 21.30 Stone siedział w swojej budce przy stajni ogierów czołowych i rozmawiał z kolegą, który zajmował się obchodzeniem farmy i sprawdzaniem, czy wszystko jest w porządku. Około 21.30 udali się do stołówki, w której kupili dla siebie jakieś napoje gazowane i byli z powrotem po 15 minutach. Kolega wrócił do obchodzenia farmy, a Stone przeszedł się wzdłuż boksów ogierów by zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Wtedy właśnie odkrył, że miał miejsce wypadek.

Aby sprawdzić wiarygodność Stone'a, Foster przesłuchał ochroniarza zajmującego się obchodzeniem farmy, Reeda Highley'a, który powiedział, że nikt nigdy nie rozmawiał z nim o sprawie śmierci Alydara. Foster był w szoku, kiedy mężczyzna powiedział mu, że nie siedział w budce razem ze Stone'm. Zatrzymał się koło stajni ogierów, skąd chciał zadzwonić do żony. Kiedy zbliżył się do stajni, zobaczył jak Stone z niej wychodzi. W oczy rzuciło mu się również to, że światła w biurze Lundy'ego, które jednym bokiem przylegało do stajni ogierów, były zapalone. Kiedy rozmawiał z żoną przez telefon, usłyszał rżenie ogiera. Poszedł sprawdzić, co się stało, i zobaczył, że koń złamał nogę. Wtedy przez krótkofalówkę powiedział Stone'owi, żeby wezwał weterynarza.
Wtedy po raz pierwszy Foster i Tomala uświadomili sobie, jak bardzo zatuszowano tę sprawę. To Highley, a nie Stone, odkrył, że Alydar złamał nogę.
Foster odnalazł również regularnego stróża nocnego, Cowboy Kipp'a. Kipp miał za zadanie zajmować się ogierami, a zwłaszcza Alydarem i rzadko kiedy opuszczał pracę. Swoje zajęcie kochał tak bardzo, że nie przyjął nawet proponowanych mu wakacji. Foster znalazł go pracującego na tym samym stanowisku w Calumet.(Po ogłoszeniu upadłości, farma została sprzedana na aukcji za zaledwie 17 milionów dolarów. Trafiła w ręce Henryka Kwiatkowskiego, inwestora polskiego pochodzenia, który mieszkał na niej od czasu do czasu, zatrudniając garstkę pracowników).
Znów okazało się, że nikt w sprawie Alydara z Kippem nie rozmawiał. A gdyby ktoś to zrobił, usłyszałby interesującą historię.
Kipp powiedział, że jakieś pięć dni przed śmiercią Alydara, zajechał pod stajnię granatowy Ford Crown Victoria z przyciemnionymi szybami. Z samochodu wysiadł wielki mężczyzna. Kipp widział tego człowieka parę razy w biurze, ale nie miał pojęcia, jak się nazywa i co robił w Calumet. Mężczyzna powiedział Kippowi, że kierownictwo się o niego martwi, ponieważ jest wyczerpany pracą i musi wziąć dzień wolnego. "Co powiesz na wtorek, 13 listopada?", spytał. Chociaż Kipp nie czuł potrzeby brania wolnego, należał do pracowników, którzy słuchają poleceń i starają się nie stwarzać żadnych problemów. Wziął wolne tego wieczoru, ale w rozmowie z Fosterem wielokrotnie podkreślał, że nie prosił Stone'a o zastąpienie go tamtej nocy.

Przez cały 1997 rok Tomala przesłuchała kilku świadków, w tym Altona Stone'a, Kidda Highley'a i Cowboy Kipp'a. Poleciała do Houston, by przekazać ich wersję wydarzeń sądowi.

Celem kobiety było przyciśnięcie Stone'a, by powiedział więcej. Jego obrońca w sądzie stwierdził, że Tomala ma obsesję na punkcie tworzenia teorii spiskowych dotyczących śmierci Alydara. Był to zarzut, którego Tomala nie mogła odeprzeć. Oznajmiła, że Stone był częścią spisku wymierzonego w konia.

* * *


Jeśli chodzi o Lundy'ego, od kiedy zrezygnował z Calumet zajmował się treningiem koni na małej farmie na Florydzie. W 1992 roku był bankrutem. Sędzia, który badał dokumenty Calumet, powiedział Lundy'emu, że w czasie prowadzenia farmy wypłacił sobie 6 milionów dolarów. Lundy przyjechał do niego zeznawać w sprawie ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Powtarzał treść Piątej Poprawki jakieś sto razy, co i raz kręcąc się niespokojnie, gryząc paznokcie i przecierając oczy. Zirytowany sędzia spytał go, czy wie przynajmniej jaki kolor ma koszula, którą nosi. "Myślę, że jest czerwona.", odparł Lundy po konsultacji ze swoim prawnikiem.

Lundy został wezwany przez obrońcę, by zeznawał na rozprawie sądowej dotyczącej krzywoprzysięstwa Atona Stone'a, ale nie można go było znaleźć. Mimo jego nieobecności, to on był na językach wszystkich zebranych na sali. Przed ławą przysięgłych Marsha Matthews - żona szefa do spraw finansów Calumet, zeznała, iż słyszała, jak Lundy w czasie konwersacji prowadzonej w domu Matthewsów, dotyczącej wielkich długów Calumet, powiedział: "Istnieje możliwość ratunku ze strony konia". Sędzia stwierdził, że zeznanie jest niedopuszczalne i nie weźmie go pod uwagę. Ale dopuścił on do głosu dziennikarkę Carol Flake. Opowiedziała ona o swoim drugim w życiu spotkaniu z Altonem Stonem, które miało miejsce w 1992 roku, po publikacji jej artykułu na temat śmierci Alydara. Zeznała, że Stone stał się nagle bardzo emocjonalny w jej obecności i wyznał, że J.T Lundy "wiedział, że coś się przytrafi Alydarowi".
Po zakończeniu rozprawy, Tomala nadal nie otrzymała tego, czego naprawdę chciała. Stone nie współpracował z nią i nie zeznawał. Zdecydował się przyjąć na klatę swój wyrok, który w rzeczywistości nie był taki zły: został skazany tylko na pięć miesięcy więzienia i tyle samo aresztu domowego.
Do roku 1999 wszystko wskazywało na to, że śledztwo Tomali straciło rozpęd. Po ponad dwóch latach przesłuchań i posiedzeń sądu przysięgłych, nie była ona w stanie udowodnić, że Alydar został zamordowany. Mogła dowieść tylko, że Alton Stone nie był w stanie utrzymać się przy jednej wersji wydarzeń. Ale Tomali wciąż pozostała jedna karta do gry.

W marcu 1999 roku Tomala przekonała federalny sąd przysięgłych w Houston do oskarżenia Lundy'ego, który w końcu został odszukany na Florydzie oraz Gary'ego Matthewsa, pracującego obecnie jako prawnik w Lexington, o bankowe machlojki, spisek, przekupstwo i kłamstwo dotyczące ponad milionowej łapówki danej Frankowi Cihakowi. Kiedy sprawa wreszcie zaczęła się toczyć w lutym 2000 roku, najciekawszym potwierdzeniem niewinności Lundy'ego było to, co powiedział Dan Codgell, jeden z najpopularniejszych i najgłośniejszych obrońców w Houston. Kończąc w sądzie swój wywód, zwrócił się on do Lundy'ego, który ssał cukierka, z prośbą by wstał i odwrócił się w stronę ławy przysięgłych. Wtedy Codgell spytał ławników, czy sądzą, że ten człowiek wygląda na tak bystrego, by dokonywać tych wielkich oszustw. Potwierdzili. Zajęło im mniej niż trzy godziny, by orzec, że Lundy i Matthews są winni.

Sprawa była średnio nagłośniona przez media. Szybko finansowe krętactwa dotyczące Cihaka, Calumet i Lundy'ego stały się przestarzałymi sensacjami. W październiku już tylko garstka widzów znajdowała się na sali, gdzie toczyła się rozprawa Lundy'ego. Ale Tomala nagle wezwała agenta FBI, Fostera, by opowiedział o swoich podejrzeniach związanych ze śmiercią Alydara. Następnie sprowadziła niespodziewanego świadka - wysokiego, srebrnowłosego mężczyznę mówiącego głębokim, bostońskim akcentem.

Nazywał się George Pratt. Był profesorem inżynierii elektrycznej i komputerowej na Massachusetts Institute of Technology. Był także wziętym koniarzem i przewodniczącym Narodowego Stowarzyszenia Właścicieli Folblutów, zajmującego się głównie zagadnieniem bezpieczeństwa koni wyścigowych. Pratt zeznał, że jakiś rok temu skontaktował się z nim Foster prosząc o analizę pewnego dowodu. Wkrótce duże pudełko znalazło się w zaśmieconym biurze Pratta. W środku znalazł wycinek wielkości mniej więcej stopy. Był to kawałek podłogi, który został wycięty z boksu Alydara.
Fosterowi i Tomali ciągle nie dawała spokoju sprawa walca od drzwi boksu. Przymocowany on był do podłogi dwiema śrubami, które według konserwatora Calumet Farm zostały przełamane na pół pod wpływem siły kopnięcia. Mężczyzna powiedział, że usunął szczątki śrub z walca, poczym bez trudu umieścił go z powrotem w miejscu, gdzie powinien się znajdować. Wywiercił nowe dziury w podłodze i przykręcił śruby. Powiedział Fosterowi, że dolne części złamanych śrub pozostały w podłodze.
Tom Dixon, rzeczoznawca od ubezpieczeń, zrobił zdjęcie tego walca, kiedy jeszcze leżał on na podłodze. Wyraźnie było na nim widać górną połowę śrub. Foster doszedł do wniosku, że górna część śrub powinna pasować do dolnej. Jeśli by tak nie było, wreszcie znalazłby się fizyczny dowód na to, że zawias został usunięty przed wypadkiem Alydara, co miałoby potem posłużyć jako rzekome wyjaśnienie tego, w jaki sposób koń złamał nogę. Wraz z innymi agentami Foster wyciął kawałek podłogi z oryginalnymi śrubami i wysłał je do Pratta wraz z powiększoną fotografią Dixona.
Prawie natychmiast Pratt zauważył, że spodnia część obu śrub została odcięta idealnie na tej samej wysokości, podczas gdy jedna ze śrub była dłuższa od drugiej. Następnie zauważył, że górne części śrub na fotografii były zardzewiałe, podczas gdy dolne części nie miały, lub miały bardzo mało korozji. Nie było możliwości, by górne i dolne części śrub do siebie pasowały. Pratt stwierdził również, na podstawie dokładnych obserwacji ułożenia śrub, że siła zastosowana wobec nich musiała uderzyć z zewnątrz, a nie z wewnątrz.


Pratt poleciał do Calumet, zbadał boks, zmierzył go i wrócił z pprowrotem do MIT, by zbadać z jaką siłą musiałby kopnąć koń, by wyrzucić wałek z zawiasów. Ustalił, że minimum 6,600 funtów mocy, wymierzonej w walec trzy stopy nad podłogą, mogłoby tego dokonać. Stwierdził, że najsilniejszy ogier może kopnąć z siłą od 1000 do 2000 funtów mocy.
Alydar, stwierdził Pratt w czasie swojego zeznania w Houston, musiał zostać zabity. Spekulował, że ktoś zawiązał koniec liny wokół nogi Alydara i przywiązał drugi jej koniec do ciężarówki, która z łatwością mogła wjechać do stajni ogierów. Ciężarówka ruszyła, ciągnąc nogę Alydara pod spód ciała, aż kość pękła.
Kiedy Pratt skończył, na sali zaległa długa, długa cisza. Przy stole obrońcy Lundy, który miał na sobie słabo pasującą sportową kurtkę, cienki krawat i miękkie brązowe buty, spuścił głowę, zapisując coś w notesie. Ze swojego miejsca Tomala, ubrana w czarny damski garnitur od Prady, posłała Lundy'emu długie spojrzenie, a jej oczy zmrużyły się z odrazą. Przedstawiła dowody mając nadzieję, że sędzia federalny przyzna Lundy'emu znacznie większy wyrok za jego machlojki związane z przekupstwem. W swoim podsumowaniu stwierdziła, że tylko Lundy miał "pobudkę i możliwość" do uśmiercenia konia.
Chciał śmierci zwierzęcia, mówiła, by pobrać gotówkę z ubezpieczenia i zapobiec tym samym zajęciu farmy przez bank First City. Jego fałszywe zeznanie wobec ubezpieczeniowego rzeczoznawcy, tak samo jak kłamstwa opowiedziane przez Stone'a, tylko potwierdzają, że Lundy ponosi odpowiedzialność za wypadek. "Ten, kto twierdzi inaczej, akceptuje wersję pełną nielogicznych zbiegów okoliczności, która urąga zdrowemu rozsądkowi", zakończyła.

***


Nadal pozostało jednak dużo pozostawionych bez odpowiedzi pytań. Jeśli Lundy pragnął śmierci Alydara, nie zabiłby go tak, by mieć pewność, że konia nie da się w żaden sposób uratować? Przecież złamania można leczyć. I czy fakt, że Lundy był ewidentnie zrozpaczony, błagając doktora by operował on konia, sugeruje, że mężczyzna chciał, by Alydar żył? Można przyjąć, że Lundy widząc, jak rozległa była kontuzja, założył, że niemożliwym jest, by koń przeżył. Zatem, mógł udawać rozpacz, by zmylić innych.
Wreszcie, śmierć Alydara w niczym mu na dłuższą metę nie pomogła. Calumet cały czas szło na dno. Lundy tracił pracę. Dodatkowo, jak stwierdził Gary Matthews, J.T. musiał być przerażony tym, że zapisze się w historii wyścigów konnych jako człowiek, który zrujnował Calumet. "Nie mogę sobie go wyobrazić robiącego coś tak drastycznego, jak zabijanie swojego najlepszego konia", powiedział Matthews po rozprawie. "J.T. kochał zwierzęta. Ale był w sytuacji bez wyjścia. Pamiętam, jak rozmawialiśmy o tym, że jeśli dług wobec First City zostanie spłacony chociaż w połowie, Japończycy będą jeszcze bardziej zainteresowani inwestowaniem. Może pomyślał, że to było jedyne wyjście. Nie mam pojęcia."
Sędzia federalny, który nadzorował sprawę, w końcu stwierdził, ze on również nie ma pojęcia. Powiedział, że nie czuł się komfortowo z całym tym nowym kryminalnym wątkiem dotyczącym rzekomego umyślnego zabójstwa konia. W swoim ostatecznym orzeczeniu powiedział: "Choć istnieją dowody, że pan Lundy miał powód i możliwość skrzywdzenia Alydara i znalazło się ich kilka fizycznych, nie jestem w stanie skonkludować, że istnieje ich wystarczająco dużo na to, by stwierdzić, iż ponosi on odpowiedzialność za śmierć Alydara." Sędzia skazał Lundy'ego na cztery lata więzienia za przekupstwo, Matthewsa na 21 miesięcy.

Przez ponad godzinę po rozprawie, Tomala i Foster kręcili się po sali sądowej, pakując swoje dowody rzeczowe i akta pełne dziesięcioletnich poszukiwań przyczyn śmierci Alydara. Mimo, że nie wygrali, stwierdzili, że odczuwają pewną satysfakcję z tego, iż ich zarzuty ujrzały światło dzienne i ludzie mogli się dowiedzieć, że śmierć Alydara prawdopodobnie nie była wypadkiem. Pewna dziennikarka spytała Tomalę, czy czuje smutek z powodu tego, że jej długoletnia obsesja dotycząca Alydara właśnie jest zmuszona się skończyć. Prawo mówi, że dochodzenia dotyczące spraw związanych z oszustwami ubezpieczeniowymi tracą swoją ważność po dziesięciu latach. Oznacza to, że jest mało prawdopodobne, iż kiedykolwiek będzie ona w stanie wnieść ponownie zarzuty odnośnie śmierci konia.
Tomala posłała dziennikarce pewny siebie uśmiech. "Istnieją metody, by obejść ten zapis i przeciągnąć sprawę trochę bardziej", powiedziała. "W jakiś sposób, któregoś dnia, cała prawda wyjdzie na jaw."
Tymczasem Lundy, który dostał od sądu kilka miesięcy na uporządkowanie swoich spraw przed pójściem do więzienia, stojąc przed gmachem sądu oznajmił, że musi wrócić na Florydę, by zająć się końmi i odwiedzić chorą matkę. Dziennikarka zobaczyła jak stał skulony na chodniku, z dłońmi w kieszeniach. Przez chwilę pomyślała ona o młodym Lundy'm z lat sześćdziesiątych, hałaśliwym, kochającym wiejskie wyścigi samochodowe synu farmera, marzącego o dniu, w którym zacznie zarządzać Calumet Farm. Blisko czterdzieści lat później, to marzenie zrujnowało mu życie. "Zarzuty Tomali to same domysły", powiedział. "Wszystko, czego pragnie, to dostać się na pierwsze strony gazet."


"Nie miałeś nic wspólnego ze śmiercią konia?" - spytała dziennikarka.
Lundy spojrzał na nią, jego twarz zrobiła się czerwona. Kobieta uświadomiła sobie, że był to pierwszy raz, kiedy musiał publicznie odpowiedzieć na to pytanie. "Do diabła, nie.", warknął. "Kochałem tego konia. Kochałem." Zamilkł i potrząsnął głową, jakby nie mógł uwierzyć, że przyjdzie mu spędzić resztę życia z reputacją zabójcy Alydara. "Powiem jedno - dałbym wszystko, żeby Alydar znajdował się nadal na Calumet Farm i robił to, co wychodziło mu tak dobrze", zakończył. Następnie wskoczył do taksówki, która powoli ruszyła sprzed gmachu sądu i zaczęła się oddalać. Sylwetka Lundy'ego, widoczna przez szybę samochodu, wkrótce zniknęła wszystkim z oczu.





Powrót do treści | Wróć do menu głównego