: 04 maja 2026, 23:06
Czas wyścigu zależy od wielu czynników. Podawana jest tylko wilgotność gruntu, czynnik istotny, ale nie najważniejszy. Równie ważny, a może nawet ważniejszy, jest stan nawierzchni. Na początku sezonu, gdy bieżnia nie jest zryta, czasy są zwykle lepsze. Z biegiem sezonu są coraz słabsze przy podobnej wilgotności gleby, a jesienią biega się dużo wolniej.
Co innego miałem na myśli. Kiedyś wcale nie polewano albo czyniono to sporadycznie i bieżnia była niebezpieczna dla koni. Trener Wyrzyk słusznie się o to awanturował. Teraz jest przegięcie w drugą stronę. Skoro nie pada od dłuższego czasu, bieżnia powinna być lekko elastyczna, nadal dla koni bezpieczna. Nadmierne podlewanie, to działanie na szkodę wyścigów. Tak, jestem tego pewien. Miękka bieżnia preferuje konie silne, sucha - szybkie. Gdybym miał szybkiego konia, to przy obecnej polityce, poważnie bym się zastanawiał, czy warto go zgłaszać do sezonu, skoro z góry wiadomo, że przez cały rok nie ma szansy na to, że trafi na odpowiednie dla siebie warunki i będzie w stanie pokazać pełnię możliwości. A przecież to właśnie koni najbardziej brakuje. Powinno się ustalić granicę bezpieczeństwa i tylko do niej nawilżać tor. Nie mnie oceniać, czy to będzie tor 2,8 czy może 3,0, niech się wypowiedzą fachowcy. O reszcie niech decyduje natura - raz tor będzie miękki innym razem nośny.
Jest jeszcze jeden aspekt. Miękki tor jest bardziej podatny na zniszczenie. Oczywiste jest, że końskie kopyta znacznie łatwiej i głębiej ryją w miękkiej ziemi. Gdy dojdą do tego naturalne deszcze, podłoże już po dwóch - trzech wyścigach nie nadaje się do ścigania. I tak mamy za dużo wyścigów w stosunku do wytrzymałości nawierzchni, więc tradycją jest, że w listopadzie konie finiszują przy płocie, pokonując znacznie dłuższy dystans niż by to wynikało z warunków gonitwy. Nie wygrywają lepsze czy będące w wyższej formie, ale te, których jeźdźcy lepiej wybiorą tor jazdy. Czy o to powinno chodzić na wyścigach?
W ubiegłym sezonie już w lipcu mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że nikt nie chciał finiszować przy wewnętrznym kanacie.
Kolejna kwestia, to informacja, a właściwie jej brak. Zmierzenie wilgotności toru w piątek rano, gdy wyścigi odbywają się w niedzielę po południu, to wykonania sporej dawki dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty. Potem można dwie doby polewać albo sobie odpuścić i nikt nie wie, jaki tor będzie.
Co innego miałem na myśli. Kiedyś wcale nie polewano albo czyniono to sporadycznie i bieżnia była niebezpieczna dla koni. Trener Wyrzyk słusznie się o to awanturował. Teraz jest przegięcie w drugą stronę. Skoro nie pada od dłuższego czasu, bieżnia powinna być lekko elastyczna, nadal dla koni bezpieczna. Nadmierne podlewanie, to działanie na szkodę wyścigów. Tak, jestem tego pewien. Miękka bieżnia preferuje konie silne, sucha - szybkie. Gdybym miał szybkiego konia, to przy obecnej polityce, poważnie bym się zastanawiał, czy warto go zgłaszać do sezonu, skoro z góry wiadomo, że przez cały rok nie ma szansy na to, że trafi na odpowiednie dla siebie warunki i będzie w stanie pokazać pełnię możliwości. A przecież to właśnie koni najbardziej brakuje. Powinno się ustalić granicę bezpieczeństwa i tylko do niej nawilżać tor. Nie mnie oceniać, czy to będzie tor 2,8 czy może 3,0, niech się wypowiedzą fachowcy. O reszcie niech decyduje natura - raz tor będzie miękki innym razem nośny.
Jest jeszcze jeden aspekt. Miękki tor jest bardziej podatny na zniszczenie. Oczywiste jest, że końskie kopyta znacznie łatwiej i głębiej ryją w miękkiej ziemi. Gdy dojdą do tego naturalne deszcze, podłoże już po dwóch - trzech wyścigach nie nadaje się do ścigania. I tak mamy za dużo wyścigów w stosunku do wytrzymałości nawierzchni, więc tradycją jest, że w listopadzie konie finiszują przy płocie, pokonując znacznie dłuższy dystans niż by to wynikało z warunków gonitwy. Nie wygrywają lepsze czy będące w wyższej formie, ale te, których jeźdźcy lepiej wybiorą tor jazdy. Czy o to powinno chodzić na wyścigach?
W ubiegłym sezonie już w lipcu mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że nikt nie chciał finiszować przy wewnętrznym kanacie.
Kolejna kwestia, to informacja, a właściwie jej brak. Zmierzenie wilgotności toru w piątek rano, gdy wyścigi odbywają się w niedzielę po południu, to wykonania sporej dawki dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty. Potem można dwie doby polewać albo sobie odpuścić i nikt nie wie, jaki tor będzie.