Z tego co mi mówiono kilkanaście tygodni temu, Dżan Moritz miał odprysk kości i wyjechał na rehabilitację do stadniny, po jej zakończeniu miał wrócić na tor.
Przy okazji, naturalnie kompletna niezgoda z Osanem co do Roulette.
W stosunku do większości ogierów czołowych dostał znacznie mniej klaczy do pokrycia.
Prawie z każdą klaczą, którą dostał, dał najlepsze potomstwo, bądź jedno z lepszych, prawie zawsze lepsze niż dała ona z innymi ogierami, które ją kryły, nawet jeśli to był Jape, czy Belenus. A dobrych matek nie dostawał wcale tak dużo, raptem z 3-4.
Belenus czy Jape miały znacznie większy procent słabych koni, szczególnie Belenus.
Roulette ma jeden z najwyższych współczynników zwycięzców i koni pozagrupowych w stosunku do liczby potomstwa spośród ogierów kryjących w Polsce w ostatniej dekadzie.
Belenus w pierwszych kilku rocznikach, choć dostawał najwięcej klaczy w Polsce, dał tylko jednego bardzo dobrego konia - Hipolinera. Trener Walicki głosił nawet z 3-4 lata teorię, że Hipoliner nie może być po Belenusie, że musiał Hipozettę pokryć jakiś inny ogier, bo to niemożliwy, by reproduktor dający same "śmieci" dał takiego konia jak Hipoliner. Później to się zmieniło, gdy po kilku latach suchych przyszły Kardinale, Iwonicz, Intens i Kundalini, ale liczba słabych koni po Belenusie i wtedy była ciągle duża (sam się na kilku przejechałem, sporo kasy wydałem kupując je i utrzymując, nie zawiodła jedynie Kardinale, ale ona jest od super matki).
Paradoksem jest, że Osan zachęca do krycia i wysoko ceni San Moritza, a odstrasza od Roulette, który jest jego ojcem i ta błyskotliwa szybkość San Moritza to akurat bardziej pasuje do Roulette (był piekielnie szybki na torze, jego karierę zatrzymały kontuzje, podobnie jak jego ojciec Machiavellian, który jako dwulatek wygrał dwa razy G1, a później był drugi w 2000 Guineas Stakes) i przez niego została przekazana San Moritzowi, a nie przez słabą wyścigowo (dobrą rodowodowo) Santa Monikę. Ta klacz dała też z Dixielandem bardzo dobrego San Luisa, ale choć wygrywał on WW to takiej błyskotliwości, klasy i szybkości jak San Moritz nie miał, bo... brakowąło mu Roulette i jego speedu w rodowodzie.
Szybkość miał też dziadek Roulette Storm Bird, który przekazał ją swojemu synowi Storm Catowi, wielokrotnemu championowi reproduktorów w USA.
Roulette rodowód ma królewski. Idzie od klaczy Iltis, uważanej w USA za źródło szybkości (ta szybkość została przekazana San Moritzowi i Dżasperowi i być może... Dżan Moritzowi). Od Iltis wywodzi się między innymi znakomity reproduktor In Reality - ojciec fenomenalnie szybkiego Known Facta (ojciec Who Knowsa), który był najszybszym dwulatkiem w Europie i wygrał 2000 Guineas Stakes. Od Iltis, jej córek i wnuczek idzie kilkadziesiąt wybitnych wyścigowo koni na całym świecie.
Konie od babki i prababki Roulette oraz ich córek i wnuczek od wielu lat są sprzedawane na aukcjach za setki tysięcy, a zdarzało sie, że i za miliony, dolarów. Cały świat się myli, tylko Osan nie?
Jednym z najlepszych koni w Europie w ostatnich latach był Al Kazeem, który wygrał trzy gonitwy G1 - Eclipse Stakes, Gold Cup i St James Palace Stakes. Al Kazeem został reproduktorem w stadninie królowej angielskiej. A Al Kazeem i Roulette mają wspólną trzecią matkę - Treasure Chest. Mam nadzieję, że Osan nie zabroni kryć nim i innymi ogierami z tej rodziny.
Dla przypomnienia link do królewskiego rodowodu Roulette'a, z inbredem 4x4 na nieocenioną w hodowli Natalmę (matkę Northern Dancera), który ma także Danehill (tyle, że 3x3). Warto zauważyć, że w pierwszych pokoleniach pojawiają się wyłacznie takie imiona: Machiavellian, Mr Prospector, Storm Bird, Northern Dancer, Halo (ojciec Sunday Silence), Raise a Native i Caro. Roulette ma też inbred 4x5x5 na latającego siwka Native Dancera (22 starty, 21 zwycięstw i champion reproduktorów) oraz 3 razy w rodowodzie Almahmoud, matke Natalmy.
http://www.pedigreequery.com/roulette6
pod tym linkiem rodowód Danehilla, również z inbredem na Natalamę
http://www.pedigreequery.com/danehill
a to link do rodowodu Al Kazeema, który ma tę samą trzecią matkę Treasure Chest co Roulette
http://www.pedigreequery.com/al+kazeem
San Moritz miał więc ustawiony inbred poprzez Roulette i Who Knowsa na tę przecenną Iltis, czwartą matkę Roulette. Zdecydowałem się powtórzyć ten nick i inbred na Iltis i także z tego powodu pokryłem Kardinale Roulettem. Karnavale z tego połączenia też jest, jak San Moritz, Roulette na Who Knows, tylko jeszcze przedzielony Belenusem, który trochę to psuje, bo nie dorównuje krwią Roulette, Who Knowsowi i rodzinie Konstelacji, ale jest, więc musi w tym rodowodzie siedzieć (akurat ta odnoga rodziny 9-h, z której pochodzi Belenus jest słaba).
Ta bezcenna szybkość z Iltis, Machiavelliana, Storm Birda została przez Roulette przekazana nie tylko San Moritzowi, ale również Dżasperowi. To niesamowita sprawa, że przy tylu cennych i czasami drogich importach z zachodu ogier polskiej hodowli, syn Roulette przez wiele lat pozostaje rekordzistą toru na Służewcu na sprinterskim dystansie 1300 metrów. I to w czasie znakomitym, 1 min 16 s z małym kawałkiem, czyli około 1 min 10 s na 1200 metrów. Konie zagraniczne przewyższają polskie szybkością, pobiły rekordy na wszystkich dystansach sprinterskich, ale rekordu syna Roulette na 1300 metrów nie potrafią pobić.
Bardzo szybkim koniem był też Dżius po Roulette, drugi w Nagrodzie Doris Day za Kornelem. Gdyby nie kłopoty zdrowotne, biegał tylko kilka razy, mógł być znakomitym koniem. Ogromne możliwości miał też Dżerald od Dżamajki, drugi w Strzegomia, dobry dwulatek Jego też niestety zatrzymały kontuzje i to jest minus potomstwa Roulette. Dżerald mógł być wybitnym koniem.
A więc po Roulette mamy: trójkoronowanego San Moritza, rekordzistę toru na 1300 metrów Dżaspera, a także Socorino, Dżiusa, Scinusa, Grajka, Dżuliettę, Dżusticję, Scynkę, Szarifa, Nataniela, Dżeralda, Szameta. 90 procent reproduktorów kryjących w Polsce w ostatnich dwudziestu latach nawet nie zbliżała się do tego, by dać takie konie jak Roulette, a wiele z nich pokryło znacznie więcej klaczy. Ledwie kilka ogierów w XXI wieku w Polsce dało lepsze konie, a w zasadzie na pewno to tylko Jape i Belenus. Tyle, że one dostawały do pokrycia po 30 klaczy co roku w najlepszych stadninach, a Roulette przez pierwsze lata miał po 5-7 klaczy w jednym Widzowie. Dopiero po San Moritzu i Dżasperze dostał trochę więcej, ale bez przesady i to też w jednej stadninie.
Wobec powyższych faktów, ocenę Osana w stosunku do Roulette oceniam jako osobistą niechęć, dziwne uprzedzenie (jak wiekszości hodowców w Polsce, bo poza Widzowem i Jarsławem Kochem, nikt nie dał w Polsce Roulettowi szansy - a gdyby ją dostał, tych San Moritzów byłoby więcej), a nie merytorycznie uzasadnioną opinię.